REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Niepewne jak w Deutsche Banku

2009-10-28 06:00
publikacja
2009-10-28 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google
W „Gazecie Bankowej” regularnie publikujemy artykuły prezentujące funkcjonowanie rynku finansowego z perspektywy klienta. Tym razem opiszę własny przypadek – w końcu redaktorzy „Gazety Bankowej” też są klientami banków.

Gdy 20 lat temu w Polsce zmienił się ustrój, zasad rynku finansowego musieliśmy niemal od podstaw uczyć się od zagranicznych ekspertów. Po 20 latach osobiście przekonałem się, że jesteśmy już na etapie, gdy zagraniczni eksperci mogą się uczyć od nas. W tym roku stałem się klientem dwóch banków, z którymi wcześniej nie miałem żadnych kontaktów. Pierwszy to jedna z 7 polskich spółek Deutsche Banku – „wiodącej, globalnej instytucji finansowej świadczącej między innymi wysokiej klasy usługi bankowe w segmencie Klientów indywidualnych oraz małych i średnich przedsiębiorstw. Będąc liderem w dziedzinie usług finansowych w Niemczech i w Europie, Deutsche Bank systematycznie rozwija swoją działalność w Ameryce Północnej, w Azji oraz na kluczowych rynkach wschodzących. Bank oferuje profesjonalne rozwiązania finansowe na całym świecie zatrudniając ponad 80 000 Pracowników w ponad 70 krajach” – cytat ze strony internetowej Deutsche Bank PBC. Druga instytucja, którą miałem okazję poznać, to posiadający 10 placówek i funkcjonujący tylko w okolicach Gdańska Bank Spółdzielczy w Pruszczu Gdańskim. Porównanie tych dwóch instytucji wypada bardzo niekorzystnie dla pierwszej z nich.

Komentarz Deutsche Bank

Wszystkie sygnały dotyczące niezadowolenia klientów z naszych usług traktujemy bardzo poważnie. Aby móc ustosunkować się kompleksowo do opisanego przypadku , zdecydowaliśmy się rozpatrzeć go w ramach procedury reklamacji. Pozwoli nam to na dokładną analizę poszczególnych etapów procesu kredytowego i ocenę ewentualnych uchybień ze strony banku. Szczegółowe stanowisko przedstawimy więc w osobnym, skierowanym bezpośrednio do Pana Redaktora, piśmie. Tym nieminiej, już na tym etapie, pragniemy przeprosić za wszelkie ewentualne zaniedbania ze strony Deutsche Bank PBC.- Sabina Salomon, Rzecznik prasowy Deutsche Bank Group w Polsce
Moja współpraca z Deutsche Bank PBC trwała 9 miesięcy. W tym czasie instytucja ta zdążyła: złożyć do sądu wniosek o wpis do hipoteki posiadający dwa błędy (brak pełnomocnictwa i zły numer działki), zgubić pismo z sądu informujące o błędach we wniosku, zgubić dokumenty firmy wykonującej inwestycję, zmusić mnie do wykonania dwóch operatów szacunkowych tej samej nieruchomości według dwóch różnych wytycznych tego banku, domagać się ode mnie dokumentów, które już otrzymała. W końcu doszło do sytuacji, w której analityk nie potrafił określić, jakich dokumentów potrzebuje, chociaż wiedział, że jakichś potrzebuje.

Gdy w styczniu wybierałem bank, w którym mógłbym zaciągnąć kredyt, najkorzystniejszą ofertę miał Deutsche Bank PBC. Znana i uznana na całym świecie marka dodatkowo upewniała mnie, że to dobry wybór. Operacja, którą chciałem wykonać z jednej strony była prosta – maksymalna zdolność kredytowa w znacznym stopniu przekraczała sumę kredytu, a wskaźnik LTV (stosunek wartości kredytu do wartości zabezpieczenia hipotecznego) wynosił 40 proc. Trudnością mogło być to, że pożyczana kwota była rozbita na dwa kredyty. Na pierwszy – wniosek złożyłem w styczniu, na drugi – w maju.

Pierwszy wniosek był rozpatrywany przez 3 miesiące. Największe zainteresowanie analityka wzbudził fakt, że działka kiedyś miała inny numer. Pomimo że w akcie notarialnym znalazło się wyjaśnienie, że kilka lat wcześniej Urząd Miasta Gdańska zmienił numerację działek, musiałem dostarczyć osobny dokument potwierdzający ten fakt. Rozpatrzenie drugiego kredytu miało być według pracownika banku formalnością. Bank przecież miał już wszystkie informacje o mnie i nieruchomości. Półtora miesiąca od złożenia wniosku zadzwoniłem z pytaniem czy sprawa posuwa się do przodu. Pracownik banku poinformował, że analityk w centrali potrzebuje jeszcze jakichś dokumentów, ale nie wie jakich – i powie za tydzień. Poczekałem tydzień i znowu otrzymałem taką samą odpowiedź. Ponieważ wydało mi się to co najmniej dziwne, poprosiłem o pomoc rzeczniczkę prasową Deutsche Bank PBC. Pomogło, bo jeszcze tego samego dnia otrzymałem informację, że potrzebny jest inaczej przygotowany operat szacunkowy (pierwszy został przygotowany według wytycznych banku). Miałem dostarczyć też dokumenty firmy wykonującej inwestycję.

Zleciłem przygotowanie nowego operatu i jednocześnie złożyłem w banku wniosek o podwyższenie kwoty kredytu do wartości pierwotnej – pierwszy kredyt dostałem w mniejszej kwocie niż przewidywał kosztorys ze względu na umocnienie złotego. Na pismo to nie otrzymałem nigdy żadnej odpowiedzi – przez dwa kolejne miesiące byłem informowany, że sprawa jest w toku.

Otrzymałem natomiast pismo z sądu, w którym informował on, że nie dokona wpisu, bo wniosek jest błędny. Osoba podpisująca się w imieniu banku nie przedstawiła pełnomocnictwa do występowania w imieniu banku, natomiast okazało się, że we wniosku jest stary numer działki – czyli całe zainteresowanie analityka numeracją działek zakończyło się tym, że nie zrozumiał, który numer jest aktualny.

Pismo przekazałem do banku, który miesiąc później poinformował mnie, że zginęło i żebym jeszcze raz je dostarczył. Chociaż wpis do hipoteki jest robiony w interesie banku, Deutsche Bank PBC przez dwa miesiące nie zdążył przygotować nowych dokumentów.

Trzy tygodnie po złożeniu nowego operatu otrzymałem kolejny mejl z banku. Tym razem analityk domagał się projektu domu z pieczątką Urzędu Miasta. Problem w tym, że taki projekt złożyłem już w maju. Znowu poprosiłem o pomoc rzeczniczkę banku i znowu poskutkowało – nie musiałem dostarczać kolejnego projektu. Niestety, okazało się, że w banku nie ma dokumentów firmy wykonującej inwestycję, dostarczonych przeze mnie miesiąc wcześniej. W tym momencie straciłem jakiekolwiek zaufanie do kompetencji pracowników Deutsche Bank PBC. Ponieważ z różnych źródeł miałem informacje, że rozpatrywanie wniosków kredytowych bardzo sprawnie przebiega w bankach spółdzielczych, złożyłem wniosek do najbliższego – Banku Spółdzielczego w Pruszczu Gdańskim. Przyszło mi to tym łatwiej, że dzięki niekompetencji pracowników Deutsche Bank PBC ciągle nie miałem żadnego wpisu na hipotece. W DB PBC złożyłem tego samego dnia wniosek o wydanie informacji o całkowitym saldzie zadłużenia.

Dowiedziałem się, że informację uzyskam w ciągu 3 do 14 dni. Po trzech dniach miałem odpowiedź z BS, że kredyt może być przyznany. Tego samego dnia taką informację otrzymałem także z DB PBC. W każdym z banków trzeba było oczywiście dopełnić jeszcze kilku formalności. Zacząłem je wykonywać jednocześnie dla obu banków wychodząc z założenia, że kredyt wezmę w tym, który będzie pierwszy.

Pierwszy okazał się Bank Spółdzielczy, który precyzyjnie i od razu określił czego potrzebuje i po miesiącu od złożenia wniosku wypłacił kredyt. Deutsche Bank PBC co chwilę przypominał sobie o kolejnych niezbędnych dokumentach, a miesiąc zajęło mu wydanie informacji o całkowitym saldzie zadłużenia.

W tej chwili kredyt w Deutsche Bank PBC mam już spłacony. Dzięki kontaktowi z tą „wiodącą, globalną instytucją finansową” nauczyłem się, że tańszy nie oznacza lepszy – także w finansach. Przekonałem się też na własnym przykładzie, jak ważny jest rodzimy kapitał i jak niewiele warte są oceny tworzone w oparciu o renomę międzynarodowych marek. Nie wiem jak jest w niemieckim Deutsche Banku, ale w polskim oddziale tego banku miałem okazję obserwować całkowity brak profesjonalizmu. Poszczególne działy na oczach klienta konkurują między sobą i udowadniają nawzajem, kto jest ważniejszy – zamiast współpracować. Miałem też wrażenie, że poszczególni analitycy za wszelką cenę chcieli udowodnić swoją przydatność w firmie, wymyślając coraz bardziej abstrakcyjne zaświadczenia – np. po co na przestrzeni 9 miesięcy żądać 4 zaświadczeń o zatrudnieniu. Ponadto kolejne decyzje świadczyły, że już dostarczone dokumenty w ogóle nie były analizowane.

Natomiast obsługa w Banku Spółdzielczym była profesjonalna. Przedstawiciel banku, z którym się kontaktowałem, precyzyjnie określał czego potrzebuje i w jakim terminie będą realizowane kolejne etapy przyznania kredytu. Wiedziałem, że rozmawiam z osobą, która ma wpływ na cały proces, a nie ze sprzedawcą, który jest traktowany przez pracowników centrali gorzej niż sam klient.

Po tym doświadczeniu zachęcam wszystkich, którzy trafiają w „wiodących, globalnych instytucjach finansowych” na mur niekompetencji, żeby poszukali małego lokalnego banku. Tam pracują kompetentni ludzie, którym pozwala się działać z korzyścią dla klienta.

MACIEJ GONISZEWSKI
Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Zdesperowani inwestorzy poszli po prośbie do premiera. Przymusowe wykupy trafią do osobnej ustawy
Tematy

Komentarze (29)

dodaj komentarz
~Marlena
HAHAHA:)))
od artykułu minęło jakieś 7 lat, a w DB nic się nie zmieniło :D
niekompetencja, ginące dokumenty, czas załatwienia jakichkolwiek formalności wydłuża się w nieskończoność... moja przygoda z kredytem hipotecznym w tym banku jest bardzo podobna- wielkim problemem było już samo podpisanie umowy, przez co musieliśmy
HAHAHA:)))
od artykułu minęło jakieś 7 lat, a w DB nic się nie zmieniło :D
niekompetencja, ginące dokumenty, czas załatwienia jakichkolwiek formalności wydłuża się w nieskończoność... moja przygoda z kredytem hipotecznym w tym banku jest bardzo podobna- wielkim problemem było już samo podpisanie umowy, przez co musieliśmy zapłacić spore odsetki u dewelopera, bo oczywiście od momentu złożenia wniosku do podpisania umowy minęły prawie 4 miesiące, a pierwsza transza pieniędzy z banku wyszła na konto dewelopera sporo po terminie już drugiej transzy... pomijam już fakt, że zaginął gdzieś nasz aneks do umowy, w którym były praktycznie wszystkie nasze dane osobowe!!! nikt nie wie, czy został u pracownika, który podpisywał z nami umowę, a którego zwolniono lub sam się zwolnił (też ciekawa historia, bo był naszym opiekunem klienta, a o jakiejkolwiek zmianie dowiedziałam się w momencie, gdy wysłałam do niego zdjęcia z budowy w ramach inspekcji i dostałam odbitkę na maila, iż taki adres już nie istnieje - ŚMIECH NA SALI).Oczywiście zbliżał się termin wypłaty kolejnej transzy kredyty z banku i nikt nic nie wiedział- przez ponad 2 tygodnie nikt w DB nie był w stanie ustalić naszego nowego opiekuna, u którego miałabym składać polecenia wypłaty transzy...w pewnym momencie olałam już kwestię opiekuna i po prostu załatwiałam te wypłaty w najbliższym oddziale banku (dzięki Bogu, chociaż tam pojawiła się iskra kompetencji)- trafiłam na miłą panią, której wszystko wyjaśniłam, a ona zeskanowała sobie moją umowę, żebym nie musiała jej za każdym razem nosić i wprowadziła do systemu (bo oczywiście nikt tego wcześniej nie zrobił)-przy okazji dowiedziałam się, że żadnej inspekcji nie mam wymaganej i niepotrzebnie jak debil jeździałam na budowę i robiłam zdjęcia. jak już się wszystko skończyło, kredyt wypłacony w całości, mieszkanie odebrane, podpisany akt notarialny i w końcu jadę załatwić ostatnie formalności z nadzieją i radością, że to już koniec grubych, niemiłych przygód z bankiem...wchodzę do oddziału a tu zaskoczenie- mojej kompetentnej pani już nie ma, jest w jej miejsce inna (jak się później okazuje równie ogarnięta osóbka) i tłumaczę jej, że mam kredyt hipoteczny, że w innym mieście był podpisany, ale tutaj zawsze wszystko załatwiam i że przywiozłam świeżutki akt notarialny. Pani informuje mnie, że muszę jeszcze dołożyć ubezpieczenie mieszkania i potwierdzenie opłaty ubezpieczenia, ale, że oni w związku z aktem muszą przygotować dla mnie dokumenty, a to chwilę potrwa, to żebym ubezpieczenie dosłała jej jeszcze dziś mailowo (po co mam się niepotrzebnie fatygować i gnać przez miasto jak wariat, a tak będzie szybciej)-ona wtedy wszystko przygotuje, żeby w centrali już szykowali dokumentacje, a oryginały jej dostarczę następnego dnia. Więc wszystko pięknie wysłane, następnego dnia zjawiam się w banku z oryginałami ubezpieczenia i dostaję dokumenty do podpisu ubezpieczyciela i informację, że jak tylko otrzymają dokumenty z centrali to do mnie zadzwonią, żebym mogła je od razu w sądzie złożyć. po weekendzie dzwoni do mnie pani z oddziału, w którym podpisywałam umowę (niekompetentny oddział) z informacją, że centrala wysłała im odesłała moje dokumenty, ale oni teraz muszą jeszcze przygotować dokumenty dla ubezpieczyciela i wtedy ja mam załatwić podpis i im wysłać...trochę mnie to zdziwiło,więc mówię pani, że takie dokumenty już mam i dziś ubezpieczyciel mi je podpisał i idę do mojego oddziału (kompetentnego) je złożyć. Pani w oddziale niekompetentnym stwierdziła, że najszybciej będzie jak ja te dokumenty od ubezpieczalni wyślę do nich, to wtedy oni komplet do centrali prześlą, inaczej wszystko będzie krążyć i zabierać niepotrzebnie czas. Nie myśląc wiele i nienauczona poprzednimi kłopotami oczywiscie te dokumenty do nich wysłałam. Po tygodniu dostaję informację, że dokumenty dla sądu już są gotowe i wyślą mi je do oddziału kompetentnego. No to ucieszona rezerwuję czas następnego dnia na odbiór dokumentów a tu nagle telefon, że muszę jeszcze poczekać, bo oni wysłali te dokumenty do oddziału kompetentnego, ale tam stwierdzili, że brakuje podpisów pracowników z oddziału niekompetentnego i je odesłali ponownie do nich (o ironio!) no to znowu czekam na magiczny telefon, a termin kolejnej raty zbliża się nieubłagalnie...po tygodniu dostaję telefon, ze już wszystko jest ok i dokumenty zostały wysłane do oddziału kompetentnego. Tym razem poczekałam chwilę i dopiero po 2 dniach udałam się do banku odebrać dokumenty. Pani, która mnie obsługiwała nie wiedziała jak ma się tłumaczyć, bo znowu okazało się, że brakuje upoważnienia pracownika z oddziału niekompetentnego i od dwóch dni wysyłają im ponaglenia o dosłanie tego dokumentu. Czekam, a w między czasie dyrektor oddziału kompetentego bombraduje oddział niekompetentny, żeby te upoważnienie mailowo przesłali. Po pół godzinie oczekiwania w banku pani dyrektor mnie bardzo przeprasza, ale w oddziale niekompetentnym pracownik, który podpisywał mi papiery został zwolniony i nie mają fizycznie jego upoważnienia (o zgrozo!!! to po cholerę gościowi na wypowiedzeniu każą jeszcze dokumenty podpisywać, co za burdel!!!) i jak tylko ten dokument uzyskają to doślą mi go pocztą, żeby mnie nie fatygować (co za łaska). Więc mija weekend, kończy się kolejny tydzień, oczywiście ciągle podwyższona rata zżarła wypłatę, dzwonię więc do banku, czy wysłali już to pismo?! odpowiedź mnie jakoś specjalnie nie zaskakuje- ciągle czekają na to upoważnienie, zeby im z centrali dosłali...
A ja co?? nie z mojej winy,a z wyłącznej winy banku nie mogę zakończyć spraw związanych z hipoteką i oczywiście płacę wyższe raty...
Na chwilę obecną nurtuje mnie tylko jedna kwestia- gdzie to zgłosić- do UOKiKu czy KNFu? bo mam wrażenie, że te wszystkie działania są celowe i mają na celu wyłudzenie jak największej kasy.
~ssb
Ja również zgadzam się z autorem artykułu. Mam kredyt w DB i pozyskanie go zajęło prawie 4 miesiące. Dokumentacja oczywiście dwukrotnie zaginęła, analityków to nie wiem skąd mają, chyba z łapanki z ulicy. A najgorzej wspominam opiekunkę Panią Marię Śliwińską, którą tylko interesowało złapanie klienta i wykonanie planu..... a, że Ja również zgadzam się z autorem artykułu. Mam kredyt w DB i pozyskanie go zajęło prawie 4 miesiące. Dokumentacja oczywiście dwukrotnie zaginęła, analityków to nie wiem skąd mają, chyba z łapanki z ulicy. A najgorzej wspominam opiekunkę Panią Marię Śliwińską, którą tylko interesowało złapanie klienta i wykonanie planu..... a, że mało co przez lekceważenie i opieszałość tej pani nie straciłem wkładu własnego to inna sprawa... Ogólnie też uważam, że najtańszy nie oznacza najlepszy.
~poszkodowany
Z radoscia podziele sie swoim doswiadczeniem ze wspolpracy z DB z tym miedzynarodowym bankiem. Otworzylem konto w DB jakis czas temu. Pierwsze podejscie do kupna pierwszego mieszkania zrobilem w 2005 roku i oczewiscie udalem sie do "swojego" banku. Doradca ktorego wtedy jeszcze mialem przeanalizoiwal moja sytuacje finansowa Z radoscia podziele sie swoim doswiadczeniem ze wspolpracy z DB z tym miedzynarodowym bankiem. Otworzylem konto w DB jakis czas temu. Pierwsze podejscie do kupna pierwszego mieszkania zrobilem w 2005 roku i oczewiscie udalem sie do "swojego" banku. Doradca ktorego wtedy jeszcze mialem przeanalizoiwal moja sytuacje finansowa i powiedzial ze taka kwote o ktorej rozmawialismy moge dostac bez zadnych problemow (odrazu zaznaczylem o jednym istotnym fakcie, onim powiem pozniej, ktory moim zdaniem moze byc problemem w udzieleniu kredytu, analityk stwiedzil ze DB jest bankiem miedzynarodowym i moje obawy nie maja zadnej podstawy), ale po przedstawieniu odpowiedznich dokumentow. No wiec zabralem sie do zbierania, deweloper, urzedy, i reszta. Uzbieralo sie sporo. W dniu zlozenia dokumentow zostalem zawiadomiony o terminie decyzji - za tydzien. No to zadowolony pojechalem do domu i czieszac sie z zona juz roztawialem w myslach meble. Tak minal tydzien, po tygodniu nic czisza, zadzwonilem i otrzymalem kolejny termin "bo dyrektor wyjechal, ale wniosek rozpatrzony jest wszystko ok". No to juz widze w te kolorowe sciany, super. Mija drugi tydzien, tak minol miesiac. Dyrektor nie wraca, ale wszystko jest ok. W koncu, przy kolejnej rozmowie z doradca, po nie bardzo przyjemnej wypowiedzi z mojej strony, doradca oglosial ZE NIE DOSTANE KREDYTU, BO, i wlasnie to bo mnie powalilo na kolana JESTEM OBCOKRAJOWCEM. Moja odpowiedz on wysluchal ze spokojem wytrawnego bankowce, chociaz mogla zdenerwowac chyba kazdego (moze on sluchal takich wywodow na codzien). To byl ten istotny fakt na ktory ten wysokiej klasy bankowiec odpowiadal na spotkanich, ze nie ma to zadnego znaczenia, bo MY jestesmy bankiem miedzynarodowym i stanowimy nowa jakosc bankowosci w Polsce. Przezylem tez w tym banku koszmar z kartami pl. i kred., ale to szczegol. Na jakis czas zapomnialem o rachunku w tym banku. Kilka miesiecy temu mialem zrobic przelew zagraniczny, i cos mnie podkusilo zeby zrobic go z rach DB. Zrobilem i mialem problem z przeslaniem potw. elektorniczne dokonania przelewu. Zadzwonilem na infolinie. Po pol godzinie odsylanie mnie od jednej osoby do drugiej uslyszalem ze "w DB w systemie bankowosci el. nie ma takiej opcji". Na pytanie w jaki sposob mam wyslac potwiedzenie, uslyszalem ze mam wydrukowac potwierdzenie i przeslac go faksem, lub zeskanowac i wyslac droga el. "To sa zabezpieczenia, ktore uniemozliwiaja przekretow w tym temacie" - uslyszalem od chlopaczka w sluchawce.
Posiadacz konta w DB PBC powinien miec przy sobie faks, scaner, dodatkowe karty pl. i kred. (najlepiej innych bankow) i kredyt w innym banku. najlepiej nie zadawac pytan i regularnie przelewac pieniazki. Nie wiem dlaczego mam jeszcze tam konto. Najlepszy czas go zamknac.
~JWR
Cieszy, że wreszcie zaczyna się zauważać i doceniać banki spółdzielcze. Rzetelność, profesjonalizm, polski kapitał, krótki ciąg decyzyjny, kompetentni i lolajni pracownicy, niedroga oferta z możliwością negocjacji (nawet bezpośrednio z szefostwem!) oraz niczym nieustępująca wielkim molochom paleta nowoczesnych produktów.
Korzystam
Cieszy, że wreszcie zaczyna się zauważać i doceniać banki spółdzielcze. Rzetelność, profesjonalizm, polski kapitał, krótki ciąg decyzyjny, kompetentni i lolajni pracownicy, niedroga oferta z możliwością negocjacji (nawet bezpośrednio z szefostwem!) oraz niczym nieustępująca wielkim molochom paleta nowoczesnych produktów.
Korzystam już od ponad dwóch lat z usług banków spółdzielczych i zupełnie nie rozumiem jak można chcieć przebijać się przez gąszcz przepisów i warstwy kierownictwa, stać w długich kolejkach w placówkach z niekompetentną i niewystarczającą liczebnie kadrą (przez cięcia kosztów) w bankach komercyjnych. Tym bardziej, że najczęściej tylko z pozoru ich oferta jest tańsza. Do tej podawanej w reklamach trzeba doliczyć mnóstwo dodatkowych kosztów: przygotowawczych, ubezpieczeniowych, operatów, wyższych "tymczasowych" marż itp. Żaden BS nie posunie się do stosowania w umowach kruczków w stylu banków komercyjnych, bo wie, że jego siłą jest zadowolenie klienta, a nie szybki i krótkotrwały zysk.
Dlatego w sektorze banków spółdzielczych taki mały jest odsetek kredytów zagrożonych. Tu zawsze można dogadać się z bankiem, zrestrukturyzować zadłużenie; a bankowi nie chodzi o to, żeby klienta wykorzystać i wykończyć.
I jeszcze jedno. Bezpieczeństwo lokowanych środków. Dla mnie bardzo ważne jest to, jak bank inwestuje moje pieniądze. A lokując w małym banku spółdzielczym mam pewność, że nie pójdą one na ryzykowne papiery wartościowe, instrumenty pochodne czy kredyty udzielane "na dowód". Taki bank posiada strukturę aktywów i pasywów opartą na tradycyjnych produktach bankowych. Przyjmuje depozyty, udziela kredytów, minimalizuje ryzyko. Może nie wypłaca wielomilionowych premii menadżerom i prezesom, ale nie grabi klientów i nie transferuje zysków za granicę. Znam wielu przedsiębiorców, których bs wyratował; dzięki lokalnym bankom spółdzielczym (jestem z woj. pomorskiego) region się rozwija, nie czuje się tak mocno kryzysu.
Bank spółdzielcze nie zakręciły kurka z kredytami, a w stosunku do każdego, nawet najmniejszego klienta, stosują private banking.
Nie zamierzam zmieniać banku. Pozdrawiam.
~Niezdziwiony
W końcu jednemu z wielu pokrzywdzonych przez tą instytucję zechciało się o tym napisać (w ramach obowiązków) . Mój wniosek o kredyt był rozpatrywany bardzo długo , w końcu okazało się że przeleżał trzy miesiące w szufladzie a pracownik, który go ode mnie przyjał poszedł do pracy w Alior Banku (także gratuluję jeśli ten bank przyjął W końcu jednemu z wielu pokrzywdzonych przez tą instytucję zechciało się o tym napisać (w ramach obowiązków) . Mój wniosek o kredyt był rozpatrywany bardzo długo , w końcu okazało się że przeleżał trzy miesiące w szufladzie a pracownik, który go ode mnie przyjał poszedł do pracy w Alior Banku (także gratuluję jeśli ten bank przyjął do pracy takich pracowników więcej) , wcześniej wymyślająć wiele bajeczek dlaczego rozpatrywanie wniosku trwa tak długo (przy nim Andersen to Pikuś , Pan Pikuś) .
~zwd
Szanowi Państwo,

Dużo piszecie o amatorszczyźnie w tym konkretnym banku.
Zjawisko amatorszczyzny dotknęło nie tylko ten bank.
Przecież kryzys finansowy został wywołany przez cholernych amatorów - "bankowców".
Zresztą tak musiało się zdarzyć bo amatorszczyzna i pozerstwo zalewają nas zewsząd.
Proszę przeanalizujcie
Szanowi Państwo,

Dużo piszecie o amatorszczyźnie w tym konkretnym banku.
Zjawisko amatorszczyzny dotknęło nie tylko ten bank.
Przecież kryzys finansowy został wywołany przez cholernych amatorów - "bankowców".
Zresztą tak musiało się zdarzyć bo amatorszczyzna i pozerstwo zalewają nas zewsząd.
Proszę przeanalizujcie Wasze codzienne życie - w pracy, podczas zakupów, podczas załatwiania jakiś spraw np. w urzędzie, u tzw. fachowca dowolnej branży.
Nie raz przecież po drugiej stronie mamy amatora, który się puszy i zasypuje nas frazesami i pustosłowiem i jak się potem dla nas przykro i boleśnie, ten osobnik kompletnie nie zna się na tym co robi. Po prostu tylko "mulić" potrafi.
Ale wina, że na takie typy trafiamy w coraz większej ilości leży po stronie właścicieli i kierownictw tych różnych firm i instytucji. Przecież to oni decydują jakich ludzi się zatrudnia i ile się od nich wymaga. Ci amatorzy są kalką swoich szefów. Szefów, którzy gęby mają pełne frazesów i zapożyczonych zwrotów, a wiedza praktyczna i merytoryczna jest im obca. Jeśli słyszę dzisiaj przypadkowo w radiu jak przedstawiciel izby gospodarczej w pewnym momencie swojej polskiej wypowiedzi używa frazy "decyzyjn mejkerzy" (specjalnie piszę fonetycznie) to wiem, że to jest taki właśnie amator, który kształtuje niby profesjonalny swój obraz i pragnie podkreślić jaki jest z niego światły i mądry przedstawiciel biznesu i poniekąd władzy. To tacy ludzie kształtują kolejnych amatorów na których zbyt często się natykamy w tym "profesjonalnym" świecie.
~ruda
Witam i niestety nie pozostaje mi nic innego jak dolozyc swoje 5 groszy na temat db. Wlasnie zakonczyl sie dla mnie proces przyznania kredytu hipotecznego - nie bylo problemu - bo jak okreslil doraddza -jaki wniosek taka decyzja - czytaj - tak dokladnie wypelniony z kompletem dokumentow! Kredyt otrzymalem ale... no wlasnie niekompetencja Witam i niestety nie pozostaje mi nic innego jak dolozyc swoje 5 groszy na temat db. Wlasnie zakonczyl sie dla mnie proces przyznania kredytu hipotecznego - nie bylo problemu - bo jak okreslil doraddza -jaki wniosek taka decyzja - czytaj - tak dokladnie wypelniony z kompletem dokumentow! Kredyt otrzymalem ale... no wlasnie niekompetencja pracownika banku na wysokosci mount everest. Gdyby nie fakt ze podczas poszukiwania kredytu posiadlem podstawowa wiedze na temat przewodni - penie bylbym w niezlycha tarapatach. Brak rzetelnych informacji o kosztach, obciazeniach, zobowiazaniach. Do momentu wgladu do umowy tak naprawde nie zostalem poinformowany o powyzszym tak dokladnie jak wynika to z zapisow umowy. I tez nie do konca. Wiec okazuje sie ze koszty .....wyzsze niz na wstepie, marza wyjsciowa 2 pkt wyzsza niz w ustaleniach, dodatkowe warunki do spelnienia - moze potem nastapi obnizenie marzy. Nie spelnia Pan warunkow - hmmmm co tam prosze sie nie martwic to napewno tymczasowo niech Pan podpisze a jak wyjdzie Pan na prosta to wtedy obnizymy marze taaaaaaaaa?????????A na powazniejsze paragrafy umowy wytlumaczenie jedno - prawo bankowe. Kraj zlodzieji i niekompetentnych mgr z dyplomem za 1200 pln i tyle. ulzylo mi
~rozczarowany
potwierdzam to bank amatorow i radze ochodzic go szerokim lukiem

amatorszczyzna zarzadzana przez spadochroniarzy z bankow ktore sie pozbyly balastu w postaci nieudolnych pracownikow

ciesze sie ze autor mial odwage napisac prawde
~kkk
Artukul niezmiernie trafiony sam doswiadczylem identycznej sytuacji w DB. Niekompetencja pracownikow siega tam zenitu, wplacaja wklad wlasny pani doradca podala mi sume co do grosza i taka tez wartosc wplacilem, po 2 tyg dowiedzialem sie ze nie wypaca pierwszej transz bo wplacilem 6zl za malo wyobrazacie sobie mine pani jak robilem Artukul niezmiernie trafiony sam doswiadczylem identycznej sytuacji w DB. Niekompetencja pracownikow siega tam zenitu, wplacaja wklad wlasny pani doradca podala mi sume co do grosza i taka tez wartosc wplacilem, po 2 tyg dowiedzialem sie ze nie wypaca pierwszej transz bo wplacilem 6zl za malo wyobrazacie sobie mine pani jak robilem przelew na 6 zl .Bank ''pomylka'' proponuje zweryfikowac kompetencje pracownikow i kontrolowac co pracownicy robia w godzinach pracy poniewaz swojego ''nieuchwytnego'' doradce spotkalem na zakupach w galeri. Serdecznie nie polecam.
~tetetete
Ja z niekompetencją pracowników Deutsche Banku miałem do czynienia przy okazji zakładania i obsługi lokaty. Lokata była korzystna na tle konkurencji, ale naużerałem się przy niej, że hej.
Najpierw przy zakładaniu konta do obsługi lokaty dwaj pracownicy banku udzielali zupełnie sprzecznych informacji na temat warunków założenia
Ja z niekompetencją pracowników Deutsche Banku miałem do czynienia przy okazji zakładania i obsługi lokaty. Lokata była korzystna na tle konkurencji, ale naużerałem się przy niej, że hej.
Najpierw przy zakładaniu konta do obsługi lokaty dwaj pracownicy banku udzielali zupełnie sprzecznych informacji na temat warunków założenia lokaty, chociaż jak byk wynikało to z regulaminu. Jeden z nich miał rację, ale musiał to na wszelki wypadek przekonsultować z przełożonym, co trochę czasu mu zajęło. Potem jedna z pracownic usiłowała podważyć moje pełnomocnictwo do zarządzania kontem żony, które zostało dzień wcześniej wystawione w tej samej placówce banku i parafowane przez innego pracownika. Argumenty logiczne i powoływanie się na zapisy regulaminu nic nie dawały, odpuściła dopiero, gdy poprosiłem o pisemną odmowę przyjęcia zlecenia (wcześniej musiała to jednak przekonsultować z przełożonym :-) ).
Kiedy lokata dobiegła końca środki wbrew wcześniej złożonej dyspozycji nie zostały przeksięgowane na korzystniej oprocentowane konto, lecz odnowiono mi lokatę na nowych (niekorzystnych) warunkach. Gdybym nie patrzył im na ręce to pewnie jeszcze potrąciliby mi za jej zerwanie :-)
Wyglądało to na jakiś sabotaż: Centrala ogłasza ofertę (kampania reklamowa za grubą kasę), a pracownicy banku robią co w ich mocy, żeby im klienci doopy nie zawracali.

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki