Lech Kaczyński podkreślił, że szczyt zakończył się sukcesem. Dodał, że Polska uzyskała w traktacie między innymi gwarancję większej suwerenności państw narodowych i korzystne zapisy, dotyczące polityki energetycznej. Prezydent powiedział, że trzeba teraz poczekać około 10 lat, aby się przekonać, jak działają przyjęte rozwiązania.
Prezydent uznał za nieścisłe twierdzenia, według których Polska straciła trzy miejsca w Parlamencie Europejskim. Wyjaśnił, że propozycja, w myśl której nasz kraj ma mniej mandatów, jest tylko punktem wyjścia do dalszych rozmów.
Na pytanie o wypowiedź Nelly Rokity, według której premierem powinien być jej mąż, prezydent odpowiedział, że jego brat jest bardzo dobrym szefem rządu. Lech Kaczyński dodał, że jest mu bardzo przykro, iż Kazimierz Marcinkiewicz opowiedział się za Platformą Obywatelską. Zdaniem prezydenta, Marcinkiewicz zareagował w ten sposób na to, że przestał być premierem, co źle o nim świadczy.
Premier Jarosław Kaczyński ocenił, że prezydent Lech Kaczyński i minister Anna Fotyga wykonali plan w stu procentach. Premier podkreślił, że udało się ostatecznie potwierdzić silną pozycję Polski w strukturach UE.
Jarosław Kaczyński powiedział, że sukces polskiej dyplomacji był możliwy dzięki zmianie stylu uprawiania polityki zagranicznej. Zdaniem premiera, dzięki polityce ustępstw moglibyśmy uzyskać co najwyżej kilka pochlebnych artykułów w prasie zagranicznej. Dlatego - podkreślił - "warto było wysłuchać wiele obraźliwych słów", które opublikowano na temat polskiego rządu w prasie zagranicznej.
Premier ostrzegł, że przegrana PiS w niedzielnych wyborach może oznaczać zmianę stylu polskiej polityki zagranicznej. Wezwał do głosowania na PiS. Uznał, że wyniki wszystkich sondaży publikowanych w prasie są nieprawdziwe.
Źródło:IAR





















