Ogródki działkowe będą już na własność

Mocno skłócone PO i PiS niespodziewanie pogodziła kwestia działek pracowniczych. Dzięki temu milion korzystających z nich rodzin mogłoby już w przyszłym roku stać się ich właścicielami.

Jak dowiedział się dziennik "Polska", obie największe partie chcą wreszcie zrealizować obietnice, którymi od końca lat 90. mamili działkowców politycy przy okazji kolejnych wyborów. PiS złożył już projekt odpowiedniej ustawy w Sejmie, a PO zamierza jeszcze latem zorganizować tzw. okrągły stół między Polskim Związkiem Działkowców, który sprzeciwia się uwłaszczeniu, a użytkownikami działek. Politycy obu partii prowadzą już rozmowy, by wypracować wspólne rozwiązanie.

- Zgadzamy się z PiS-em co do idei, ale chcemy wcześniej nakłonić PZD do zgody na uwłaszczenie. Ostatnio jesteśmy zasypywani petycjami od działkowców, którzy chcą wykupić ziemię - przyznaje "Polsce" Andrzej Czerwiński, wiceszef klubu parlamentarnego PO.

Projekt PiS jednoznacznie uderza w PZD. Posłowie proponują likwidację związku (traktując go jako relikt PRL, jedyny w tej części Europy) i wykup z bonifikatą ziemi przez dotychczasowych użytkowników. Jeżeli ci będą chcieli zostać właścicielami działki, musieliby w ciągu dwóch lat od wejścia w życie ustawy złożyć odpowiedni wniosek. Za każdy rok użytkowania działki przysługiwałoby 10 proc. zniżki w opłacie. Maksymalnie można by skorzystać z 99 proc. bonifikaty. Autorzy projektu podkreślają też, że emeryci, renciści oraz wdowy i wdowcy po nich zapłacą za działki tylko 1 proc. ich wartości. Z własnej kieszeni musieliby tylko pokryć koszt rzeczoznawcy i notariusza, czyli ok. 1-1,2 tys. zł. Właściciele działek będą decydować, czy i komu je sprzedać. Mogą postawić normalny dom i w nim mieszkać.

Złożony w Sejmie projekt PiS zakłada, że na gruzach PZD powstaną dobrowolne wspólnoty działkowców. Na takie rozwiązania zgadza się już teraz spora część posłów PO - m.in. Lidia Staroń i Andrzej Kania, którzy są gorącymi orędownikami uwłaszczenia użytkowników ogródków pracowniczych.

- Rozmawiamy z posłami PO o poparciu dla tego projektu. Mamy dwa orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, które kwestionują monopol PZD i nakazują wolność zrzeszania się w różnych stowarzyszeniach, więc jesteśmy pewni, że działamy zgodnie z prawem - twierdzi Andrzej Dera z PiS, współautor projektu.

A PZD nie ma dziś konkurencji. Dysponuje absolutną władzą w 5 tys. kompleksów działkowych zajmujących w całym kraju powierzchnię 44 tys. hektarów, nieraz w centrach wielkich miast. Tylko w stolicy jest 1,2 tys. ha działek, a cena metra kwadratowego w prestiżowych lokalizacjach, np. przy ul. Odyńca na warszawskim Mokotowie, sięga ok. 2-3 tys. dol. Teoretycznie właścicielem gruntów są gminy, a PZD użytkuje je wieczyście, ściągając rocznie od działkowców 44 mln zł. Działacze związku mogą jednak kontrolować, czy działki są "zadbane" i wyrzucać niepokornych. Doświadczył tego dwa lata temu Roman Michalak z Olsztyna, który chciał założyć własne stowarzyszenie działkowców.

Władze PZD nie chcą komentować propozycji PO, a projekt PiS nazywają niekonstytucyjnym, gdyż "narusza prawa nabyte związku".

Krocie za ogródek pracowniczy

Warszawa

Ogródki zajmują 2,9 proc. powierzchni miasta. Cena mkw. działki budowlanej w miejscach, gdzie się znajdują, wynosi od 200 zł (np. Wawer) do nawet 6 tys. (Stary Mokotów).

Łódź

Działki zajmują 2,5 proc. powierzchni miasta. Można je sprzedać za cenę od 500 (obrzeża) do 1 tys. zł za mkw. (Bałuty).

Wrocław

To miasto działkowiczów. Ogródki zajmują aż 4,6 proc. powierzchni miasta. Za 1 mkw. można tu wytargować od 800 do 1 tys. zł.

Poznań

Działki zajmują 3 proc. powierzchni. Metr kw. działki kosztuje w najlepszych lokalizacjach 1,8 tys. zł.


POLSKA Dziennik Zachodni
Tomasz Ł. Rożek
Źródło:
Oszczędzanie dla długodystansowców - co wybrać?
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~dzialkowiec

prezesi na dzialkach to mafia z niczym sie nie licza ale i wina dzialkowiczow bo nie pszychodza na zebrania a jak ktos za durzo powie to mu dolicza metry a reszta dalej placi po 300 m na jednych dzalek powolano komisje do spraw elektryfikacj to chcieli norzem pozabijac to oczym pachnie hyba mafia do dzis nie wiadomo jle zostalo pieniedzy ile karzdy zurzyl kilowatow prezesa i cali zarzad wyczytuje sie z kartki

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~mm

możliwość budowania domów na terenie ogrodów działkowych może się przyczynić do spadku cen nieruchomości, jeśli kowalski będzie miał na własność grunt na którym postawi mały domek to po co mu mieszkanie...

! Odpowiedz
0 0 ~Działkowiec

Nie liczcie na to, że działki pracownicze będą na sprzedaż. Ta stara komuna, która rządzi działkami ma z tego niezły dochód i to nie tylko miejscowi zarządzający ale i cały Zarząd centralny. Oni co roku głowią się nad tym jak podwyższyć opłatę za użytkowanie, za dyżury, które, są obowiązkowe latem: 3-y dyżury od godziny 19.oo - 22.00, nie odpracowanie dyżurów letnich kosztuje 10 zł. za/godz. Trzy dyżury nieodpracowane to letnie 90,- zł . Do tego dochodzą dyżury zimowe: 3-y po 2 godz., płatne po 10 zł. za godz. co daje 60 zł. rocznie. No i oczywiście dodatkowo obowiązkowy czyn społeczny, ostatnio po 7-em godz. /chociaż jeszcze 2 lata temu było 15 godzin obowiązkowych/. Cena za godzinę czynu nieodpracowanego 10 zł. Do tego przeciętna roczna opłata za 250 m2 wynosi 250 zł. Woda jest z hydroforów, na które co roku bierze się dodatkową opłatę.
Więc podliczając wszystko: roczna opłata za działkę pracowniczą na terenie PZD wynosi
około 500,- zł. I kto chciałby się pozbyć takiej gotówki, a co robi się z pieniędzmi za nie przepracowane godziny?. Na co się je przeznacza?. Ani jeden grosz z ww. opłaty nie trafia na działkę działkowicza. A jeszcze do tego zarząd ani gospodarz nie liczą się z działkowiczem. Na dyżurach działkowiec to parobek. Na działce panuje jednowładztwo.
Ponieważ Ogród Działkowy to przeważnie skupisko około 200 działek to przeliczając wszystkie Ogrody suma dochodu jest pokaźna i nie dziwcie się, że Centrum PZD nie zgadza się na uwłaszczenie działek. Czy mają się czym dzielić?!
Dla wyjaśnienia: informacja nie jest wyssana z palca, dotyczy działek przy ulicy Syreny w Pruszkowie k. Warszawy.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~patriotka

wreszcie sprawiedliwość., bo jak mozna bylo latami wykorzystywac i mamić ludzi, którzy harowali, rekultywowali ziemię, etc, - za bezdurno. Martwi mnie tylko cena. Proponowane 10 % bonifikaty od ceny rynkowej za każdy rok i tak wkonsekwencji da olbrzymia kwotę, gdzie np. przcownik budzetowy z dziesiecioletnim stazem działkopwicza i tak nie jestw stanie zapłacic. Już raz zapłaciłam za działke przed 10-laty tzw. odstepne poprzednemu uzytkownikowi. Ile razy mam płacić. Po zatym dlaczego emeryci kwalifikuja się do zniżek.
Po pierwsze wiekszoś starych wiekiem i stazem działkowym "obywateli" są z tzw. nomenklatury PRL-u. Oni mają wieksze emerytury niz ja pensje w budżetówce. Już nie wspomnę, że własnie ci stzry działkowicze, to beton komunistyczny, który stoi murem za zwiazkiem i przeciw ustawie uwłaszczeniowej.Proszę nie deskryminowac ludzi. Uważam, ze ci którzy podpisywali listy za utrzymaniem PZD, nie powiini byc uwłaszczenie, tylko płacic czynsz dzierzawny do Gminy.Prawda jest, że w Okręgowych Zarzadach PZD zasiadaja ludzie z poprzednirj nomenklatury na posdadach i chwalą komunę. To straszne ubeckie towarzystwo. Mam pytanie do Pana Posła Dery-czy nie
mozna włączyć do ustawy uwłaszceniowej tych, którzy maja decyzje o prawie do odszkodowania za mienie zaburzańskie?. Przeciez rząd nie wywiązał sie ze zobowiązań dla tej grupy ludzi. Ustawa która daje im to prawo jest od chwili komunalizacji mienia tj. od 1991 roku - martwa. Urzędy zatrudniaja sztab pracowników od prawie 20 lat do ciągłej i nieustającej rejestracji dokumentów, to kolejny paradoks w naszym ustawiodawstwie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~egon1953

Musimy uważać oni mogą to tylko wykożystać do celów politycznych a nas dalej bęndą mieli w dupie działkami nadal żądzi komuna dzielą sie z żandowymi kasą prezesi to zwykli złodzieje np p w Kołobrzegu odbyło sie zebranie gdzie nie było kworum w ciągu pięciu minut znów byli zarządem babcie poklaskały i okej uchfalili co chcieli .

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Andi50

A ile dotychczasowi użytkownicy zapłacą?
- geodetą
- notariuszom
- podatki do gminy
- podatki katastralne
Na pewno na takiej działce nie będzie kalkulowało się uprawiać warzyw.
Pozostaje sprzedaż lub dokupienie by się ewentualnie pobudować, bo część trzeba będzie wydzielić na wspólną infrastrukturę. Jak związki działkowców znikną, to w krótkim czasie staną tam blokowiska bo nic prawnie tych terenów nie będzie chroniło.Już teraz może być sytuacja że poszczególne działki są faktycznie we władaniu jednej rodziny, która czeka na moment przekwalifikowania. Pytanie? Kto tak naprawdę na tym skorzysta

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Tix

Masz całkowitą racje.
Zawsze chodziło o to żeby pozbyć się problemu działkowiczów, ich niewygodnych dla deweloperów i samorządów nieruchomości i ich niszowej produkcji rolnej która w Polsce przebija sproą częśc tzw. gospodarstw rodzinnych.
Pod płaszczykiem uwłaszczenia banda PO-PiS zagrabi co potrzebniejszą ziemie, skupuąc za świeżo wydrukowaną kase, co bardziej opornych wyrzuci sie za bezcen, emeryci będa siedzieć przed telewizorami i umierać na wylew, a nie uprawiać marchewkę za którą zapłacimy 2 razy więcej Holendrom
Ludzie w tym kraju sa od 20 lat dymani w tyłejk i jeszcze im sie wydaje że coś dostają od rządzącej nieprzerwanie bandy

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~WIESŁAW Z WA WY

Popieram. Precz z PZD. Włacane przez tyle lat składki, giną gdzieś w dziwny sposób a na zrobienie czegokolwiek nie ma kasy. Kilka lat temu policzyliśmy że po odprowadzeniu podatku nasz ogród powinien mieć na koncie ponad 100 tys. zł. A dziurawego płotu nie ma za co naprawić bo pieniążki w zarządzie okręgu. I pewnie jeszcze na prywatnym koncie. Rozwalić to trzeba koniecznie i jeszcze dobra kontrola z NIK-u by się przydała

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~A.

to artykul sprzed dwu miesiecy. od tamtego czasu sprawa chyba sie zakonczyla. niby dlaczego dzialkowicze maja dostac cos na wlasnosc, jak np. sa nieuregulowane sprawy dawnej wlasnosci terenow np. w miastach. lepiej niech juz zarzadzaja tym gminy.

! Odpowiedz
0 0 oloch

"Okrągły stół między Polskim Związkiem Działkowców, który sprzeciwia się uwłaszczeniu, a użytkownikami działek" - już to zdanie wskazuje, że PZD stoi w opozycji do uzytkowników działek zamiast im służyć, bo po to zostało powołane.
Jestem działkowcem /ROD "Jaroszówka" Białystok/ i mam dość kliki, czyli starych działaczy. Na wiosnę po mroźnej nocy na działce pękła mi rura przy kranie z wodą, woda robi prysznic wokoło, a v-ce prezes "Jaroszówka" oraz prezes Zarządu ROD w jednej osobie, oraz hydraulik, stwierdzili, że to moja wina, a wody nie zamkną. Jeszcze mnie postraszyli, że obciążą kosztami za zużycie wody...
Nie mogę tego naprawić. Nie mam mozliwości. Zawór zamykający na ulicy jest stary. Hydraulk powiedział: Nie radzę go ruszać!
Czekam zatem, aż zakręcą wodę przed zimą...
Mieszkam w bloku, tu jak nawet "z mojej winy" pęknie rura, to hydraulik przychodzi i zamyka dopływ, bym mógł usunąć awarię.

Nie wiem za co płacę opłatę członkowską 51 zł, albo za co 95,20 zł składki na potrzeby ogrodu. Do tego jeszcze opłata za czyn społeczny 10 zł. Razem koszta tego, że są to ogródki działkowe wynoszą 156 zł.
To są wyrzucane pieniądze. Utrzymujemy za nie nieudolnych i niesympatycznych ludzi siedzących we władzach działkowych "działaczy".
My działkowcy nie mamy żadnego pożytku z ich działania. Oni za to mają osobisty pożytek - ciepłe posadki.

Ten stary system socjalistyczny na ogródkach nalezy zlikwidować błyskawicznie.

A dlaczego mielibyśmy dostać coś na własność?
Przecież nie za darmo. Do tego użytkujemy swoje działki i każdy za nie już raz zapłacił.
Kto uważa, że za darmo to nikt mu nie broni kupić teraz takiej działki. Przecież dostanie "za darmo". Zgodnie z prawem działkę mozna nabyć już przez somo zasiedzenie. I nikt nie mówi wtedy, że to jest za darmo.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz

Znajdź nas na Facebooku