2010-11-18 13:05 Źródło: Noble Bank
Kto może dodać gazu w zakręcie
Aby mówić o konsekwencjach nieumiejętnego dodania gazu w zakręcie, potrzebne są pewne wyjaśnienia wstępne. Po pierwsze i najważniejsze, w jeździe sportowej, na torze wyścigowym lub odcinku specjalnym rajdu właśnie ta kwestia jest języczkiem uwagi. Wygrywa ten, kto potrafi jechać tak, by późno rozpoczynać hamowanie do zakrętu i jak najwcześniej rozpocząć przyspieszanie (wciśnięcie gazu) w zakręcie. To oczywiste: w sporcie trzeba jechać szybko, a więc jak najdłużej trzymać wciśnięty gaz.
Co trzeba wiedzieć
W jeździe „cywilnej”? Najważniejsze, to umieć jak najwięcej. Błędem jest pokładanie zbytniej ufności w systemie kontroli stabilności ESP, który nie w każdej sytuacji pomaga. Jeżeli zaczyna uciekać tył auta, to faktycznie, system pomoże. Gdy natomiast przód „nie chce” skręcić, to często ESP działa mało skutecznie.
Dopóki jedzie się powoli, a gazu dodaje się łagodnie, problem nie istnieje. Można to zrobić bezkarnie w każdej fazie zakrętu, choć będzie to technicznie niedobra jazda. Nasz temat nabiera sensu, gdy mowa o jeździe szybszej. Choć nie tylko. Kiedy jedziemy szybko po suchej nawierzchni, z samochodem dzieje się to samo, co podczas wolniejszej jazdy na drodze mokrej i jeszcze wolniejszej na śliskiej, zaśnieżonej bądź oblodzonej, na której auto szczególnie silnie reaguje na takie bodźce, jak gaz.
I ostatnie wyjaśnienie wstępne. Rozróżniajmy terminy skręt i zakręt. Skręt to ruch wykonywany kierownicą przez kierowcę, skręcający koła. Zakręt to odcinek drogi, na którym auto jedzie łukiem na skręconych kołach. Pokonywany przez kierowcę pojedynczy zakręt składa się z trzech faz. Pierwszą jest dojście i wejście, czyli skręt wykonany kierownicą. W tej fazie powinno się mieć wciśnięty hamulec, by zwolnić przed zakrętem lub przynajmniej ujęty gaz, aby dociążyć przód auta. Jeżeli hamujemy na dojściu, to nie przerywamy zwalniania także na wejściu.
Faza druga to właściwy zakręt, w którym – ale tylko w sytuacji idealnej – kierowca zaczyna przyspieszać jadąc na skręconych kołach, bez korygowania toru jazy. Faza trzecia to wyjście z zakrętu czyli odkręcanie kierownicy z dużym, a w jeździe sportowej z pełnym gazem.
Na jeden raz
Dopiero z takim przygotowaniem mogę wytłumaczyć kwestię przyspieszania w zakręcie. Momentem kluczowym jest samo dodanie gazu, przełożenie nogi z hamulca na gaz. Powinno się to zbiegać z zakończeniem skrętu. Musi jednak być spełniony konieczny warunek, a mianowicie skręt musi być wykonany „na jeden raz” – tak umiejętnie, żeby nie było potrzeby późniejszego korygowania go. Powinien być w sam raz – nie za wczesny, nie za późny, nie za płytki, ani nie za głęboki. Za wczesny okaże się za płytki i trzeba go będzie pogłębić itd. – warianty zakrętu „zepsutego” przez kierowcę można mnożyć.
Nie ćwiczący amator zazwyczaj skręca niedokładnie, dlatego nie powinien dodawać gazu w zakręcie (co najwyżej dopiero na samym wyjściu), bo narazi się na niebezpieczeństwo.
Dociążanie
To, o czym piszę, dotyczy każdego typu pojazdu, niezależnie od napędu. Ale z dodawaniem gazu w zakręcie w szczególny sposób wiąże się jazda mocnymi samochodami tylno- -napędowymi, jak niektóre BMW, Porsche, Chevy Corvette i inne auta sportowe. Chodzi o tak zwane posadzenie auta w zakręcie.
Jak moi uważni czytelnicy na pewno pamiętają, podczas hamowania dociążamy przód i oczywiście odciążamy tył auta. Dochodzimy do zakrętu na hamulcu. Skręcamy też na hamulcu, aby koła przenoszące skręt były dobrze dociśnięte do jezdni i… nie możemy od razu dodać dużo gazu, ponieważ w tej fazie tył jest lekki i zanim opadnie, napędzane tylne koła zabuksują i samochód się obróci. Chyba, że posiada ESP – wtedy jednak zostanie nieprzyjemnie wyhamowany i przez następną chwilę nie będzie przyspieszał pomimo wciśniętego gazu, a to już zupełnie zepsucie zakrętu i wstyd przed pasażerami.
Co więc należy zrobić? Tuż po wejściu w zakręt (po skręcie) najpierw dodać mało gazu, żeby posadzić, czyli dociążyć tył auta, a zaraz potem dodać dużo gazu, by skutecznie przyspieszyć.
Co trzeba wiedzieć
W jeździe „cywilnej”? Najważniejsze, to umieć jak najwięcej. Błędem jest pokładanie zbytniej ufności w systemie kontroli stabilności ESP, który nie w każdej sytuacji pomaga. Jeżeli zaczyna uciekać tył auta, to faktycznie, system pomoże. Gdy natomiast przód „nie chce” skręcić, to często ESP działa mało skutecznie.
Dopóki jedzie się powoli, a gazu dodaje się łagodnie, problem nie istnieje. Można to zrobić bezkarnie w każdej fazie zakrętu, choć będzie to technicznie niedobra jazda. Nasz temat nabiera sensu, gdy mowa o jeździe szybszej. Choć nie tylko. Kiedy jedziemy szybko po suchej nawierzchni, z samochodem dzieje się to samo, co podczas wolniejszej jazdy na drodze mokrej i jeszcze wolniejszej na śliskiej, zaśnieżonej bądź oblodzonej, na której auto szczególnie silnie reaguje na takie bodźce, jak gaz.
I ostatnie wyjaśnienie wstępne. Rozróżniajmy terminy skręt i zakręt. Skręt to ruch wykonywany kierownicą przez kierowcę, skręcający koła. Zakręt to odcinek drogi, na którym auto jedzie łukiem na skręconych kołach. Pokonywany przez kierowcę pojedynczy zakręt składa się z trzech faz. Pierwszą jest dojście i wejście, czyli skręt wykonany kierownicą. W tej fazie powinno się mieć wciśnięty hamulec, by zwolnić przed zakrętem lub przynajmniej ujęty gaz, aby dociążyć przód auta. Jeżeli hamujemy na dojściu, to nie przerywamy zwalniania także na wejściu.
Faza druga to właściwy zakręt, w którym – ale tylko w sytuacji idealnej – kierowca zaczyna przyspieszać jadąc na skręconych kołach, bez korygowania toru jazy. Faza trzecia to wyjście z zakrętu czyli odkręcanie kierownicy z dużym, a w jeździe sportowej z pełnym gazem.
Na jeden raz
Dopiero z takim przygotowaniem mogę wytłumaczyć kwestię przyspieszania w zakręcie. Momentem kluczowym jest samo dodanie gazu, przełożenie nogi z hamulca na gaz. Powinno się to zbiegać z zakończeniem skrętu. Musi jednak być spełniony konieczny warunek, a mianowicie skręt musi być wykonany „na jeden raz” – tak umiejętnie, żeby nie było potrzeby późniejszego korygowania go. Powinien być w sam raz – nie za wczesny, nie za późny, nie za płytki, ani nie za głęboki. Za wczesny okaże się za płytki i trzeba go będzie pogłębić itd. – warianty zakrętu „zepsutego” przez kierowcę można mnożyć.
Nie ćwiczący amator zazwyczaj skręca niedokładnie, dlatego nie powinien dodawać gazu w zakręcie (co najwyżej dopiero na samym wyjściu), bo narazi się na niebezpieczeństwo.
Dociążanie
To, o czym piszę, dotyczy każdego typu pojazdu, niezależnie od napędu. Ale z dodawaniem gazu w zakręcie w szczególny sposób wiąże się jazda mocnymi samochodami tylno- -napędowymi, jak niektóre BMW, Porsche, Chevy Corvette i inne auta sportowe. Chodzi o tak zwane posadzenie auta w zakręcie.
Jak moi uważni czytelnicy na pewno pamiętają, podczas hamowania dociążamy przód i oczywiście odciążamy tył auta. Dochodzimy do zakrętu na hamulcu. Skręcamy też na hamulcu, aby koła przenoszące skręt były dobrze dociśnięte do jezdni i… nie możemy od razu dodać dużo gazu, ponieważ w tej fazie tył jest lekki i zanim opadnie, napędzane tylne koła zabuksują i samochód się obróci. Chyba, że posiada ESP – wtedy jednak zostanie nieprzyjemnie wyhamowany i przez następną chwilę nie będzie przyspieszał pomimo wciśniętego gazu, a to już zupełnie zepsucie zakrętu i wstyd przed pasażerami.
Co więc należy zrobić? Tuż po wejściu w zakręt (po skręcie) najpierw dodać mało gazu, żeby posadzić, czyli dociążyć tył auta, a zaraz potem dodać dużo gazu, by skutecznie przyspieszyć.

Dodaj komentarz