2006-06-27 05:54 Źródło: Gazeta Podatkowa
Jak lombardy obchodzą ustawę antylichwiarską
Lombardy skutecznie obchodzą ograniczenia, jakie nałożyła na nie tzw. ustawa antylichwiarska. W założeniu miała ona na celu wprowadzić maksymalne oprocentowanie kredytów i pożyczek. Obecnie maksymalne odsetki wynoszą 22 procent w skali roku. Za zastrzeganie w umowach z konsumentami oraz pobieranie od nich odsetek wyższych grozi odpowiedzialność karna. Właściciele lombardów tym się nie przejmują. Znaleźli sposób na nową ustawę.
W dniu 20 lutego 2006 r. weszły w życie przepisy ograniczające wysokość maksymalnego oprocentowania kredytów i pożyczek, a także odsetek za opóźnienie w zapłacie. Miały być one wymierzone m.in. w lombardy, które czerpią zyski z udzielania wysokooprocentowanych, krótkoterminowych pożyczek pod zastaw. Gdyby rzeczywistość wyglądała tak, jak sobie tego życzyli twórcy ustawy antylichwiarskiej, to lombardy powinny były po wejściu w życie nowych przepisów jeden po drugim zbankrutować. Tymi, którzy zdecydowaliby się na prowadzenie działalności na starych zasadach, miał się zająć prokurator - bo udzielanie konsumentom pożyczek oprocentowanych wyżej niż pozwala ustawa zagrożone jest karą do 2 lat więzienia.
Lombardy mają się jednak świetnie. Prokurator nikomu nie grozi. Ustawa antylichwiarska jest bowiem dziurawa jak ser szwajcarski.
Lombard w jednym z większych miast. Jest styczeń 2006 r., przepisy o maksymalnym oprocentowaniu jeszcze nie obowiązują. Potrzebująca gotówki klientka zastawia w nim złoto i dostaje za nie 300 zł. Podpisuje umowę pożyczki. Ma oddać pieniądze za 20 dni, powiększone o odsetki w wysokości 30 zł. Lombard zarabia więc 10% w 20 dni. W skali roku oprocentowanie przekracza zatem 180%.
Ta sama klientka wraca do tego samego lombardu w kwietniu 2006 r. Od półtora miesiąca obowiązują przepisy ograniczające wysokość maksymalnego oprocentowania pożyczek do 22% w skali roku. Teoretycznie więc zastawiając po raz kolejny swoje kosztowności na 20 dni powinna dostać pożyczkę w wysokości 300 zł i zobowiązać się do spłaty odsetek wynoszących 18 groszy dziennie. Po 20 dniach jej odsetki "urosłyby" do 3,61 zł. Oczywiście klientka nie miała złudzeń, że tak korzystnie oprocentowaną pożyczkę dostanie. Oprocentowanie w lombardzie się nie zmieniło. Teraz jednak inaczej się nazywa.
Po 20 lutego 2006 r. większość lombardów nie zawiera już z klientami umów pożyczek pod zastaw. Teraz w lombardzie się nie pożycza. Obecnie w lombardzie się sprzedaje. Klientka lombardu, która odwiedziła go w kwietniu 2006 r. zawarła z właścicielem lombardu umowę sprzedaży. Na jej mocy sprzedała mu złoto za kwotę 300 zł. W umowie znalazł się jednak zapis, że klientka od umowy sprzedaży może odstąpić w terminie 20 dni. Musi jednak zapłacić odstępne w wysokości 30 zł. Po odstąpieniu od umowy strony zwracają sobie to, co nawzajem świadczyły. Klientka dostaje z powrotem złoto. Sama oddaje 300 zł, plus płaci 30 zł "odstępnego" od umowy. Efekt identyczny jak w przypadku starych, "lichwiarskich" umów pożyczki pod zastaw. Właściciel lombardu zarobił 10% w 20 dni. Tyle, że na podstawie umowy sprzedaży, która formalnie pod ustawę antylichwiarską się nie kwalifikuje.
W zasadzie więc ustawa antylichwiarska (ustawa z dnia 7 lipca 2005 r. o zmianie ustawy - Kodeks cywilny oraz o zmianie niektórych innych ustaw, Dz. U. nr 157, poz. 1316) niewiele w działalności lombardów zmieniła. Łatwość, z jaką jest obchodzona nie buduje jednak szacunku obywateli dla prawa.
Sposób na ustawę znalazły też firmy oferujące pożyczki gotówkowe "od ręki". Przed wejściem w życie ustawy zarabiały na ich wysokim oprocentowaniu. Obecnie dużą część dochodów czerpią ze sprzedaży ubezpieczeń spłaty pożyczki.
Ustawie trzeba jednak oddać sprawiedliwość - wymusiła spadek oprocentowania najdroższych kredytów (głównie na kartach kredytowych). Niedopuszczalne jest obecnie także zastrzeganie odsetek za opóźnienie w zapłacie wyższych niż 22% rocznie. Tymczasem jeszcze całkiem niedawno można się było spotkać z umowami, w których odsetki za opóźnienie zastrzegano na lichwiarskim poziomie 0,5% dziennie.
Gazeta Podatkowa Nr 257 z dnia 2006-06-26



Dodaj komentarz