Komentator gazety Janusz Kowalski wyjaśnia, że najsłabsze od dziesięciu lat wyniki naszej gospodarki wynikają z marnego popytu wewnętrznego oraz trudnej sytuacji na rynkach światowych spowodowanej generalnym spowolnieniem rozwoju gospodarczego.
Tymczasem tempo wzrostu naszego eksportu jest wciąż wysokie. Jak zauważa Kowalski, jest to sprzeczne z logiką ekonomii, bowiem równocześnie kurs złotego jest wysoki, a koniunktura gospodarcza u naszych partnerów kiepska.
Pojawiła się więc hipoteza, w myśl której nasz eksport jest w dużej części "papierowy", czyli że zalicza się do niego także towary, jakie - wedle Kowalskiego - po pewnych "zabiegach" nie opuściły Polski. Publicysta zastrzega, iż tego podejrzenia nikt nie weryfikuje, ale jego zdaniem jeśli "papierowy" eksport istnieje, traci na tym budżet państwa.