Ten rok jest rekordowy pod względem liczby rejestracji nowych samochodów osobowych. Każdy kolejny miesiąc był lepszy od analogicznego okresu w ubiegłym roku. Czy na taką poprawę sprzedaży w branży motoryzacyjnej mógł mieć wpływ program "Rodzina 500+"?


– To już trzeci rok z rzędu, kiedy liczba rejestracji nowych, ale i nie tylko, samochodów osobowych rośnie. Nie wydaje się, że program "Rodzina 500+" jest podstawową przyczyną takiej sytuacji na rynku – mówimy o rynku samochodów nowych, a więc średnia cena samochodu to co najmniej kilkadziesiąt tysięcy. Wydaje się jednak możliwe, że część tych rodzin, które dostają świadczenia z tego programu, przeznacza część środków na spłatę kredytu samochodowego. Nie jest pewnie takich przypadków dużo – a nawet jeśli tak jest, to tym lepiej dla rynku motoryzacyjnego – mówi Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.
– Zeszły rok był rekordowy pod względem rejestracji samochodów używanych, ale nie jest to rok, który można uznać za jakiś wzorzec. Od czerwca ubiegłego roku pojawiały się z głosy, że zmieni się system poboru akcyzy. Niektóre informacje były bzdurne, ale jednak napędziło to liczbę rejestracji przez klientów w obawie, że od tego roku zmiany wejdą w życie – ponad milion klientów zarejestrowała w ubiegłym roku samochód używany – dodaje Faryś.
Przypominamy, że pomysł Ministerstwa Finansów na nowy podatek akcyzowy od nabycia samochodów zakładał wpłacanie do budżetu państwa od 200 do 500 zł rocznie za sprowadzane samochody mające więcej niż 10 lat. Ideą miała być troska o środowisko i bezpieczeństwo na drogach. Ostatecznie z tego pomysłu się wycofano.

– Wydaje się, że rzeczywista liczba aut z drugiej ręki, która faktycznie trafia na polski rynek, to po uśrednieniu 700 000 sztuk. Na ok. 1,2 mln samochodów rejestrowanych w Polsce po raz pierwszy, ok. 400 000 egzemplarzy to samochody pochodzące z rynku pierwotnego – podsumowuje prezes PZPM.
Anna Drozd/ MG/


























































