26.03.2008 r.
Krzysztof Pietraszkiewicz
Cezary Szymanek: Gościem Radia PiN 102 FM jest dziś Krzysztof Pietraszkiewicz - prezes Związku Banków Polskich. Dzień dobry panie prezesie.
Krzysztof Pietraszkiewicz: Dzień dobry.
CS: Panie prezesie, czy polskie banki są zbyt liberalne przy udzielaniu kredytów, szczególnie kredytów hipotecznych?.
KP: Myślę, że nie, ale wobec tego, co się wydarzyło na rynkach międzynarodowych, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, a także w Niemczech, każdy sektor bankowy, właściwie w każdym kraju na świecie, przegląda swoje procedury, sprawdza, czy nie ma zagrożeń podobnego typu, ale także w różnych innych polach. Rzeczywiście, ponieważ kredyty mieszkaniowe to kredyty wieloletnie i o dużej wysokości, zaciągane przez setki tysięcy osób w Polsce - obsługujemy ponad milion sto tysięcy takich kredytów - one wymagają specjalnego przejrzenia. Na szczęście w Polsce nie byliśmy nadmiernie liberalni w minionych latach, dotknięci kryzysami 1993, 1992, 1995….
CS: Wejdę w słowo, bo 1/3 bankowców, jak wynika z ostatniego badania Pentoru, uważa, że branża jest zbyt liberalna w udzielaniu kredytów.
KP: Jest to zapewne taka opinia pod wpływem tego, co się dzieje na rynkach międzynarodowych, ale myślę, że dobrym wskaźnikiem jest to, że poziom zepsutych, tzw. zagrożonych kredytów mieszkaniowych to dzisiaj ok. 1,3 - spadł z około 3,3 cztery lata temu. Nie mniej jednak rzeczywiście ten spadek jest przede wszystkim spowodowany tym, że bardzo szybko wzrastała liczba kredytów, jak i wartość udzielonych kredytów. To jest powód, ta opinia bankowców to jest właśnie ta szczególna ostrożność, profesjonalizm, odpowiedzialność. Myślę, że w najbliższych miesiącach będzie jasne, że w niektórych obszarach polityka kredytowa zostanie lekko zaostrzona.
CS: W których obszarach panie prezesie?
KP: Przede wszystkim trzeba pamiętać, że wraz ze wzrostem stóp procentowych, a to jest następstwem wzrostu inflacji, część osób traci zdolność kredytową lub posiada zdolność kredytową do obsługi kredytów w niższej wysokości, więc tu już nastąpiło, można powiedzieć od szeregu miesięcy w Polsce. Zapewne następować będzie nadal, jeśli będą podnoszone stopy procentowe, a tego możemy się spodziewać. Ale z drugiej strony wzrastają dochody ludności, czyli krótko mówiąc, to nie jest taki prosty mechanizm, gdzie można powiedzieć: ta grupa nie, ta grupa tak. Generalnie te osoby, które będą posiadały zdolność kredytową do obsługi zadłużenia kapitału i odsetek w kolejnych latach, mogą liczyć na otrzymanie kredytu, te, które nie będą w stanie, będą mogły liczyć na otrzymanie mniejszego kredytu lub nie będą mogły liczyć na otrzymanie kredytu.
CS: Myśli pan, że odsetek tych osób, które nie będą miały zdolności kredytowej będzie w najbliższych miesiącach rosnąć, albo inaczej: czy powinien rosnąć, biorąc po uwagę to, że należałoby zaostrzyć i nie podchodzić zbyt liberalnie do udzielania kredytów.
KP: Panie redaktorze, aby nie wpaść tu w magię statystyki, można powiedzieć, że będą grupy, które wraz ze wzrostem stóp procentowych będą miały niższą zdolność do obsługiwania kredytów i można powiedzieć, że dostępność do kredytów zostanie dla tych osób ograniczona.
CS: A można już teraz powiedzieć, jak duże będą to grupy?
KP: Nie, nie da się odpowiedzieć na to pytanie, bo to będzie zależało od tempa wzrostu dochodów poszczególnych rodzin, grup społecznych. Ja się spodziewam się, że jednak kredytowanie mieszkaniowe w najbliższych miesiącach i latach utrzyma się na poziomie zbliżonym do roku ubiegłego.
CS: Rok 2007 to 54 miliardy złotych, udzielonych w polskich złotych - 30 miliardów.
KP: No tak, ponad 312 tys. sztuk kredytów.
CS: Ta dynamika w tym roku się utrzyma?
KP: Ja myślę, że kilka punktów procentowych być może będzie więcej, około 5-7, ale pamiętajmy, że baza jest o wiele wyższa niż 5-7 lat temu. Mamy już udzielonych w roku ubiegłym 312 tys. sztuk kredytów.
CS: Wracając do kryteriów udzielania kredytów. Pan powiedział, że należałoby przejrzeć wszystkie procedury, tak jak to się dzieje na całym świecie. Co należałoby zrobić?
KP: W Polsce właściwie to zostało dokonane w ramach naszej debaty sprzed półtora roku o kredytach walutowych, kredytach złotowych, w ramach dyskusji o rekomendacji S, także w tym studiu dyskutowaliśmy na ten temat. Nie mniej jednak na pewno trzeba przyjrzeć się dokładnie, czy posiadamy odpowiednią informację o klientach, czy sięgamy do wszystkich zasobów informacyjnych, one są dziś coraz bardziej bogate. Po drugie, czy mamy odpowiednio udokumentowane dochody i czy rzeczywiście te dochody są stabilne. Po trzecie, trzeba się przyjrzeć, czy liczba osób przystępujących do kredytu, wspierających te osoby nie jest czasami zbyt duża i czy nie są to osoby, które tak naprawdę też mogą mieć problemy z ewentualną obsługą.
CS: Tak zwane słupy?
KP: Nie, nie tyle słupy, co po prostu w ramach pewnej pomocy, głównie ze strony rodzin często są tam dopraszane osoby: mama, tata, to jest normalne, czy dziadek, ale bywa tak, że te osoby nie są w stanie przystąpić do jakiegoś wysokiego kredytu, dlatego że ich zdolności partycypacji w obsłudze takiego kredytu mogą być zbyt małe. Myślę, że w takich okolicznościach dokładnie się przyglądamy także zabezpieczeniom, temu czy bank w razie czego może skutecznie dochodzić swoich należności. Tu na szczęście z tą sprawą jest coraz lepiej, coraz lepiej w wielu miastach funkcjonują rejestry, sądy itd., i to jest bardzo ważne. Wchodzą tu także w rachubę pewne dodatkowe ubezpieczenia w postaci polis, czy w postaci pewnych ubezpieczeń innych, oferowanych przez firmy ubezpieczeniowe. Tutaj ta współpraca banków z firmami ubezpieczeniowymi jest coraz większa. Chodzi o to, żeby depozyty były zabezpieczone i także, żeby kredyty zaciągały te osoby, które mają zdolność do obsługiwania tych zobowiązań. Szczególnie, kiedy stopy procentowe są wyższe. Myślę, że po pewnym czasie one będą spadać i sytuacja będzie taka, że inne grupy będą mogły sięgać po kredyty.
CS: Trochę RPP wyręcza w tym momencie.
KP: RPP ma tutaj swoje konstytucyjne obowiązki. Musi dbać o to, żeby inflacja była na przyzwoicie niskim poziomie, co za tym idzie stopy procentowe, ale także będziemy mieli konsekwencje tego, co się wydarzyło w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i na rynku europejskim, prawdopodobne spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego, to po pewnym czasie także pewnie odnotujemy w Polsce, i wtedy będziemy na nowo dokonywać tej oceny.
CS: Mówiliśmy o tym, komu się kredyty mogą należeć, natomiast w ubiegłym roku, jak wynika również ze wspomnianego przeze mnie badania Pentora, z 2 do 5 % wzrosła liczba osób, którym kredyty zostały odmówione, to też jest jakby wskazanie na tendencję, prawda?
KP: Panie redaktorze, gdyby tym wskaźnikiem się posługiwać, to trzeba powiedzieć, że to jest bardzo niski odsetek, bardzo często w niektórych grupach odmawia się 10-15, czy nawet 20% kredytobiorców.
CS: To wskaźnik ogólny.
KP: Rzeczywiście, jeżeli chodzi o gospodarstwa domowe, to jest ten wskaźnik. Osoby, które posiadają zdolność kredytową, mogą liczyć na otrzymanie kredytu. Osoby, które tej zdolności nie posiadają, nie mogą na to liczyć, chyba, że posiadają jakieś dodatkowe zabezpieczenia, źródła.
CS: Z tego przeglądania sektora bankowego, o którym pan przed chwilą mówił - załóżmy, że się odbyło - jakie wnioski bądź też rzeczywiste działania powinny płynąć? Czy spodziewać się kolejnej rekomendacji w stylu rekomendacji S, która ograniczyła, co zresztą widać po wynikach za ubiegły rok, udzielanie kredytów w obcych walutach?
KP: Myślę, że raczej będzie to zespół rekomendacji płynących z tego, co się wydarzyło na rynkach międzynarodowych. My zakładamy, że zarząd Związku Banków Polskich przedstawi pewien pakiet rekomendacji.
CS: Kiedy?
KP: W kwietniu lub na początku maja. One będą dotyczyły działań zarówno regulatorów nadzorców, jak i banków, dlatego że to błędy w tych różnych obszarach, które zostały popełnione na rynku amerykańskim, również agencji ratingowych, również audytorów, doprowadziły do powstania strat rzędu kilkuset milionów dolarów, powinniśmy tego unikać
CS: Najważniejsza rekomendacja?
KP: Przede wszystkim dla sektora bankowego, dla profesjonalistów udzielanie kredytów tym osobom, które posiadają zdolność kredytową i odpowiednie zabezpieczenia, dla nadzorców, pilnowanie tego, co robią profesjonaliści.
CS: Czyli co, koniec z wpisywaniem przysłowiowych już 200 zł na miesiąc na życie przez osoby starające się o kredyt?
KP: Na przykład. Jeśli wiemy, że to jest niewykonalne, że nie da się przeżyć za 200 czy 300 zł wolnych środków…
CS: No chyba nie da…
KP: …to trzeba sugerować klientowi czasami zmniejszenie tego apetytu na kredyt, kupowanie czy budowanie mieszkania nieco mniejszego, jeśli mówimy o kredytach mieszkaniowych i zaspakajanie tych potrzeb w nieco dłuższym horyzoncie czasowym. Ja nieraz z niepokojem obserwuję, kiedy młodzi ludzie od razu rzucają się na tak zwane mieszkanie docelowe. Wydaje mi się, że tak jak w wielu innych krajach trzeba do pewnego poziomu zamożności dochodzić troszeczkę dłużej.
CS: Czy taki kryzys jak w Stanach Zjednoczonych, w Wielkiej Brytanii nam grozi?
KP: Nie, nie sądzę. Naprawdę dzięki temu, że byliśmy doświadczeni kryzysem 1991, czy 1995, 2000, 2002, byliśmy o wiele ostrożniejsi. Nasz nadzór był o wiele ostrożniejszy, czasami może nawet zbyt restrykcyjny. Nasze rozwiązania podatkowe są czasami bardziej restrykcyjne niż w innych krajach, tu zresztą jest pewna przestrzeń do zmniejszenia obciążeń, dlatego nie spodziewam się takich sytuacji, wierząc jednocześnie, że tempo wzrostu gospodarczego utrzyma się powyżej 5 punktów procentowych, a to by oznaczało, że przejdziemy przez tę falę kryzysową na świecie i spowolnienia w Europie bez jakichś większych strat, ale to wymaga rzetelności i naszej wspólnej, odpowiedzialnej, bardzo ciężkiej pracy.
CS: Dziękuję bardzo. Krzysztof Pietraszkiewicz - prezes Związku Banków Polskich.
KP: Dziękuję pięknie.






























































