REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Jakie są skutki rozwiązania problemu roku 2000

2003-09-30 07:22
publikacja
2003-09-30 07:22
Dodaj Bankier.pl w Google
Jak zjawisko określane mianem „boomu internetowego” oraz „problem roku 2000 „ wpłynęły na wzrost zakupu sprzętu komputerowego i oprogramowania? Czy firmy i przedsiębiorstwa kierowały się rzeczywistymi potrzebami, czy raczej motorem napędowym podejmowanych decyzji była wszechobecna panika?

Teraz, po kilku latach od tej pamiętnej daty można zaobserwować i ocenić jak zachowywały się firmy w tym czasie. Według badań ekspertów, urządzenia zakupionego w tym czasie są wykorzystywane obecnie jedynie w 15-30 procentach (1). Na podstawie tych badań można stwierdzić, iż akcja marketingowa firm, które oferowały urządzenia i oprogramowanie „zgodne z rokiem 2000” przyniosła nadspodziewany efekt. Oczywiście nie można było lekceważyć tak ważnego problemu, i ktoś może powiedzieć, że lepiej zrobić za dużo niż za mało, albo wcale, lecz co zrobić z niewykorzystanymi mocami obliczeniowymi? Warto dodać iż utrzymanie tych urządzeń pochłania nierzadko ogromne środki, więc niektóre firmy zostały postawione przed nie lada problemem. Co zrobić w sytuacji gdy zostaje rozwiązany jeden problem, natomiast po pewnym czasie okazuje się, iż koszty poniesione na jego rozwiązanie rosną w czasie? Pod koniec lat 90-tych każdy chciał jak najlepiej przygotować się na zmianę tej przełomowej daty. I okazało się, że w skali całego świata, wszyscy podeszli do tego bardzo poważnie, ale czy nie nazbyt poważnie. Bo przecież można traktować poważnie problem, ale nie trzeba wydawać na jego rozwiązanie tak ogromnych środków.

Jednak dzisiaj, gdy okazało się, że wiele firm, przedsiębiorstw czy instytucji rozwiązując problem roku 2000, posiada niewykorzystane moce obliczeniowe, trzeba zastanowić się jak rozwiązać ten problem. Bo przecież nie można stwierdzić, że taka była cena na przetrwanie. Nie można kilka lat lub kilkanaście lat po tej feralnej dacie ponosić kosztów związanych z utrzymaniem tych urządzeń.

Na doskonałym pomysł wpadł Hewlet-Packard, który wprowadził rozwiązania mające pomóc w rozwiązaniu tego problemu (2). A mianowicie utworzono już pod koniec 2001 specjalny ośrodek Utility Data Center, którego zadaniem jest integracja sprzętu komputerowego i oprogramowania. Inaczej mówiąc postanowiono połączyć w jedną sieć wolne moce obliczeniowe komputerów zgromadzonych w różnych działach firmy. Pracownicy mogą jednym kliknięciem myszki przesłać zlecenia w dowolny punkt tej sieci. Do pracy i zarządzania siecią wykorzystywane jest oprogramowanie Open View własnej produkcji. Jak mówi dyrektor firmy Nick van der Zweep – zbudowano wielką wirtualną sieć obliczeniową, mogącą przeprowadzać bardzo złożone kalkulacje obliczeniowe. I co najważniejsze Hewlet-Packad stworzył projekt, nie wykorzystując tysięcy nowych komputerów, a wykorzystał do tego celu te już istniejące, wykorzystywane dotychczas w niewielu procentach. HP tworząc taką koncepcję wykorzystania istniejących mocy obliczeniowych próbuje otworzyć nową erę w technologiach informatycznych, a mianowicie możliwość zamawiania mocy obliczeniowych niejako „na żądanie”. Szefowie firmy uważają, iż każdy powinien mieć taką możliwość i porównują oferowanie mocy obliczeniowych jako produktu, do dostarczania energii elektrycznej. Kupowanie mocy obliczeniowych może okazać się doskonałym posunięciem, gdyż firmy-klienci nie ponoszą kosztów związanych z zakupem sprzętu komputerowego, oprogramowania i późniejszego utrzymania systemu, płacąc jedynie za usługę. Natomiast firmy-dostawy mogą wykorzystywać swoje wolne moce obliczeniowe, przenosząc częściowo koszty utrzymania systemu na klientów, a co najważniejsze mogą zarobić na tym ogromne pieniądze.

Hewlet-Packard zamierza również wprowadzić nowe wirtualne usługi, dzięki którym klienci będą mieli możliwość automatycznego stworzenia serwera.

Przytoczony przykład wskazuje iż duże koncerny mając swoje problemy, próbują stworzyć takie koncepcje, które zachęcą inne firmy do świadomego i odważnego wkraczania w wirtualny świat. Ta sytuacja dowodzi, iż rozwiązanie jednego problemu (roku 2000), mimo iż powoduje powstanie następnych, staje się tak naprawdę szansą na wytyczenie nowych dróg, którymi firma z powodzeniem może zmierzać ku przyszłości.

Co zrobią inne firmy, jaką wybiorą drogę, czy podążą za prekursorami okaże się już w niedalekiej przyszłości.

(1) Ben Elgin (San Mateo), BusinessWeek, lipiec 2003
(2) Ben Elgin (San Mateo), BusinessWeek, lipiec 2003

Tomasz Szetyński

Autor jest absolwentem Akademii Ekonomicznej w Krakowie, Administratorem sieci w Urzędzie Statystycznym w Bielsku-Białej, konsultantem i doradcą w zakresie IT oraz projektowania systemów informacyjnych.

tomek.szetynski@box43.pl
Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Nowe technologie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki