REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Podpis elektroniczny - fakty i mity

2008-05-28 16:00
publikacja
2008-05-28 16:00
Dodaj Bankier.pl w Google
E-bankowość, e-edukacja, e-konto, e-podpis, e-learning... e-życie? Dynamiczny rozwój elektroniki oraz wszechogarniająca informatyzacja niewątpliwie mają ogromny wpływ na nasze codzienne życie. Co więcej, nie wystarczy, że te zmiany po prostu akceptujemy. Na każdym niemal kroku jesteśmy zobligowani do ich stosowania – czy to nam się podoba, czy też nie.

Jedną z płaszczyzn, na której informatyzacja odcisnęła swój ślad, jest bankowość oraz administracja publiczna. Istotny jest fakt, że od 21. lipca br. przedsiębiorcy, którzy zatrudniają powyżej pięciu osób, zobowiązani są do zakupu tzw. bezpiecznego, równoważnego z własnoręcznym, podpisu elektronicznego, niezbędnego do prowadzenia rozliczeń z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych. 21. lipca bowiem wchodzi w życie obowiązek rozliczania się z ZUS-em drogą elektroniczną. Deklaracje elektroniczne pozbawione odpowiedniego podpisu będą przez ZUS odrzucane.

Krąży wiele opinii na temat podpisu elektronicznego. Są tacy, którzy zdecydowanie chwalą sobie jego zalety (do tej grupy należą głównie ludzie biznesu, którzy od dawna korzystają z dobrodziejstw usługi), jak również tacy, którzy – kierowani rozmaitymi mitami – nawet nie starają się poznać korzyści płynących z e-podpisu.

Nie ma co ukrywać. Osoby należące do tej grupy mogą po prostu nie znać zalet korzystania z usługi. Dlatego też warto obalić kilka mitów, które – jak się okazuje – skutecznie zniechęcają do poznania e-podpisu.

Mit – mało centrów certyfikacji

Prawda jest taka, że obecnie na rynku działają trzy podmioty, które oferują bezpieczny podpis elektroniczny. Są to: PWPW Sigillum (Polskie Centrum Certyfikacji Elektronicznej), Krajowa Izba Rozliczeniowa oraz Unizeto (pod marką Centrum).

Mit – Handel podpisami

Nieprawdą jest, że podmioty upoważnione do wydawania podpisów sprzedają gotowe podpisy. Sprzedawane są certyfikaty kwalifikowane, wraz z kartą i innymi, niezbędnymi elementami. Pamiętajmy, że za każdym razem składany jest inny podpis elektroniczny.

MIT – Za drogo

Przeciętna cena zestawu do składania podpisu elektronicznego, w którego skład wchodzi certyfikat ważny rok, kosztuje średnio 300 zł netto. Aktualizacje mają być odpowiednio tańsze (ok. 100 zł).

MIT – Trudno dostępne

Certyfikaty kwalifikowane są dostępne w coraz większej liczbie punktów. Dla przykładu, Krajowa Izba Rozliczeniowa uruchomiła dodatkowo nowe oddziały we wszystkich miastach wojewódzkich oraz w Koszalinie, jak również kilkadziesiąt partnerstw w całej Polsce, gdzie można kupić pakiety podpisu elektronicznego. Wydanie certyfikatu, wraz z załatwienie wszelkich formalności, trwa ok. 20 minut.

MIT – Mała liczba zastosowań

To kolejny mit, który należy obalić. Dlaczego? Certyfikat kwalifikowany ma zastosowanie zarówno w działalności gospodarczej, jak również w życiu prywatnym. Każdy dokument tradycyjny, którego wartość potwierdza podpis własnoręczny, może być zastąpiony e-podpisem weryfikowanym w oparciu o kwalifikowany certyfikat. Patrz ramka.

Kilka faktów

Zastosowanie certyfikatów kwalifikowanych

- bankowość elektroniczna,
- faktury VAT,
- dane do Generalnego Inspektora Informacji Finansowej,
- aukcje elektroniczne,
- elektroniczna Legitymacja Studencka,
- elektroniczna dokumentacja medyczna,
- Krajowy Rejestr Sądowy,
- wnioski do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych,
- deklaracje podatkowe (od 1. stycznia br.),
- komunikacja z ZUS-em (obowiązkowa od 21. lipca br.),
- komunikacja z urzędami administracji publicznej (od maja br.)
Istnieją dwa rodzaje podpisów elektronicznych – zwykły i bezpieczny, jednak tylko bezpieczny podpis elektroniczny, za pomocą kwalifikowanego certyfikatu, ma moc prawną. Certyfikat kwalifikowany z kolei jest wystawiany wyłącznie przez urząd certyfikacyjny, który znajduje się na liście, prowadzonej przez Ministra Gospodarki. Certyfikat kwalifikowany możemy zakupić w jednym z punktów sprzedaży KIR-u, Unizeto oraz Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Do podpisania umowy potrzebny jest dowód osobisty lub paszport oraz wyciąg z KRS. Na podstawie dokumentów weryfikowana jest nasza tożsamość oraz uprawnienia do reprezentowania danego podmiotu.

Podpisanie umowy na świadczenie usług certyfikacyjnych pozwala na zakup nieograniczonej liczby certyfikatów, w dowolnym momencie obowiązywania umowy. W tym celu należy wypełnić listę subsktybentów, czyli wykaz osób upoważnionych do otrzymywania certyfikatów. Dokument zawiera dane, które są potrzebne do wydania certyfikatu kwalifikowanego i zweryfikowania tożsamości osoby, dla której jest przeznaczony.

Magdalena Trusińska
Źródło:
Tematy

Komentarze (7)

dodaj komentarz
~Andrzej
Podpis elektroniczny to świetne rozwiązanie nie tyko w przypadku dużych firm. Zanim kupiłem swój miałem duże wątpliwości ale doradcy z https://eurocert.pl/ wyjaśnili mi wszystko i przekonali do korzystania z tego narzędzia. Mi to znacznie ułatwia prowadzenie biznesu i pozwala na prowadzenie działań na różnych rynkach bez potrzeby Podpis elektroniczny to świetne rozwiązanie nie tyko w przypadku dużych firm. Zanim kupiłem swój miałem duże wątpliwości ale doradcy z https://eurocert.pl/ wyjaśnili mi wszystko i przekonali do korzystania z tego narzędzia. Mi to znacznie ułatwia prowadzenie biznesu i pozwala na prowadzenie działań na różnych rynkach bez potrzeby nieustannego przemieszczana się w celu złożenia podpisu bądź wypełnienia dokumentów
~Marcin
przelewy bankowe (między bankami) i przesyłanie deklaracji do ZUS odbywa się za pomocą certyfikatów, tylko zwykłych - wystarczy poszukać i pogrzebać by wiedzieć co i jak.
~jos
no właśnie że niestety, ale ZUS sobie zażyczył (chyba od lipca) podpisów kwalifikowanych, co oznacza, że wszyscy płatnicy muszą kupić toto w jednej z tych 3 firm.
Czyli jak najbardziej dodatkowy podatek.
Oczywiście podpis kwalifikowany kosztuje drożej niż zwykły kod udostępniany klientom np. przez bank lub (tak jak dotej pory)
no właśnie że niestety, ale ZUS sobie zażyczył (chyba od lipca) podpisów kwalifikowanych, co oznacza, że wszyscy płatnicy muszą kupić toto w jednej z tych 3 firm.
Czyli jak najbardziej dodatkowy podatek.
Oczywiście podpis kwalifikowany kosztuje drożej niż zwykły kod udostępniany klientom np. przez bank lub (tak jak dotej pory) przez ZUS, ale chodzi o to, że większość polskich wymogów używania podpisu kwalifikowanego jest wyssana z palca.
Np. w przypadku ZUS-u praktycznie nie ma zagrożenia związanego z używaniem zwykłych (niekwalifikowanych) podpisów, więc wprowadzenie takiego wymogu jest po prostu narzucaniem przez Państwo haraczu od płatników na rzecz wybranych beneficjentów.
~Marcin odpowiada ~jos
No i tutaj się zgadzam jak najbardziej. Bo niekwalifikowany był używany do tej pory - czyli nagrywanie na dyskietkach w ZUS-ie, jednak wymóg kwalifikowanego (tj. tego za 300 zł) wyszedł tak naprawdę po wygraniu sprawy przez twórców darmowego JANOSIKA czy innego programu do obsługi ZUS-u. Tak by nie był to tylko Płatnik, ale też inne No i tutaj się zgadzam jak najbardziej. Bo niekwalifikowany był używany do tej pory - czyli nagrywanie na dyskietkach w ZUS-ie, jednak wymóg kwalifikowanego (tj. tego za 300 zł) wyszedł tak naprawdę po wygraniu sprawy przez twórców darmowego JANOSIKA czy innego programu do obsługi ZUS-u. Tak by nie był to tylko Płatnik, ale też inne programy a nie tylko narzucony. Sąd się zgodził, że to jest ok, ale jednocześnie nakazał i wyznaczył, iż dla komunikacji między firmami a ZUSem musi być w formie elektronicznej prawny i pewny sposób komunikowania sie. A na dzień dzisiejszy według prawa Polskiego jest to podpis kwalifikowany.

Tak więc chcieliśmy mieć za darmo i bez jedynej słusznej wersji ZUS-u (tj. Płatnik) a wyszło jak zwykle - bo teraz wszyscy muszą wydać 300 zł
~ex
ordynarny artykuł na zamówienie a do tego brak odpowiedzi na podstawowe pytanie, dlaczego tak zdzierają! Karta zaprogramowana w banku plus czytnik kosztują jakieś 40 zł a tu chcą zedzrzeć 300!
~Marcin
a koszt zbudowania i utrzymania infrastruktury (jesli mnie pamięć nie myli muszą być dwa centra komputerowe) dodatkowe rzeczy trzeba zapewnić - np. to, że zablokowanie podpisu - np. po kradzieży lub zwolnieniu pracownika - to, że maksymalnie raz na godzinę muszą być sprawdzane wszystkie podpisy czy są aktualne czy tez nie?
Dla
a koszt zbudowania i utrzymania infrastruktury (jesli mnie pamięć nie myli muszą być dwa centra komputerowe) dodatkowe rzeczy trzeba zapewnić - np. to, że zablokowanie podpisu - np. po kradzieży lub zwolnieniu pracownika - to, że maksymalnie raz na godzinę muszą być sprawdzane wszystkie podpisy czy są aktualne czy tez nie?
Dla mnie widać, że wypowiada się osoba która nie ma pojęcia jak to dział, bo dla niej to jest certyfikat i karta, ech, typowy użytkownik i tyle.

To tak jakby powiedzieć, że przecież koszt materiałów użytych do wyprodukowania telefonu komórkowego wynosi np. 500 złotych, koszt przesłania 160znaków (SMS) wynosi np. 1 gr bo to żadne obciążenie sieci, więc dlaczego firmy sprzedają to po kilkadziesiąt groszy?? \
~Edzio
jakoś przelewy bankowe dokonujemy bez tych podpisów, do ZUS-u deklarację też składamy bez tego podatku. 3 firmy chcą przy pomocu państwa orżnąć cały naród...

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki