REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Nie ma końca lichwy w Polsce

2009-07-08 16:00
publikacja
2009-07-08 16:00

Wydawało się, że ustawa antylichwiarska, która w lutym 2006 r. wprowadziła do polskiego prawa m.in. pojęcie odsetek maksymalnych, położy kres kosztownym pożyczkom. Niestety, okazało się co innego. Firmy parabankowe, reklamujące szybkie pieniądze bez weryfikacji klienta w BIK, znalazły swoje sposoby na omijanie obowiązujących regulacji.


Oprocentowanie to tylko część kosztów

Pojawiające się na słupach, przystankach i w skrzynkach pocztowych ulotki zachęcają konkurencyjnym w stosunku do pożyczek bankowych oprocentowaniem w skali roku. Mieści się ono w dozwolonych granicach wyznaczonych czterokrotnością stopy kredytu lombardowego Narodowego Banku Polskiego. Limit ten, czyli odsetki maksymalne, wynosi na obecną chwilę 20% w wymiarze roku.

Reklama

Próby określenia wyższego oprocentowania nominalnego nie mają dla firm pożyczkowych żadnego sensu, gdyż łatwo można by je zakwestionować. Klient byłby i tak zobowiązany do zapłaty odsetek maksymalnych, o czym przesądza wyraźnie art. 359 § 22 Kodeksu cywilnego.

Wakacje na giełdzie

Dodatkowo za zastrzeganie w umowach kredytu konsumenckiego, a także za pobieranie od konsumentów korzyści majątkowych przewyższających wysokość odsetek maksymalnych, grozi odpowiedzialność karna (grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2). Przewiduje ją art. 18a ustawy o kredycie konsumenckim.

Poza tym podawanie w reklamach i w umowach zbyt wysokiego oprocentowania nie jest opłacalne dla parabanków z czysto marketingowego powodu. Potencjalni klienci oceniają oferty pożyczkowe przede wszystkim po tym parametrze. Inne koszty, jak choćby wszelkiego rodzaju opłaty, prowizje i składki mają dla pożyczkobiorców mniejsze znaczenie i uchodzą ich uwadze. Tymczasem to w nich kryje się pułapka i realny koszt pożyczanego pieniądza.

WAŻNE! 
Maksymalna wysokość odsetek wynikających z czynności prawnej nie może w stosunku rocznym przekraczać czterokrotności wysokości stopy kredytu lombardowego Narodowego Banku Polskiego (odsetki maksymalne).


Prowizja do 5%

Prowizja lub opłata przygotowawcza za rozpatrzenie wniosku to w przypadku podejrzanych ofert pożyczkowych najczęściej 5% kwoty pożyczki. Tyle bowiem zgodnie z prawem, a konkretnie art. 7a ustawy o kredycie konsumenckim, może wynieść łączna kwota wszystkich opłat, prowizji oraz innych kosztów związanych z zawarciem umowy o kredyt konsumencki. Niestety, ustawodawca sam wskazał wyjątki od tego w postaci kosztów związanych z ustanowieniem, zmianą lub wygaśnięciem zabezpieczeń i ubezpieczeń, w tym kosztów ubezpieczenia spłaty kredytu na wypadek śmierci, inwalidztwa, choroby lub bezrobocia konsumenta.

Firmy udzielające pożyczek na wysoki procent (ten rzeczywisty, a nie nominalny) nawiązują więc dochodową współpracę z towarzystwami ubezpieczeń. Klient nie musi się fatygować do ubezpieczyciela - wszelkie formalności związane z ubezpieczeniem załatwi w banku czy firmie udzielającej pożyczki. Jednak, poza wysoką składką, wymagana przy zawarciu umowy pożyczki polisa za wiele nie daje zainteresowanemu. Wystarczy zajrzeć do ogólnych warunków ubezpieczenia. Zakres ochrony ubezpieczeniowej z nich wynikający jest bardzo wąski, wręcz iluzoryczny. Natomiast można się spodziewać wielu wyłączeń i formalności uniemożliwiających, a przynajmniej znacznie utrudniających uzyskanie jakiegokolwiek świadczenia z takiej polisy.


Uwaga na inne opłaty!

Powyższy limit nie dotyczy opłat niezwiązanych z zawarciem umowy o kredyt konsumencki. Wystarczy więc, że parabank wpadnie na pomysł pobierania opłaty na etapie realizacji umowy (np. za odbieranie rat w gotówce przez pracowników firmy zamiast wpłat na konto), by obejść ów 5% limit. Również właściciele lombardów mają na to swój sposób - pobierają opłaty za przechowywanie zastawionej rzeczy.

Dodatkowe, teoretycznie niezwiązane z zawarciem umowy pożyczki opłaty w połączeniu z oprocentowaniem, prowizją i kosztami ubezpieczeń oraz zabezpieczeń stanowią realny dla klienta wydatek, o skali którego rzadko zdaje sobie sprawę, składając wniosek czy zawierając umowę z firmą udzielającą tzw. chwilówek. Trzeba być jednak świadomym zależności między ryzykiem ponoszonym przez pożyczkodawcę a kosztem pieniądza. Im klient mniej wiarygodny, z mniejszą zdolnością kredytową i dający mniej zabezpieczeń spłaty pożyczki, tym siłą rzeczy większy będzie jej koszt.


Umowy należy czytać

Wśród instytucji parabankowych są takie, które są rozpoznawalne i mają określoną markę na tym specyficznym rynku, jak i takie, którym wcale nie zależy na udzieleniu pożyczki czy jej spłacie przez klienta, lecz na szybkim zarobku jego kosztem. Osoby trudniące się lichwą "żerują" przede wszystkim na niewiedzy, naiwności i trudnym położeniu potencjalnych pożyczkobiorców. Niewielu jest takich, którzy w całości czytają przedkładaną im umowę, która zresztą nie zachęca do tego z uwagi na obszerność, drobną czcionkę oraz trudny w odbiorze tekst. Tymczasem tylko dokładna jej lektura, najlepiej dokonana przez osobę dysponującą wiedzą z zakresu prawa czy ekonomii, a nie kilka prostych zdań agenta lub pracownika firmy parabankowej przedstawiającego jedynie same zalety oferowanego produktu, pozwoli ocenić prawdziwe koszty pożyczki i ryzyko z nią związane.

Podpisanie umowy "w ciemno" stanowi niemal gwarancję przyszłych niespodzianek. Nierzadko okazuje się, że zamiast obiecanych pieniędzy klient otrzymuje żądanie ustanowienia określonych zabezpieczeń, np. w postaci poręczenia osoby z odpowiednią zdolnością kredytową. W razie niedochowania takiego wymogu przepada wpłacona opłata przygotowawcza, wynosząca zwykle 5% obiecanej pożyczki.

Zresztą samo żądanie dokonania takiej wpłaty przed otrzymaniem pożyczki powinno się każdemu wydać bardzo podejrzane. Co rusz bowiem słychać o oszustach, którzy po kilku tygodniach czy miesiącach działalności znikają z pieniędzmi klientów. Wówczas okazuje się, że firma nie ma żadnej siedziby, a numer telefonu przestaje być aktualny. W takim wypadku pozostaje już tylko zgłosić sprawę na Policję lub do prokuratury i liczyć na efekty działań organów ścigania przestępstw.

Podstawa prawna:

  • ustawa z dnia 23.04.1964 r. - Kodeks cywilny (Dz. U. nr 16, poz. 93 ze zm.),
     
  • ustawa z dnia 20.07.2001 r. o kredycie konsumenckim (Dz. U. nr 100, poz. 1081 ze zm.).


autor: Tomasz Konieczny
Gazeta Podatkowa Nr 573 z dnia 2009-07-06
Źródło:
Tematy

Komentarze (5)

dodaj komentarz
~goły i wesoły
Szanowny q do potęgi (ale głupoty). Miałem okazję poznać bardziej szczegółowo jak wyglądają rozliczenia z kart kredytowych. Pominąłeś operatora karty. Ale pewnie szybko się uczysz boś zdolniak - nie ? Acha i jeszcze nie zapominaj o okresie bezodsetkowym.
~M.
1000%? 2000%? Co tam, fefnaście tysięcy!
jarada74
Czyżby komentarz "qqqqqq" pisał pracownik, lub właściciel takiego lichwiarskiego interesu? Może i artykuł nie należy do najbardziej profesjonalnych i wyczerpujących (stanowi tylko przypomnienie, czy sygnalizacje problemu) - ale wg mnie i tak jest bardzo wyważony. Ostatnio sobie policzyłem taką ofertę znaleziona pod drzwiami.Czyżby komentarz "qqqqqq" pisał pracownik, lub właściciel takiego lichwiarskiego interesu? Może i artykuł nie należy do najbardziej profesjonalnych i wyczerpujących (stanowi tylko przypomnienie, czy sygnalizacje problemu) - ale wg mnie i tak jest bardzo wyważony. Ostatnio sobie policzyłem taką ofertę znaleziona pod drzwiami. Podchodziło pod 50%... Co do wyliczeń ile to banki zarabiają - żenada. Tylko debil trzyma trzyma większą kasę na zwykłym rachunku (takim na 2% jak to okreslił qqqqqqq). Są dostępne lokaty juz od 500 zł - ale na to trzeba trochę pomyślunku. Żałosny jesteś qqqqqqq....
~robak
Jak widać niektórych prawda w oczy kole. Precz z lichwiarzami. W bankach nie jest różowo, ale przynajmniej nie mydlą oczu. Jak cię nie stać na pożyczkę, to jej nie dostaniesz. A lichwiarze mówią: "my ci damy, co tam BIK, ale wpłać zaliczkę". A potem figa z makiem, a szef firmy na Hawajach za te zaliczki. Telefony nie działają,Jak widać niektórych prawda w oczy kole. Precz z lichwiarzami. W bankach nie jest różowo, ale przynajmniej nie mydlą oczu. Jak cię nie stać na pożyczkę, to jej nie dostaniesz. A lichwiarze mówią: "my ci damy, co tam BIK, ale wpłać zaliczkę". A potem figa z makiem, a szef firmy na Hawajach za te zaliczki. Telefony nie działają, a siedziba firmy to jakaś melina.
~qqqqqqqqq
Do autora tego tekstu , twóje braki wiedzy widać już na począdku twojch wypocin. 1. to nie są firmy parabankowe ,nie pobierają od ludnosci wkładów tylko mają swoją gotówke którą wyceniają Do autora tego tekstu , twóje braki wiedzy widać już na począdku twojch wypocin. 1. to nie są firmy parabankowe ,nie pobierają od ludnosci wkładów tylko mają swoją gotówke którą wyceniają drogo i płacą vat od pożyczek i państwo zarabia 22% z każdej pożyczki, a teraz na pisze ci jak banki zarabieją 1000%. żona/mąż dostaje wypłate na konto bankowe które jest oprocentowane na 2% a twój tato kupuje coś w sklepie płacąc kartom poniewasz nie ma gotówki ale ma przyznany kredyt w karcie płatniczej i płaci 18% i jeszcze bank zarabia na prowizji od sklepu 2-3% . policz jakie bank mają marże tu dają 2% a sprzedają na 18% plus połaty...........nawet 2000% ale o tym nikt nie pisze i jeszcze banki nie posiadają swojej gotówki tylko ludnisci to jest pomys na zarobek

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki