REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Polacy chcą zaciskać pasa, ale głównie sąsiadom

Łukasz Piechowiak2012-02-14 07:00główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2012-02-14 07:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Zaciskanie pasa to bardzo popularne sformułowanie, które towarzyszy nam od przynajmniej 22 lat. Tak na dobrą sprawę nie wiemy, dlaczego wiecznie rząd wymaga od nas większej wstrzemięźliwości w wydawaniu pieniędzy i dlaczego zmusza nas do tego poprzez podnoszenie podatków i wieku emerytalnego. W zasadzie Polacy nie wiedzą, dlaczego mają zaciskać pasa, ale w większości się na to zgadzają.

Z badania CBOS wynika, że 75% Polaków wyraża opinię, że powinniśmy wprowadzić oszczędności. 15% badanych jest temu przeciwna, a 10% nie ma zdania. Co ciekawe, z badania również wynika, że najwięcej zwolenników wprowadzania oszczędności jest wśród wyborców Platformy Obywatelskiej i Sojuszu Lewicy Demokratycznej, a najmniej wśród wyborców Prawa i Sprawiedliwości.

Polacy zwolennikami polityki zaciskania pasa
Źródło: CBOS

Jednak na czym polega polityka zaciskania pasa?


W teorii chodzi o zrównoważenie budżetu w taki sposób, aby zmniejszyć wydatki państwa. Stąd swoje uzasadnienie ma propozycja likwidacji przywilejów emerytalnych niektórych grup zawodowych, którą popiera 52% spytanych przez CBOS respondentów. Okazuje się, że 72% badanych popiera także pomysł likwidacji Funduszu Kościelnego. Ponadto 64% opowiada się za likwidacją ulgi podatkowej na dziecko dla rodzin zarabiających ponad 85 tys. zł rocznie, a 47% badanych zgadza się na wprowadzenie rachunkowości w rolnictwie.

44% Polaków pozytywnie wyraża się o nałożeniu na rolników posiadających gospodarstwa większe niż 6 ha obowiązku opłacania składki zdrowotnej. Jednak w tym wypadku podobny odsetek respondentów jest przeciwny tej propozycji. Warto zaznaczyć, że aż 42% badanych popiera wprowadzenie podatku od kopalin wydobywanych w Polsce: miedzi, srebra i – w przyszłości – gazu łupkowego. Przeciwnych jest 27%, a 22% nie ma zdania.

Polacy są przeciwni tym zmianom podatkowym, które dotyczą ich bezpośrednio. Stąd odsetek przeciwników likwidacji ulgi na Internet wynosi 79% - dokładnie tyle samo badanych jest przeciwnych podniesienia wieku emerytalnego dla mężczyzn, a 87% za niesłuszne uznaje podwyższenie wieku emerytalnego dla kobiet. Równocześnie tylko 43% badanych było przeciwnych podwyższeniu składki rentowej w części płaconej przez pracodawców.

Zaciskanie pasa bogatemu sąsiadowi


Niestety z badania jasno wynika, że Polacy pojęcie „zaciskania pasa” rozumieją nie jako zmniejszanie wydatków z budżetu państwa, ale jako zwiększanie obciążeń podatkowych. W badaniu CBOS tylko trzy pytania odnosiły się do zmniejszania wydatków budżetowych, czyli wprowadzenie odpłatności za składkę zdrowotną opłacaną przez rolników, likwidację przywilejów emerytalnych dla niektórych grup zawodowych oraz likwidację becikowego dla rodzin, których dochód roczny przekracza 85 tys. zł. Cała reszta w mniejszym lub większym stopniu dotyczyła zwiększania obciążeń podatkowych nakładanych na obywateli lub przedsiębiorstwa.

Stąd można wyciągnąć dwa wnioski – Polacy nie rozumieją na czym polega „zaciskanie pasa”. Co więcej, wręcz bez żadnych skrupułów akceptują zwiększanie obciążeń podatkowych dla tych grup społecznych, które osiągają większy dochód roczny niż 85 tys. zł rocznie, czyli ok. 4% polskich podatników. Nie ma przy tym znaczenia, czy podwyżka ma swoje uzasadnienie.

Nie ulega wątpliwości, że osoby o wyższych dochodach łącznie płacą wyższy kwotowo podatek do budżetu państwa. Stąd wypłacenie im np. becikowego jest jak najbardziej słuszne, ponieważ pośrednio zapłaciły za tę usługę. Państwo na tym nie traci, bo i tak suma wypłaconego becikowego będzie wielokrotnie niższa niż podatek wpłacony przez bogatego podatnika. Równocześnie musi on tak samo wychowywać dzieci, dlatego odebranie im ulgi na dziecko to nic innego, jak zwiększenie ich podatku. Co więcej, automatyczne odebranie im tego prawa, nie implikuje tego, że biedniejsi będą mieli większa ulgę.

Kto nie zaciska pasa?


W kwestii „zaciskania pasa” trudno zrozumieć, dlaczego ogranicza się to tylko do zwiększania obciążeń podatkowych. To sformułowanie winno kojarzyć się ze zmniejszaniem wydatków z budżetu państwa – rezygnacją z podwyżek i nagród dla pracowników sfery budżetowej, rezygnacją z budowy nowych siedzib dla wielu instytucji państwowych, zmniejszeniem ich budżetów oraz stanu zatrudnienia.

Zaciskanie pasa to oszczędzanie - zmniejszanie wydatków. Nie zwiększanie dochodów. Przy obecnych propozycjach, Polacy będą musieli pracować dłużej i płacić więcej, ale dalej będą wydawać tyle samo. To samo dotyczy sformułowania, czy Polacy żyją „ponad stan?”. Patrząc na wysokość średniego wynagrodzenia, cenę metra kwadratowego mieszkania oraz minimalne wynagrodzenie w bogatych państwach UE, śmiało można powiedzieć, że raczej nie. Zdecydowanej większości żyję się ciężko, ale tylko z powodu uprzywilejowanej mniejszości.

Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
 
Źródło:
Tematy

Komentarze (9)

dodaj komentarz
~Antyliberał
Nie rozumiem zdziwienia autora, że „Polacy pojęcie zaciskania pasa rozumieją nie jako zmniejszanie wydatków z budżetu państwa, ale jako zwiększanie obciążeń podatkowych”. To oczywiste! Zmniejszanie wydatków polega bowiem zwykle na zmniejszaniu świadczeń i dotacji.
Tym czasem popatrzmy:
Czy można zmniejszyć
Nie rozumiem zdziwienia autora, że „Polacy pojęcie zaciskania pasa rozumieją nie jako zmniejszanie wydatków z budżetu państwa, ale jako zwiększanie obciążeń podatkowych”. To oczywiste! Zmniejszanie wydatków polega bowiem zwykle na zmniejszaniu świadczeń i dotacji.
Tym czasem popatrzmy:
Czy można zmniejszyć renty? Nie, i tak są za niskie. Z niecałych 600zł można wyżyć tylko w tedy, kiedy ktoś inny w rodzinie pracuje.
Czy można obniżyć emerytury? Nie, i tak są za niskie. Wbrew medialnym doniesieniom o „bogatych emerytach”, znakomita większość z trudem przekracza 1000zł miesięcznie, a całkiem sporo ludzi nie ma nawet 800zł miesięcznie.
Czy można obniżyć dotacje na transport publiczny? Nie, i tak jest zbyt drogi. Gdyby miał się finansować z biletów, komunikacja miejska stałaby się towarem luksusowym – a i tak jest droga.
Taką listę można ciągnąć w nieskończoność, więc dam spokój – chciałem tylko zilustrować sytuację. A jest ona taka, że NIE MA CZEGO CIĄĆ! No, chyba, że zgadzamy się na masowe wymieranie Polaków z powodu niedożywienia, braku dostępu do lekarza itp.
Uzasadnienie podnoszenia podatków dla najbogatszych jest jedno – mają pieniądze. Zabieranie ich tym, co ich nie mają jest bez sensu.
Pozdr.
~emeryt
Za komuny byli wyróżniani ludzie pracy; często bez wyższego wykształcenia, mało elokwentni ale tacy, którzy pracując tworzyli wartości trwałe. A dzisiaj tacy ludzie nie mogą zwiazać końca z końcem. Liczy się za to ktoś, ktoś pięknie mówi w mediach, jest agresywny, potrafi obrażać innych, stanie na czele jakiejś zadymy itd..
Specjalistów
Za komuny byli wyróżniani ludzie pracy; często bez wyższego wykształcenia, mało elokwentni ale tacy, którzy pracując tworzyli wartości trwałe. A dzisiaj tacy ludzie nie mogą zwiazać końca z końcem. Liczy się za to ktoś, ktoś pięknie mówi w mediach, jest agresywny, potrafi obrażać innych, stanie na czele jakiejś zadymy itd..
Specjalistów , krytykantów, utyskiwaczy i doradców od wszystkiego narobiło się w Polsce nad miarę dużo. I bardzo dobrze się mają. A tym najbardziej twórczym i kreatywnym już nasz kraj nie wystarcza, ze swoimi radami wychodzą po za granicę naszego kraju, chcą doradzać innym, zmieniać innych, dogadzać innym.
Bez względu czy są tam oczekiwani czy nie. Uważaja, że mają PATENT NA MĄDROSĆ.
~klocunia
znow nie zgadzam sie z pana artykulem
1. to nie polacy tylko rzadzacy nie rozumieja czym jest zaciskanie pasa
2. becikowe dla najbogadszych jest zbedne
3. ulga dla dzieci dla najbogadszych tez jest zbedna

pytanie co panstwo zrobi z dodatkowa kasa, czy madrze ja wyda na stymulacje gospodraki i zwiekszenie dzietnosci
znow nie zgadzam sie z pana artykulem
1. to nie polacy tylko rzadzacy nie rozumieja czym jest zaciskanie pasa
2. becikowe dla najbogadszych jest zbedne
3. ulga dla dzieci dla najbogadszych tez jest zbedna

pytanie co panstwo zrobi z dodatkowa kasa, czy madrze ja wyda na stymulacje gospodraki i zwiekszenie dzietnosci czy roztrwoni na jakies bzdury
~myślący
panstwo wyda pieniadze na stymulacje gospodarki czy zwiekszenie dzietnosci


czy Ty sie kobieto slyszysz ???? Zastanow sie logicznie - odstaw emocje na bok - najgorsza rzecz pod sloncem to mieszanie emocji z matematyką i liczbami


zeby panstwo wpompowalo jakies pieniadze w gospodarke musi najpierw je WYSSAC -
panstwo wyda pieniadze na stymulacje gospodarki czy zwiekszenie dzietnosci


czy Ty sie kobieto slyszysz ???? Zastanow sie logicznie - odstaw emocje na bok - najgorsza rzecz pod sloncem to mieszanie emocji z matematyką i liczbami


zeby panstwo wpompowalo jakies pieniadze w gospodarke musi najpierw je WYSSAC - nikt nie da pieniedzy na gospodarke i nie napedzi roboty jak KONSUMENT ktorego nie wolno grabic podatkami pod pretekstem zabiraani ich na stymulacje gospodarki, walke z bezrobociem czy innymi socjalistycznymi bredniami !!!! JEsli miala bys wiecej pieniedzy w kieszeni wiecej bys kupila - w skali kraju zrobilo by to miliony ludzi

Im wiecej kupuijesz tym wiecej pracy dajesz ! I TO daje ludziom prace a nie jakies sztuczne symualcje, ulgi. To kosmiczne obciazenia podatkowe powoduja ze ludzie są biedni a nie jakis brak marnotrawych programow symulacyjnych. Najlepszym przyukladem jest odebranie podatnikom 2 miliardow zl na stadion narodowy - i co ??? CO TO DALO ? W dluzej perspektywie to zmarnowane pieniadze. Konsumenci majac te pieniadze w kieszeni wydali by je wg wlasnego uznania zapewniajac prace tym ktorym spelnili by ich wymagania w zakresie uslug a nie zeby jakas babcia z podatku od emerytury dokladala sie do stadionu
~Felek
Ulga na dzieci jest ok, czysta kasa na wielkanocne wydatki. Rozliczamy się z żoną osobno, ja liniowym ona w pierwszym progu. Zarabia prawie dokładnie tyle że oddają jej po odliczeniu internetu i dzieci wszystkie zaliczki. Ja nie mogę odliczać ulg ale w takiej sytuacji już nie muszę :)
~myślący
to tylko potwierdza jaknikłą i miałką wiedze o gospdoarce i ekonomii mają obywatele - i do nich nalezy wybor przy urnach


zniewolony naród - sobie od gara odejmie bo tak powiedzial premier
~wdyr35
tak panie Łukaszu. bogatsza rodzina może odebrać sobie również ulgę na dzieci. bo ma z czego ( wysokie kwoty podatku ). co pan powie na taką sytuację biedna rodzina z np. trójką dzieci. podatek po odliczeniach ok. 1500 zł. ta rodzina odliczy ulgę na półtora dziecka ( niecałe ). sprawiedliwe prawda panie Łukaszu? bzdury pan mówisz,tak panie Łukaszu. bogatsza rodzina może odebrać sobie również ulgę na dzieci. bo ma z czego ( wysokie kwoty podatku ). co pan powie na taką sytuację biedna rodzina z np. trójką dzieci. podatek po odliczeniach ok. 1500 zł. ta rodzina odliczy ulgę na półtora dziecka ( niecałe ). sprawiedliwe prawda panie Łukaszu? bzdury pan mówisz, bzdury wierutne.
lukasz.piechowiak
Pana post potwierdza tylko moją tezę. Bogatszy odliczy całą ulgę na dziecko od zapłaconego podatku. Biedniejszy z dziećmi w zasadzie nie zapłaci podatku dochodowego. Sprawiedliwie by było, gdyby biedniejszy jeszcze dostał różnicę, którą dodatkowo pokryć musiałby bogatszy? idąc tym tropem, za kilka lat nie byłoby bogatych, a wszyscy Pana post potwierdza tylko moją tezę. Bogatszy odliczy całą ulgę na dziecko od zapłaconego podatku. Biedniejszy z dziećmi w zasadzie nie zapłaci podatku dochodowego. Sprawiedliwie by było, gdyby biedniejszy jeszcze dostał różnicę, którą dodatkowo pokryć musiałby bogatszy? idąc tym tropem, za kilka lat nie byłoby bogatych, a wszyscy pochodziliby z biednych rodzin wielodzietnych.
~DKJ
A to wszystko by zylo sie lepiej

Powiązane: Budżet rodziny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki