2010-09-22 08:58 Źródło: Noble Bank
Oko w oko z telefonem
Smartfon, palmtop, iPhone...? Drogę ewolucji interfejsów kulturowych w relacji człowiek – telefon komórkowy trudno przewidzieć. Przenośny aparat multimedialny staje się coraz mniejszy, bliższy, a jego obsługa bardziej zmysłowa. Ale co zrobić, gdy mamy ręce zajęte czymś innym?
Historia telefonu komórkowego sięga lat pięćdziesiątych XX wieku. Dokładnie w 1956 r. pierwszy prototyp takiego aparatu wykonała szwedzka firma Ericsson. Kształtem przypominające walizkę urządzenie ważyło 40 kg i kosztowało naówczas tyle samo, co nowy samochód. Potrzebne były niecałe dwie dekady, żeby tęga waliza zamieniła się w kilogramową cegłę, w 1973 r. amerykańska firma Motorola opatentowała swój pierwszy model telefonu o nazwie DynaTAC (DYNamic Adaptive Total Area Coverage). Już w dwadzieścia lat później, bo 3 grudnia 1992 r. został wysłany pierwszy SMS. Niedawno, 24 maja 2010 roku, związany z Massachusettes Institute of Technology opiniotwórczy dwumiesięcznik „Technology Review” zamieścił informację o nowej odsłonie telefonu nazwanej przez jego twórców EyePhone.
System opracowany przez naukowców z Dartmouth College w Stanach Zjednoczonych (jednej z ośmiu najbardziej prestiżowych uczelni w USA) reaguje na ruch gałek ocznych, pozwalając na sterowanie telefonem za pomocą spojrzenia. Urządzenie śledzi wzrok za pomocą kamery umieszczonej na przodzie telefonu, wyposażonej w dodatkowy uczący się algorytm, który umożliwia rozpoznawanie prawowitego właściciela na podstawie jego tęczówki. Grupa amerykańskich badaczy pod wodzą profesora Andrew Campbella rozwinęła w tym celu wcześniej istniejące algorytmy śledzenia ruchu gałek ocznych stworzonych na potrzeby komputerów dla osób niepełnosprawnych.
Podstawowym etapem jest proces „uczenia” telefonu, czyli kalibracja jego systemu. Polega to na dostarczeniu do bazy danych urządzenia zdjęć obydwu oczu właściciela w różnym oświetleniu (wykonanych zarówno na zewnątrz, jak i w zamkniętych przestrzeniach) w celu identyfikacji użytkownika, co w efekcie pozwala otwierać poszczególne aplikacje z menu telefonu za pomocą mrugnięcia.
Największe wyzwanie w adaptacji systemu zaczerpniętego z komputerów stacjonarnych na potrzeby telefonii komórkowej stanowi problem ruchu – właściciela i samego aparatu. Aby ograniczyć zakres mogących wyniknąć z tego tytułu błędów algorytm kamery połączony jest z równolegle działającym przyspieszeniomierzem, umożliwiającym automatyczne wykrywanie pozycji urządzenia oraz sterowanie jego funkcjami przez poruszanie nim. Prototypowy system EyePhone, kompatybilny ze smartfonem Nokia 810, wymaga od użytkownika koncentracji spojrzenia na wybranej aplikacji i mrugnięcia dopiero, gdy jej ikona będzie dokładnie w centrum. Program posługuje się wirtualnym marginesem błędu wokół oka, rozpoznając je tylko w jego obrębie. Dodatkowo, pole widzenia kamery podzielone jest na dziewięć sektorów, w których kamera „szuka” oka.
Dotychczasowe doświadczenia wykazują skuteczność przeprowadzanych operacji na poziomie 76 proc. w przypadku pozycji nieruchomej i 60 proc. w ruchu. W niedalekiej przyszłości naukowcy z Dartmouth College mają nadzieję na opracowanie bardziej zaawansowanej technologii.
System powstał z myślą o osobach sparaliżowanych i niepełnosprawnych, aby dać im szansę na kontakt ze światem, ale – jak chce Andrew Campbell – może się on okazać również nieocenionym narzędziem dla zdrowych ludzi, którzy mają zajęte ręce.
Michał Mądracki
Historia telefonu komórkowego sięga lat pięćdziesiątych XX wieku. Dokładnie w 1956 r. pierwszy prototyp takiego aparatu wykonała szwedzka firma Ericsson. Kształtem przypominające walizkę urządzenie ważyło 40 kg i kosztowało naówczas tyle samo, co nowy samochód. Potrzebne były niecałe dwie dekady, żeby tęga waliza zamieniła się w kilogramową cegłę, w 1973 r. amerykańska firma Motorola opatentowała swój pierwszy model telefonu o nazwie DynaTAC (DYNamic Adaptive Total Area Coverage). Już w dwadzieścia lat później, bo 3 grudnia 1992 r. został wysłany pierwszy SMS. Niedawno, 24 maja 2010 roku, związany z Massachusettes Institute of Technology opiniotwórczy dwumiesięcznik „Technology Review” zamieścił informację o nowej odsłonie telefonu nazwanej przez jego twórców EyePhone.
System opracowany przez naukowców z Dartmouth College w Stanach Zjednoczonych (jednej z ośmiu najbardziej prestiżowych uczelni w USA) reaguje na ruch gałek ocznych, pozwalając na sterowanie telefonem za pomocą spojrzenia. Urządzenie śledzi wzrok za pomocą kamery umieszczonej na przodzie telefonu, wyposażonej w dodatkowy uczący się algorytm, który umożliwia rozpoznawanie prawowitego właściciela na podstawie jego tęczówki. Grupa amerykańskich badaczy pod wodzą profesora Andrew Campbella rozwinęła w tym celu wcześniej istniejące algorytmy śledzenia ruchu gałek ocznych stworzonych na potrzeby komputerów dla osób niepełnosprawnych.
Podstawowym etapem jest proces „uczenia” telefonu, czyli kalibracja jego systemu. Polega to na dostarczeniu do bazy danych urządzenia zdjęć obydwu oczu właściciela w różnym oświetleniu (wykonanych zarówno na zewnątrz, jak i w zamkniętych przestrzeniach) w celu identyfikacji użytkownika, co w efekcie pozwala otwierać poszczególne aplikacje z menu telefonu za pomocą mrugnięcia.
Największe wyzwanie w adaptacji systemu zaczerpniętego z komputerów stacjonarnych na potrzeby telefonii komórkowej stanowi problem ruchu – właściciela i samego aparatu. Aby ograniczyć zakres mogących wyniknąć z tego tytułu błędów algorytm kamery połączony jest z równolegle działającym przyspieszeniomierzem, umożliwiającym automatyczne wykrywanie pozycji urządzenia oraz sterowanie jego funkcjami przez poruszanie nim. Prototypowy system EyePhone, kompatybilny ze smartfonem Nokia 810, wymaga od użytkownika koncentracji spojrzenia na wybranej aplikacji i mrugnięcia dopiero, gdy jej ikona będzie dokładnie w centrum. Program posługuje się wirtualnym marginesem błędu wokół oka, rozpoznając je tylko w jego obrębie. Dodatkowo, pole widzenia kamery podzielone jest na dziewięć sektorów, w których kamera „szuka” oka.
Dotychczasowe doświadczenia wykazują skuteczność przeprowadzanych operacji na poziomie 76 proc. w przypadku pozycji nieruchomej i 60 proc. w ruchu. W niedalekiej przyszłości naukowcy z Dartmouth College mają nadzieję na opracowanie bardziej zaawansowanej technologii.
System powstał z myślą o osobach sparaliżowanych i niepełnosprawnych, aby dać im szansę na kontakt ze światem, ale – jak chce Andrew Campbell – może się on okazać również nieocenionym narzędziem dla zdrowych ludzi, którzy mają zajęte ręce.
Michał Mądracki

Dodaj komentarz