Pomysł PiS nie jest nowy i nie jest skomplikowany. Chodzi o zastosowanie przyspieszonej amortyzacji przy rozliczaniu wydatków na inwestycje w maszyny i technologie. W tej chwili taki rodzaj amortyzacji jest możliwy tylko w przypadku towarów o wartości nie przekraczającej 3,5 tys. zł. Inne zakupy trzeba rozliczać w ciągu kilku lat. Powoduje to, że firmy mają niższe koszty i większe zyski, a więc do fiskusa wpływa więcej pieniędzy z podatków.
Prawo i Sprawiedliwość chce, aby przedsiębiorcy mogli natychmiast wliczyć do kosztów wszystkie wydatki na zakup środków trwałych za wyjątkiem nieruchomości i samochodów. Dzięki temu przedsiębiorca natychmiast mógłby wpisać w koszty całą wartość towaru lub środka trwałego. Skutkowałoby to mniejszym podatkiem płaconym już w roku, w którym nastąpił wydatek inwestycyjny. Taka zmiana miałaby pozwolić ruszyć z kopyta inwestycjom w firmach.
Przedsiębiorcy zwracają jednak uwagę, że przyspieszona amortyzacja powinna być opcją, a nie obowiązkiem. Wiele firm chce bowiem pokazać zysk, więc stosowałoby wciąż stopniową amortyzację.
Jest jednak i druga strona medalu. Powszechne stosowanie takiej metody amortyzacji spowodowałoby znaczny ubytek dochodów budżetowych. Wpływy z podatku CIT to dziś 18 mld zł. Zmiana zasad amortyzacji spowodowałaby przynajmniej kilkumiliardowy ubytek. Według wiceministra finansów Jarosława Nenemana lepszym pomysłem na rozruszanie inwestycji byłoby zwolnienie firm z podatku CIT. Neneman wskazuje na jeszcze jedną wadę pomysłu PiS – bardziej komplikuje on, niż upraszcza system podatkowy.
Przedstawiciele Platformy Obywatelskiej, potencjalnego koalicjanta PiS, uważają przedstawienie pomysłu PiS bez poparcia żadnymi wyliczeniami za niepoważne.
M.D.
Na podstawie: „Gazeta Wyborcza”



























































