Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi | Konkurs

Słownik - Private Banking


Wpisz szukane słowo

Oferta zindywidualizowana:


Niepowtarzalna oferta, na jaką może liczyć klient banków prywatnych.Oprócz tego klient ...

zobacz pozostałe hasła...

2011-10-13 15:46 Źródło: Noble Bank

Plakat wraca do łask kolekcjonerów


W kwietniu z wystawionych 90 prac nie sprzedano zaledwie kilku, a najbardziej zaciekła walka o wybrane pozycje windowała ceny nawet dziesięciokrotnie. Tak było np. w przypadku pracy Lucjana Jagodzińskiego „Wspólną drogą do szczęścia i rozkwitu ojczyzny” z 1951 roku. Wystawiono ją z ceną wywoławczą 300 zł, ale szczęśliwy nabywca musiał wyłożyć 3,4 tys. zł.


Zniechęcające ceny
W Sopocie o takim szaleństwie nie można było mówić, choć wynik jest satysfakcjonujący. Na aukcji zgromadzono 96 prac bardziej i mniej uznanych artystów, a sprzedano ponad połowę. Dużym powodzeniem cieszyły się plakaty filmowe, zwłaszcza, że ich ceny wywoławcze były niskie. „Samych swoich” Andrzeja Onegina Dąbrowskiego licytowano od 100 do 550 zł, „Człowieka z żelaza” Rafała Olbińskiego ze 150 do 600 zł, a „Nie ma róży bez ognia” Jana Sawki ze 150 do 500 zł. Do najdroższych prac w tej kategorii należał „E.T.” Jakuba Erola, który z wywoławczych 1,3 tys. zł, był licytowany do 3 tys. zł.
Wielu obserwatorów aukcji zaskoczyło zainteresowanie plakatami z turniejów tenisowych – „Turniej Masters” i „Davis Cup”, projektu Waldemara Świerzego z 1991 roku i brak chętnego na utrzymany w letniej, radosnej stylistyce projekt plakatu Maryli Rodowicz z 1975 roku. Praca ta zdobiła okładkę katalogu i anonsowana była, jako rarytas. Cena 4,5 tys. zł mogła jednak odstraszać. Podobnie, jak inne pozycje wyceniane na kilka tysięcy złotych. Spod młotka spadły więc „Papierosy gabinetowe” Tadeusza Gronowskiego z 1931 roku, za które żądano 8 tys. zł i „Pologne-Poland-Polen” Mariana Romali z 1936 roku za 4 tys. zł.
Wyjątkiem był plakat Janiny Broschówny i Adama Stalony-Dobrzańskiego „Kraków Cracovie” z 1938 roku, który sprzedano za wywoławcze 4 tys. zł. Była to najwyższa kwota, jaką zaoferowano w trakcie całej aukcji.
Można uznać, że historia polskiego plakatu zatoczyła pewne koło. Wprawdzie sztuka drukowana nie była domeną Adama Stalony-Dobrzańskiego, który słynął przede wszystkim z projektów witraży, ale był również profesorem krakowskiej ASP, a właśnie w Krakowie odbyła się pierwsza Międzynarodowa Wystawa Plakatów w 1898 roku.
Cztery lata wcześniej powstał pierwszy polski plakat secesyjny autorstwa Feliksa Wygrzywalskiego, które oleje często trafiają na rynek aukcyjny. Plakaty najpierw tworzyli malarze m.in. Stanisław Wyspiański, Józef Mehoffer i Teodor Axentowicz. Dopiero z czasie dwudziestolecia międzywojennego stały się odrębną sztuką. W 1926 roku na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej otwarta została Pracownia Grafiki Użytkowej, a 1935 roku warszawska Akademia Sztuk Pięknych zatwierdziła program kształcenia grafików plakacistów.

Cenny socrealizm

Powojenna historia plakatu jest również łaskawie postrzegana, a te z okresu socrealizmu cieszą się coraz większym powodzeniem kolekcjonerów. Minęły czasy, gdy prace tworzone w latach 40. i 50. żyły w pogardzie ze względu na przekaz rządowych treści propagandowych i cenzurę. Dziś są coraz bardziej poszukiwane, ponieważ niewiele ich się zachowało w dobrym stanie, mimo dużych nakładów wydawniczych.
Na kwietniowej aukcji w Desie Unicum duże emocje wzbudziła praca Lucjana Jagodzińskiego „Wspólną drogą do szczęścia i rozkwitu ojczyzny” z 1951 roku. Wystawiono ją z ceną 300 zł, ale licytacja w błyskawicznym tempie zakończyła się na 3,4 tys. zł. Pracę „Na wierność narodowi” z 1946 roku P. Gołąba licytowano z 1,2 tys. zł do 1,8 tys. zł.
W Sopocie tak dużych emocji nie było, ale chętnych również nie brakowało. „Krwawe fale bolszewizmu” kupiono za wywoławcze 3 tys. zł, choć autor pracy jest nieznany. Tyle samo zaoferowano za „Niech żyje W.K.P – partia Lenina” autorstwa sowieckiego propagandysty I. Toidze. Jeżeli więc zainteresowanie ostatnią aukcją jest mniejsze niż pierwszymi dwiema, to i tak przebija nie tylko inne tematyczne, ale również dawnego malarstwa.
Historia polskiego plakatu znowu nabiera barw i nie zakończy się na drugiej połowie XX wieku. Dzięki aukcjom starsi przypomną sobie często już zapomniane prace i sukcesy polskich twórców na arenie międzynarodowej, na której są oni obecni od chwili, gdy w 1948 roku Henryk Tomaszewski dostał na Międzynarodowej Wystawie Plakatu Filmowego w Wiedniu pięć pierwszych nagród za „Baryłeczkę”, „Ludzi bez skrzydeł”, „Obywatela Kane’a”, „Niepotrzebni mogą odejść” i „Symfonię pastoralną”.
O zainteresowaniu polskim plakatem świadczy też popyt ze strony kolekcjonerów zagranicznych. Za „Mistrzostwa szermiercze Europy” z 1933 roku amerykański kolekcjoner zapłacił na poprzedniej aukcji 14 tys. zł. Rok 2011 pozostaje więc na razie rokiem plakatów.
 





Komentarze do artykułu