W tym roku wydatki sektora publicznego stanowią 45,12 proc. produktu krajowego brutto. I właśnie w piątek wypadł dzień, kiedy spłaciliśmy nasze zobowiązanie wobec budżetu. Warto przy tym zauważyć pewną prawidłowość: im później wypada w kalendarzu ów dzień, tym bardziej żarłoczny jest fiskus.
A w przypadku Polski wynik ten nie jest najlepszy. Wypadamy dużo gorzej od wielu rozwiniętych państw, w tym Irlandii i Słowacji, gdzie takie święto przypada 10 maja, a także USA (18 maja) i Czech (7 czerwca). Dłużej na dzień wolności muszą czekać obywatele w Niemczech i Szwecji – odpowiednio 13 lipca i 29 lipca – co oznacza, że podatki pochłaniają tam więcej ich dochodu.
Pocieszające jest jednak to, że tegoroczne święto przypada w Polsce najwcześniej od 1994 r., kiedy to Centrum rozpoczęło wyliczenia. Najwięcej zaś oddaliśmy państwu w 1995 r. – wolne przypadło dopiero 6 lipca.
Więcej na ten temat





























































