Niestety, pomimo zaostrzającej się wojny na karty kredytowe pomiędzy bankami nadal trudno jest znaleźć produkt idealny - wynika z raportu porównywarki finansowej Comperia.pl. Trzeba więc wybierać według własnych potrzeb. Obecnie karty kredytowe wydaje w Polsce ponad 20 instytucji finansowych. W naszych portfelach na koniec pierwszego półrocza było około 8,2 mln plastikowych pieniędzy, o 2 mln więcej niż w połowie ubiegłego roku. - Jeśli tempo wzrostu się utrzyma, to na koniec tego roku Polacy będą się posługiwali 10 mln kart kredytowych - ocenia Michał Macierzyński, analityk Bankier.pl.
Ten wzrost napędzają instytucje finansowe, które gwałtownie zaczęły walczyć o rynek. Ostatnio ING BSK i BZ WBK należące do pierwszej dziesiątki największych instytucji finansowych na rynku, zaczęły wysyłać karty kredytowe klientom, którzy nie mają u nich kont osobistych, za to korzystają z innych produktów - np. kont oszczędnościowych, kredytów hipotecznych czy lokat. Karty wraz z warunkami ich prowadzenia są wysyłane pocztą do domu. Jeśli adresat jest zainteresowany plastikiem, musi zgłosić się do oddziału i podpisać umowę. Wraz z nią otrzymuje PIN do swojego plastikowego pieniądza. Banki wysyłają karty z limitem podstawowym.
W przypadku ING BSK jest to 2,5 tys. zł. Jeśli klient chce wyższy limit kredytowy, musi go wynegocjować w placówce. - Niestety, pomimo ogromnej konkurencji na rynku oprocentowanie kart kredytowych jest bardzo wysokie - mówi Michał Macierzyński. - W Polsce średnie oprocentowanie przekracza 21 proc., gdy np. w Wielkiej Brytaniiniespełna16proc.-dodaje. Dlatego osoba, która zamierza korzystać z plastikowego pieniądza, nie powinna czekać, aż bank podeśle jej kartę do domu. Warto zastanowić się nad własnymi potrzebami i poświęcić nieco czasu na poznanie oferty kilku instytucji finansowych. - Trudno jednoznacznie wskazać najlepszą kartę kredytową.
Łatwiej jest wybrać najciekawsze w zależności od rodzajów (zwykła srebrna, złota, platynowa) i najważniejszych parametrów - oprocentowania, okresu bezodsetkowego, kosztów wydania i używania karty - ocenia Michał Kwiatkowski, analityk Comperia.pl. - Osoba planująca korzystanie z kredytu w karcie powinna zwrócić uwagę na Visę wydawaną przez BOŚ. Ma najniższe na rynku oprocentowanie - 9,9 proc. - dodaje. Nordea Bank proponuje oprocentowanie w wysokości 12,5 proc., to także jedna z lepszych ofert. Jednak niskooprocentowana Visa BOŚ nie jest tania.
Za roczne używanie trzeba zapłacić 90 zł. Zakartę Nordei - 60 zł. To więcej niż za plastiki kilku innych instytucji. - Najtańszą podstawową kartę kredytową wydaje Dominet Bank. Kosztuje 39 zł zarok. Ma także najdłuższy, wynoszący 61 dni, okres bezodsetkowy - zauważa Michał Kwiatkowski. Jednak oprocentowanie kredytu w tej karcie wynosi ponad 21,8 proc. w skali roku. Jest to więc dobra oferta wyłącznie dla osób, które nie zamierzają korzystać z kredytu. To dowód na to, że plastikowych pieniędzy nie można brać w ciemno. Za to warto pomyśleć o dobrej karcie, bo jest ona doskonałą alternatywą dla kredytu gotówkowego. Oprocentowanie nawet tych droższych - powyżej 15 proc. jest porównywalne z kredytem liczonym razem z prowizjami. Za to dostęp finansowania jest za każdym razem pod ręką. W dodatku przy odrobinie dyscypliny finansowej nic za nie nie zapłacimy.
POLSKA Gazeta Krakowska
Beata Tomaszkiewicz






























































