REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Na polskich drogach pobijamy unijne rekordy

2012-07-25 06:00
publikacja
2012-07-25 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Ryzyko bycia śmiertelną ofiarą wypadku na drogach krajowych w Polsce jest 4-krotnie większe niż w Niemczech i Wielkiej Brytanii, na autostradach wzrasta aż do 6 razy. Od stycznia do czerwca tego roku na polskich drogach zginęło 1 555 osób. W tym zakresie osiągamy wysokie unijne noty. I sami dla siebie jesteśmy największym zagrożeniem.

pasy
Źródło: iStockPhoto / Thinkstock

Rokrocznie przybywa samochodów poruszających się po polskich drogach. Niestety wraz z nimi zwiększa się również liczba osób tracących życie lub zdrowie w wyniku wypadków. Tylko w minionym miesiącu odnotowano ich 3 206. Skutki to 3 944 rannych i 279 zabitych. Do takich zdarzeń najczęściej dochodzi w weekendy, szczególnie w miesiącach letnich i jesiennych.

25 lipca - Dzień Bezpiecznego Kierowcy

Latem - ze względu na wzmożony ruch w okresie wakacyjnym, jesienią - ponieważ pogarszają się warunki atmosferyczne. Przyczyna niebezpiecznych sytuacji, do których dochodzi na polskich drogach zwykle leży po stronie człowieka. Powodem – nadmierna prędkość niedostosowana do warunków panujących na trasie, nieprzestrzeganie zasad ruchu drogowego, brawura, a także bardzo często jazda pod wpływem alkoholu.


»Medialno-drogowa histeria antyalkoholowa


Polska niechlubnym liderem na skalę Unii


Z danych Komisji Europejskiej wynika, że Polska ma jeden z najwyższych wskaźników liczby ofiar śmiertelnych w wyniku wypadków drogowych w przeliczeniu na milion osób. Wskaźnik ten jest kilkukrotnie większy niż w Szwecji, Wielkiej Brytanii czy Irlandii.

Ofiary śmiertelne na drogach w podziale na państwa UE
Państwo członkowskie Liczba ofiar śmiertelnych w przeliczeniu na milion osób
2011 (dane tymczasowe)
Belgia 77
Bułgaria 88
Republika Czeska 73
Dania 40
Niemcy 49
Estonia 75
Irlandia 42
Grecja 97
Hiszpania* 50
Francja 61
Włochy* 65
Cypr 88
Łotwa 80
Litwa 92
Luksemburg 70
Wegry 64
Malta 41
Holandia 33
Austria 62
Polska 109
Portugalia 74
Rumunia 94
Słowenia 69
Słowacja 59
Finlandia 54
Szwecja 33
Wielka Brytania* 32
UE 61

* Dane wstępne oparte na najnowszych dostępnych danych. Dane dotyczące Wielkiej Brytanii i Holandii oszacowano w oparciu o dane od stycznia do września 2011. Szacunki dotyczące Włoch i Hiszpanii oparto na danych zebranych przez policję, z wyjątkiem obszarów miejskich.
Źródło: Komisja Europejska, publikacja z dnia 29.03.2012 r.

Z kolei porównanie poziomu bezpieczeństwa dróg krajowych państw Unii Europejskiej dokonane przez EuroRAP wskazuje, że ryzyko bycia ofiarą śmiertelną na drogach krajowych w Polsce jest czterokrotnie większe niż na drogach krajowych w Niemczech i Wielkiej Brytanii, a na autostradach aż sześciokrotnie większe.

Kierowcy sami dla siebie zagrożeniem


Do wypadków na drogach dochodzi zwykle z powodu nieprawidłowych zachowań uczestników ruchu, awarii technicznych, złych warunków meteorologicznych i przyrodniczych. Jedno niebezpieczne zdarzenie może też być splotem kilku tych czynników jednocześnie.

Wpływ głównych czynników ryzyka na powstawanie wypadków drogowych kierowcy
Źródło: EuroRAP

Działania ludzkie, jako czynnik największego ryzyka na drogach, potwierdzają również dane przedstawione w raporcie Policji dotyczącym wypadków drogowych w 2011 roku. Najczęściej wina za wypadki, do jakich dochodziło w ubiegłym roku leżała po stronie kierujących i pieszych.

Wypadki to też straty materialne


Niebezpieczne sytuacje, do jakich dochodzi na drogach to nie tylko nieocenione szkody osobowe, ale też wymierne straty materialne. Te drugie szacuje się w Polsce jedynie za ubiegły rok na około 30 mld złotych. Wyceniane i pokrywane są zwykle przez ubezpieczycieli. O ile oczywiście sprawca wypadku posiada ważną polisę OC i nie ucieknie z miejsca wypadku.

Zdarzają się jednak sytuacje, w których kierowca, który spowodował wypadek ucieka z miejsca wypadku lub nie posiada ważnej polisy. Wówczas, poszkodowany może zwrócić się po odszkodowanie do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Tylko w ubiegłym roku UFG wypłacił ofiarom wypadków znajdujących się w podobnych sytuacjach 53 mln złotych. Koszty te w efekcie pokrywane są z kieszeni kierowców, którzy OC wykupili.

Aby zapobiec tego typu sytuacjom i zmniejszyć skalę zjawiska, od początku roku wprowadzono między innymi wyższe kary za brak ubezpieczenia OC kierującego (do 3 000 zł), własne kontrole dokonywane przez UFG poprzez monitorowanie bazy danych polis OC i zaostrzenie konsekwencji braku obowiązkowej polisy.

kwl/Bankier.pl
Źródło:
Tematy

Komentarze (20)

dodaj komentarz
~super61
Tu nie sa winne drogi,drzewa,stare samochody -( co moze w Bulgarii maja wszyscy samochody z salonu??) Winni sa tylko i wylacznie polscy kierowcy. Niestety polacy to taki narod ktory autodestrukcje ma zakodowana genetycznie...Przyklad ...wezmie taki 19letni idiota kupi 20letnia Astre za 1000zl zalozy jej tlumik jak komin na pare w Tu nie sa winne drogi,drzewa,stare samochody -( co moze w Bulgarii maja wszyscy samochody z salonu??) Winni sa tylko i wylacznie polscy kierowcy. Niestety polacy to taki narod ktory autodestrukcje ma zakodowana genetycznie...Przyklad ...wezmie taki 19letni idiota kupi 20letnia Astre za 1000zl zalozy jej tlumik jak komin na pare w elektrowniach PGE...naklei naklejke GTI i mysli ,ze jest na torze wyscigowym scinajac kazdy zakret po drodze. I wyprzedzaja wszystko i wszedzie...Dlatego ja jezdze z kamerka nie pojde do wiezienia przez jakiegos wscieklego nastolatka w dresie i w 25 letnim BMW.
~Polak
Co za propaganda!!!! Jak zwykle jest to wina kierowców, którzy płacą za niskie mandaty i jeżdżą starymi samochodami. To mafia polityczna PO nas do tego zmusza!!!!!!!!!!!!!
~Caesar
Oczywiście, że człowiek ...Tylko że gdy jadę do znajomych w Ulm (Niemcy) mam do pokonania ok 1000 km, z tego 300 km w Polsce, i 700 km w Niemczech. W Polsce jadę przez całą drogę łamiąc przepisy ruchu - przekraczam prędkość, wyprzedzam w niebezpiecznych ( nie mówię o zakręcie czy pod górę - po prostu prawie wszędzie wyprzedzanie Oczywiście, że człowiek ...Tylko że gdy jadę do znajomych w Ulm (Niemcy) mam do pokonania ok 1000 km, z tego 300 km w Polsce, i 700 km w Niemczech. W Polsce jadę przez całą drogę łamiąc przepisy ruchu - przekraczam prędkość, wyprzedzam w niebezpiecznych ( nie mówię o zakręcie czy pod górę - po prostu prawie wszędzie wyprzedzanie w Polsce jest niebezpieczne!) miejscach. Po przekroczeniu granicy jadę asekuracyjnie , na ogół znacząco wolniej niż zezwalają przepisy a jak jużkogoś wyprzedzam to w super bezpiecznej sytuacji...Efekt jest taki że czasowo w Polsce jadę dłużej niż przez Niemcy, mimo że u sąsiadów robię sobie jeszcze przerwę na posiłek i regenerację.
Na 700 km w Niemczech mam 10 km terenu zabudowanego plus dodatkowe 100 km na których muszę zwolnić poniżej 130km/h .... W Polsce mam na 300 km około 150 km terenu zabudowanego i średnią prędkość "szalonej" jazdy 60km/h....Ot i tajemnice "psychologii drogowej"
~mmk
...Efekt jest taki że czasowo w Polsce jadę dłużej
> niż przez Niemcy, mimo że u sąsiadów robię sobie jeszcze
> przerwę na posiłek i regenerację.
Na 700 km w Niemczech
> mam 10 km terenu zabudowanego plus dodatkowe 100 km na
> których muszę zwolnić poniżej 130km/h .... W Polsce mam na
> 300 km około
...Efekt jest taki że czasowo w Polsce jadę dłużej
> niż przez Niemcy, mimo że u sąsiadów robię sobie jeszcze
> przerwę na posiłek i regenerację.
Na 700 km w Niemczech
> mam 10 km terenu zabudowanego plus dodatkowe 100 km na
> których muszę zwolnić poniżej 130km/h .... W Polsce mam na
> 300 km około 150 km terenu zabudowanego i średnią prędkość
> "szalonej" jazdy 60km/h....Ot i tajemnice
> "psychologii drogowej"
=== == =
100% Faktów - Niestety ... :(
Wg dorocznego Raportu Konkurencyjności publikowanym przez Światowe Forum Ekonomiczne w kategorii jakości dróg za rok 2011/12 Polska zajęła 134 na 142 oceniane kraje i jakość naszych dróg jest na poziomie takich krajów jak Mozambik i Mauretania [!!! !!] :)
I nie pomogło tu nawet owe 11km obwodnicy Warszawy - Konotopa za dwa miliardy dwieście milionów z hakiem czyli 220 MLN PLN/km !!!!!

Niedościgniony na długi okres Światowy Rekord. Średnia cena 1km autostrady w Niemczech - jej budowy - o standardzie niemieckim, to w ost. 5 latach 6,5mln € za km.. Średnia Unijna to ~5,0 mln € /km.

Pzdr;

~klocunia
jak zwykle wina kierowcow
to ze nie ma drog to tez nasza wina bo placimy za male podatki i to wyrzucajace nasza kase w bloto panstwo nie ma za co budowac i remontowac drog
~Bartysznikow
A co powiecie na takie aspekty:
- pretkosc nie dostosowana do warunkow na drodze, natezenia ruchu lub pogody.
- jazda “w bagazniku”
- wyprzedzanie po prawej stronie, na “drugiego, rzeciego lub czwartego”
- wyprzedzanie na tych „nowych srodkowych“ pasach
-
A co powiecie na takie aspekty:
- pretkosc nie dostosowana do warunkow na drodze, natezenia ruchu lub pogody.
- jazda “w bagazniku”
- wyprzedzanie po prawej stronie, na “drugiego, rzeciego lub czwartego”
- wyprzedzanie na tych „nowych srodkowych“ pasach
- „pikniki“ na pasie awaryjnym
- przerozne „spacery“ po drogach np. w nocy bez jakiegokolwiek oswietlenia lub chociazby reflektorow na ubraniu.
- lekcewazenie np. lini ciaglej, zakazu wyprzedzania
Pytam sie czy to ludzie sie ucza na kursach, robia to ze wzgledu na zly stan drog czy aut, winne jest temu pogotowie ratunkowe, zmusza kierowcow do takiej jazdy nowoczesne auto czy zawartosc portfela?
Nie, to jest glupota, bezmyslnosc i buractwo a konczy sie to smiercia winnych i co gorsze tez niewinnych!

Mam wrazenie ze w Polsce robia to wszyscy, to jest poprostu taki standard taka moda. Kto tak nie jezdzi, to pewnie sie niektorym wydaje ze bedzie posadzony o moherstwo. A przeciez tak fejnie byc mlodym, wyksztalconym z duzego miasta!
~Robert
i czasem w jakim zostanie udzielona pomoc medyczna.To ma zasadniczy wpływ ilość zgonów. Każdy kto dzwonił na 112 w Polsce wie, że to większy dramat niż wypadki na polskich drogach. Dziennikarz biorący się za taki temat powinien troszkę posiedzieć, zebrać więcej danych. liczy się tylko fajny nagłówek.
~ziol
przeczesz pinokio mówił ze za pis.gina ludzie na drogach a jak on bedzie rządził nie beda i głupole w to uwierzyli a okazalo sie ze ginie jeszcze wiecej . przestępczość i korupcja to lepiej nie mówić. samobójstwa tez wrosły a pinokio likwiduje wszystkie ośrodki psychologiczne.
~Woniu
Człowiek 95%, nawet 100% bym powiedział, Człowiek sam odpowiada za stan swojego samochodu a inny człowiek za stan dróg.
A wśród czynników ludzkich brakuje mi wzmainki o szkoleniu kierowców. największym nieporozumieniem jest szkolenie kierowców przez dzieci. To nie żart . ilekroc widze na fotelu instruktora blondynke lub blondyna
Człowiek 95%, nawet 100% bym powiedział, Człowiek sam odpowiada za stan swojego samochodu a inny człowiek za stan dróg.
A wśród czynników ludzkich brakuje mi wzmainki o szkoleniu kierowców. największym nieporozumieniem jest szkolenie kierowców przez dzieci. To nie żart . ilekroc widze na fotelu instruktora blondynke lub blondyna swiezo po maturze to zastanawiam sie ile "ofiar" juz wyedukowali. Kiedys żeby zostac instruktoren nauki jazdy trezeba było miec pieć lat udokumentowanego stazu zawodowego lub posiadać dwadziescia lat prawo jazdy "amatorsko"(to chociaz gwarantowało wiek i doświadczenie zyciowe).
Teraz byle kto moze zostac instruktorem. No, na bezrobocie wsród młodziezy to był jakiś spsosób. ale nie o bezrobociu tu rozmawiamy tylko o życiu a własciwie o nieżyciu.
~baba-za-kolkiem
No niemożliwe! Rząd tak się starał w ostatnich latach, pobudowali nam piękne autostrady, poremontowali masę dróg, dostawili tyle fotoradarów, poustawiali ograniczenia prędkości gdzie się tylko dało, wycięli masę drzew... Wszystko to miało poprawić bezpieczeństwo na drogach. Wydano na to miliardy z naszych podatków, jak widać z marnym No niemożliwe! Rząd tak się starał w ostatnich latach, pobudowali nam piękne autostrady, poremontowali masę dróg, dostawili tyle fotoradarów, poustawiali ograniczenia prędkości gdzie się tylko dało, wycięli masę drzew... Wszystko to miało poprawić bezpieczeństwo na drogach. Wydano na to miliardy z naszych podatków, jak widać z marnym skutkiem. Człowiek się tylko coraz bardziej irytuje, na kilkusetkilometrowej trasie krajówką zwalniając do 50 co kilka-kilkanaście kilometrów: bo miejscowość, bo zwężenie, bo radar. W miastach z kolei co chwilę stoi się na czerwonym, jakby nie mogli zadbać o płynny przejazd głównymi ulicami. Czas jazdy się wydłuża, ryzyko wypadku rośnie, a i tych "nieekologicznych spalin" naprodukuje się znacznie więcej...

Unia z kolei dla naszej wygody dba, aby w każdym nowym aucie coraz więcej różnych zabezpieczeń było montowanych, co nie poprawia bezpieczeństwa (kierowca często gna takim autem jeszcze szybciej, bo przecież "jest bezpieczne", ma "inteligentne" systemy wspomagające, itp.), ale za to znacznie podnosi ceny nowych samochodów. Nic dziwnego, że ludzie wolą w takiej sytuacji jeździć starymi trupami - większość nie pójdzie do salonu po nowe auto, ponieważ ich nie stać.

Nic nie zwalnia kierowców od myślenia i przewidywania, ale nakładanie coraz większej ilości restrykcji, stawianie radarów, ograniczeń, itp. nie poprawi sytuacji.

Powiązane: Wielka Brytania

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki