Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi | Konkurs

2009-03-04 06:13 Źródło: Rynek Zdrowia

Rynek Zdrowia

Jak wyglądało przekształecenie szpitali u naszych zachodnich sąsiadów


Sektor szpitali u naszego zachodniego sąsiada jest dziś kompozycją spółek o znacznym zróżnicowaniu regionalnym pod względem struktury własności placówek.


Pod wieloma względami sytuacja szpitali niemieckich sprzed kilkunastu lat była inna niż polskich dzisiaj, ale jeden problem był niemal tożsamy - do gardła ich właścicieli przystawiono nóż ekonomiczny. Ratunkiem dla wielu z tych placówek okazała się prywatyzacja, która wyzwoliła szereg korzystnych zmian.

Struktura

Jak wynika z informacji nadesłanych nam przez Bundesministerium für Gesundheit Dienstsitz, w Niemczech w 2007 roku było 2087 szpitali (w 2006 r. - 2166, w 1991 r. - 2411). Dysponowały one 530 tys. łóżek (655,5 tys. w 1991 r.).

Od wczesnych lat 90. ubiegłego wieku trwał proces restrukturyzacji niemieckiego sektora szpitalnego. Najbardziej charakterystyczne było to, że malała liczba szpitali i łóżek szpitalnych, a rosła liczba placówek prywatyzowanych. Liczba szpitali zmniejszyła się w latach 1991-2007 o 13,4%, a liczba łóżek o 22% (okres 1991-2006). W 2006 roku na jedno łóżko przypadało 6,2 mieszkańca, podczas gdy w 1991 r. 8,3.

Obecnie w niemieckim systemie szpitalnictwa pracuje nieco ponad 1 mln osób (bez placówek rehabilitacyjnych i prewencyjnych), tj. o 8% mniej niż 1991 r., choć zarazem liczba lekarzy wzrosła o 15%. W szpitalach pracuje zatem co czwarta osoba zatrudniona w niemieckiej opiece zdrowotnej, lecz ponad 43% lekarzy.

W ciągu 15 lat wskaźnik średniego wykorzystania łóżka zmalał o 10% - do 74,6% (2006 r.). Głównym powodem tego był silny spadek wskaźnika pobytu w szpitalu, z 14 dni w 1991 roku do 8,6 w 2006 r., do czego motywowały płatników reformy systemu płatności. Istotne jest, że w szpitalach, także prywatnych, przyjmowani są wszyscy ubezpieczeni ustawowo pacjenci, a za pobyt w nich nie trzeba płacić z prywatnej kieszeni.

Niemiecki sektor szpitali jest dziś kompozycją spółek o zróżnicowanej strukturze własności. Obok placówek publicznych, które należą do miast, okręgów regencyjnych, powiatów i krajów związkowych lub państwa federalnego, licznie działają - mające długoletnie tradycje - szpitale typu non profit.

Są one prowadzone przez Kościoły chrześcijańskie, zakony, organizacje społeczne i światopoglądowe (np. klinika antropozoficzna). Od wielu też lat funkcjonowało sporo szpitali prywatnych, ale były to przeważnie małe i o wąskiej specjalności kliniki. W zasadzie w Niemczech nie było więc monopolu publicznych szpitali.

Z powodu takiej sytuacji, wobec szpitalnictwa nie podejmowano wcześniejszych prób wdrożenia liberalizacji rynku. Wymusiły je powszechne zmiany w polityce społecznej, ograniczone możliwości ekonomiczne budżetów właścicieli oraz tendencje do komercjalizacji opieki zdrowotnej. Najbardziej oczywistym znakiem tych zmian była postępująca prywatyzacja szpitali.

Jednak faktycznym impulsem do tego procesu, piszą autorzy opracowania "Liberalizacja, prywatyzacja i regulacje prawne w niemieckim sektorze szpitali" (z Wirtschafts- und Sozialwissenschaftliches Institut oraz z Hans Böckler Stiffung), był ogromny deficyt budżetu publicznego, szczególnie samorządów regionalnych i miejskich. Nie mogły już dłużej ich nie domykać i zaciągać kredytów. Ponieważ źródłem deficytu w dużej mierze były rosnące wydatki na szpitale publiczne, rozsądnym sposobem uporania się z tym problemem stała się ich sprzedaż.

Prywatyzacja

Pomijając pierwszą prywatyzację szpitala publicznego w 1984 roku, aż do 1990 roku nie było kolejnych prób zmiany właściciela. Proces ten przybrał na sile na początku lat 90., po zjednoczeniu z b. NRD. Druga fala prywatyzacji rozpoczęła się na początku bieżącej dekady, ale tym razem objęła cały kraj. Za jej szczyt można przyjąć prywatyzację w 2006 roku pierwszych dwóch szpitali klinicznych w Hesji - w Marburgu, który jest siedzibą uniwersytetu protestanckiego powstałego w 1527 r. oraz w Gießen (uniwersytet z 1607 r.) - dysponujących łącznie 2400 łóżkami.

W okresie 1991-2007 zmieniła się więc istotnie proporcja pomiędzy trzema głównymi formami własności szpitali. Do 677 zmniejszyła się liczba szpitali publicznych (z 46% wszystkich w 1991 r. do 32,4% w 2007 r.) oraz do 790 typu non profit (odpowiednio: 39,1% i 37,9%).

Do 620 zwiększyła się natomiast liczba szpitali prywatnych (z 14,8% do 29,7 %). Pomimo tych przekształceń, w Niemczech występuje znaczne zróżnicowanie regionalne pod względem struktury własności szpitali. Np. w Berlinie w rękach prywatnych jest ok. 46% szpitali, podczas gdy w kraju związkowym Saara - do 2007 r. nie było ani jednego.

Skutki przekształceń

Mimo że najwięcej ubyło szpitali publicznych, nadal zachowują one pozycję dominującą pod względem liczby łóżek. To w nich jest połowa wszystkich miejsc dla pacjentów, podczas gdy w prywatnych "tylko" 12%. Szpitale publiczne nadal też zatrudniają najwięcej pracowników (ok. 55% wszystkich zatrudnionych w szpitalach), podczas gdy prywatne 10%. Można zatem stwierdzić, że do połowy bieżącej dekady prywatyzacja objęła raczej małe szpitale i kliniki.

Jeszcze w 2004 r. ponad 82% prywatnych placówek miało mniej niż 200 łóżek, w tym 64% - mniej niż 100, a zarazem tylko 4% - ponad 500 łóżek. Jednak od kilku lat prywatyzacja zaczęła obejmować także duże placówki, w miarę jak w siłę zaczęli rosnąć główni ich operatorzy - spółki świadczące usługi zarządzania (jest ich dziś ośmiu).

Np. w 2004 roku prywatna sieć Asklepios nabyła główny szpital kraju związkowego Hamburg (Landesbetrieb Krankenhäuser) wraz z siecią siedmiu klinik dysponujących łącznie 5688 łóżkami. Transakcja doszła do skutku w 2007 roku, kiedy Asklepios odsprzedał jedną z klinik, na skutek interwencji Niemieckiego Federalnego Biura Antykartelowego.

Autorzy cytowanego opracowania podkreślają, że proces restrukturyzacji szpitali w Niemczech miał doniosły polityczny wpływ na zmiany w systemie finansowania szpitali i ogólnie przyczynił się do promocji podnoszenia efektywności oraz komercjalizacji usług szpitalnych. Chociaż nie zrobiono pogłębionych analiz, to obecne symptomy i wskaźniki ekonomiczne wskazują, że prywatyzacja szpitali w Niemczech była głównym czynnikiem poprawiającym: bieżącą kondycję tego sektora, relacje na linii pracodawcapracownicy oraz jakość usług.

Protesy były i będą

Prawie wszystkie analizy niemieckiego sektora szpitalnego wskazują, że proces prywatyzacji będzie kontynuowany i obejmie większe kliniki. Według Allianz Group w 2020 roku udział szpitali prywatnych w rynku wzrośnie do 40%, ale inne dane wskazują nawet na 50%. Z kolei dane Wieselhuber & Partner Consultancy szacują udział prywatnych klinik uczelnianych w 2015 roku na 23%, z czego blisko 1/3 będzie zorganizowana w formie partnerstwa publicznoprawnego.

Prywatyzacja nie przebiegała jednak bezboleśnie. Proces ten napotykał na sprzeciw pracowników służby zdrowia, którzy znajdywali też różnych sojuszników wśród udziałowców, liderów związków zawodowych, partii politycznych i organizacji społecznych. Koalicje te starały się - w kilku przypadkach nie bez sukcesu - zastopować proces prywatyzacji.

Przyszłość niemieckiego sektora szpitali jawi się zatem zarazem jako kontynuacja na polu sukcesów, ale i dalszych zmagań sił politycznych.

Piotr Stefaniak




Komentarze do artykułu

Wiadomość przez email

Dziennik Bankier.pl
Tygodnik Firma
Twój e-mail: