REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Osiągnąć sukces wychowawczy

2008-08-31 07:00
publikacja
2008-08-31 07:00
Z wychowaniem jest trochę tak jak z medycyną. Każdy z nas w swoim mniemaniu jest ekspertem od wychowania i ma prawo do udzielania dobrych rad. Skąd bierze się takie przeświadczenie?

Po pierwsze, źródłem informacji jest nasze doświadczenie, to, jak nas wychowali rodzice, jakie stosowali metody wychowawcze – jesteśmy żywym dowodem ich skuteczności.

Po drugie, są gotowe recepty na załatwienie typowych problemów, z jakimi spotykają się rodzice, nagromadzone w kulturze przesądy na temat wychowywania potomstwa. Wiele czasopism kobiecych podaje przykłady, jak dobrze wychować dziecko. Rodzice próbują je wykorzystywać, często jednak nie biorą pod uwagę całej sytuacji rodzinnej. Po trzecie, są też aktualnie lansowane koncepcje czy mody pedagogiczne, jak na przykład wychowanie bezstresowe czy moda na wychowanie zorientowane na przyszłość. Preferuje ono uczenie dzieci rozmaitych umiejętności. Troska rodziców skupia się na zapewnieniu dzieciom niezliczonych dodatkowych zajęć, które mają poprawić jego pozycję na starcie w dorosłe życie.

Czym jest wychowanie?

Według Marii Braun-Gałkowskiej „wychowanie to pomoc w rozwoju, czyli w zbliżaniu się do wartości najważniejszych jak dobro, miłość, prawda”. Wychowawca wskazuje wychowankowi wartości poprzez własne życie, zmierzając do tego, aby przyjął on za swoje ukazywane mu zasady, aby ich realizacja nie wynikała z przymusu lub manipulacji, ale ze świadomego wyboru. Dziecko ma uczestniczyć w miłości rodziców, tworzyć wraz z nim życie rodzinne. Zauważa to Jan Paweł II w Encyklice Evangelium vitae: „Przez słowo i przykład, przez codzienne kontakty i decyzje, przez konkretne gesty i znaki rodzice uczą dzieci autentycznej wolności, która się urzeczywistnia poprzez bezinteresowny dar z siebie, rozwijają w nich szacunek do innych, poczucie sprawiedliwości, postawy serdecznej akceptacji innych, dialogu, wielkodusznej służby i solidarności”.

Do prawidłowego rozwoju dziecko potrzebuje akceptacji swoich uczuć i potrzeb oraz stawiania rozsądnych wymagań i ograniczeń (M. Johnson). Prawidłowa relacja rodzicielska powinna więc zawierać: miłość, akceptację, szacunek dla dziecka, ale także granice, normy stawiane dzieciom. Dziecko które otrzymuje od rodziców miłość bezwarunkową, uczy się kochać siebie i innych, rozpoznawać swoje uczucia i potrzeby, ufać sobie. Wolność dziecka jest ograniczona prawami rzeczywistości fizycznej, prawami, uczuciami i potrzebami innych ludzi, normami społecznymi i kulturowymi. Rolą rodziców jest nauczenie respektowania tych ograniczeń. Kształtuje się wtedy poczucie odpowiedzialności za siebie i innych. Dziecko, którego rodzice postępowali konsekwentnie i stanowczo, ale z szacunkiem, którzy stawiali ograniczenia, uczy się współżycia z ludźmi, odpowiedzialności za własne zachowania i prawidłowo kształtuje swój system wartości.

S. Forward przypomina, iż rodzina to grupa osób pozostających w określonych relacjach – każdy oddziałuje silnie na pozostałych, często w sposób ukryty. Rodzina to skomplikowana sieć miłości, zazdrości, dumy, zmartwień, radości, winy – nieustanne falowanie, przypływy i odpływy ludzkich emocji pojawiających się nieoczekiwanie. Są one efektem rodzinnych postaw, sposobów wzajemnego spostrzegania się i wzajemnych stosunków. Wszystkie te teorie, chociaż różne w słowach, mówią o tym samym – o emocjach, uczuciach, postawach, szacunku. Nie zapominają o wymaganiach. Podkreślają rolę wzajemnych relacji bo nie tylko rodzice wychowują dzieci, ale również dzieci wychowują rodziców.

A jak wygląda rzeczywistość?

W książce „Wychowanie bez porażek” T. Gordon wyróżnia trzy metody wychowawczego oddziaływania. I metoda oparta jest na autorytecie władzy, sile, wymaganiu posłuszeństwa. Rodzice traktują dzieci jak swoją własność, próbują kształtować je według określonego, przyjętego przez siebie wzoru, starają się wychować tzw. „dobre dziecko”, czyli pozwalające sobą kierować, manipulować, uległe, posłuszne. W tej metodzie zwycięzcami są rodzice. Natomiast u dzieci obserwuje się słabą motywację do wykonywania tego, co jest wolą rodziców, niechęć wobec innych, zahamowanie rozwoju samodzielności, opanowywania siebie, brak twórczości dziecka. Z praktyki zawodowej wiem, iż często trudności wychowawcze pojawiają się tam, gdzie rodzice nie rozmawiają, a wydają polecenia. Często dzieci skarżą się, iż rodzice ustanawiają szczegółowe sposoby postępowania i bezwzględnie je egzekwują, nie licząc się z uczuciami dzieci. Uciekają się do gróźb, a kara jest podstawową metodą wychowawczą. Rodzice dostrzegają tylko to, co było złe, nigdy albo bardzo rzadko chwalą dzieci. Zdarza się, iż dziecko chcąc zwrócić na siebie uwagę, zachowuje się źle, co w konsekwencji jest karane. Ale lepsza taka uwaga niż żadna...

Problemy wychowawcze dzieci często są spowodowane nadmiernymi wymaganiami rodziców. Rodzice realizując własne niespełnione ambicje zmuszali dzieci do katorżniczej pracy. U wszystkich tych dzieci zauważyłam zaniżoną samoocenę, niechęć w stosunku do siebie i innych. Częste były akty agresji, a nawet autoagresji. Były przypadki moczenia nocnego, jąkania, lęki nocne, często dzieci miły poczucie winy, brak zaufania do siebie i innych, poczucie braku akceptacji. Niepokojące jest to, iż rodzice winą za zaistniałą sytuację obarczali szkołę, przeciążone programy nauczania, a swoją postawę nazywali „dbaniem o przyszłość dziecka”.

II metoda: tu zwycięzcami są dzieci. Rodzicom brak wiary w własne siły, boją się, że stawiając wymagania, że nie zaspokajają właściwie potrzeb dziecka, godzą się na bycie „pokonanym”. W wyniku takiej postawy dzieci często stają się niesforne, egoistyczne, nie uwzględniają uczuć innych ludzi, stają się samolubne, pełne pretensji, mają trudności w kontaktach z rówieśnikami, wymuszają ustępstwa czy spełnianie zachcianek. Dzieci są zdziwione, że na przykład w przedszkolu obowiązują pewne normy zachowania. Mają trudności w zaadaptowaniu się do grupy rówieśniczej, co wywołuje u nich bunt i agresję. Dzieci te w domu nie ponoszą konsekwencji swojego zachowania, dlatego też nie potrafią podporządkować się pewnym ogólnie przyjętym normom. Znam historię chłopca, który trzy razy zmieniał przedszkole, a w grupie „0” przebywał razem z matką, żeby można było przeprowadzić jakiekolwiek zajęcia. Od pierwszego dnia nauki szkolnej sprawiał bardzo duże problemy wychowawcze – był wulgarny, bardzo agresywny, nie znosił zakazów, nakazów. Matka chłopca czuła ogromny lęk w kontaktach z synem. Natomiast ojciec, skoncentrowany na kłótniach ze starszym, już dorosłym synem był zachwycony, uważał że chłopiec da sobie radę w życiu.

III metoda: bez zwycięzców i bez zwyciężonych, w której nikt nie czuje się pokonany. Jest to podstawa pełna szacunku wobec siebie, współmałżonka i dzieci, przyznająca równe praw każdemu z członków rodzinny. Metoda ta skutecznie wpływa na rozwój pozytywnych więzi w rodzinie. Dziecko staje się bardzo samodzielne, uwrażliwione na potrzeby innych. Stwarza ona wychowankom możliwość wypełniania przyjętych przez siebie zobowiązań, szukania wspólnych rozwiązań problemów, rozwija sprawność myślenia dziecka. Szacunek dla każdego i poszanowanie zdania wszystkich członków, prowadzi do rozwoju miłości w rodzinie. Podstawową zasadą pomagającą w zastosowaniu tej metody jest zdobycie umiejętności czynnego słuchania.

Zdaniem dzieci, rodzice postępują stosownie do ich wieku i możliwości. Pokazują normy i wartości, które obowiązują wszystkich, stawiają wymagania. Starają się zrozumieć uczucia i odczucia dziecka, oceniają sytuację, a nie dziecko, nie pouczają, dają prawo do pomyłek i ponoszenia konsekwencji swego błędu. Cała rodzina wzajemnie odkrywa swoją wartość, respektuje potrzeby drugiego człowieka i jego wartości. Tak wychowywane dziecko bardzo rzadko lub w ogóle nie trafia do gabinetu psychologa.

Dla dzieci na starcie w dorosłe życie ważna jest umiejętność wyrażania siebie, dobre relacje z ludźmi, więzi międzyludzkie. Młodzież uważa, że dobre wykształcenie bardzo pomaga na starcie dlatego nie buntują się przeciwko dodatkowym zajęciom – lekcjom. Ważna jest dla nich postawa rodziców wobec życia i otaczającej rzeczywistości. Jednak właśnie wobec tych postaw mają wiele uwag krytycznych. Trudno im zrozumieć, dlaczego rodzice mają pretensje o palenie papierosów, jeżeli sami palą, dlaczego są karceni za wulgarne słowa, kiedy rodzice ich używają. Jeżeli np. nie widziały udanej zabawy bez alkoholu, to jak im skutecznie wytłumaczyć, że można bawić się na trzeźwo?

Nasze dzieci patrzą na nas, a my jako rodzice, wychowawcy często o tym zapominamy. A odkąd radzą sobie same, poświęcamy im coraz mniej czasu. Zajęci pracą i swoimi sprawami, często nie wiemy, iż umiejętność bicia nasze dziecko zawdzięcza telewizyjnym kreskówkom, czy makabrycznym gierkom komputerowym. Uczy się życia oglądając seriale, czytając kolorowe pisma – marnuje czas, a potem uczy się kłamać, gdy nie wyrabia się z lekcjami. Zresztą jak ma się uczyć, jeżeli do pokoju wstawiliśmy mu telewizor czy komputer. Rodzice narzekają na brak autorytetów, zapominając, iż to właśnie oni powinni być pierwszymi i najważniejszymi autorytetami. Dlatego też, żeby wymagać od dziecka, trzeba najpierw zacząć od siebie. Nikt nas nie zastąpi w wychowaniu naszych dzieci. Nie jest to sprawą łatwą, ale nie jest też zadaniem ponad nasze siły i możliwości.

Aniela Sawulska
Psycholog, pracownik Miejskiej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej oraz Publicznej Szkoły Podstawowej nr 14 w Opolu

Bibliografia :
Jan Paweł II, Encyklika Evangelium vitae, 1995.
M. Braun-Gałkowska, Rodzina jako życie, Znak, 1996, nr 4.
S. Forward, Toksyczni rodzice, Warszawa 1993.
T. Gordon, Wychowanie bez porażek, Warszawa 1998.
M. Johnson, Przemiany charakterologiczne, Warszawa 1993.
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Dzieci

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki