Na podstawie badań przeprowadzonych przez firmę Gemius, specjalizującą się w badaniach dotyczących internetu, można stwierdzić, że najważniejszym powodem, dla którego internauci decydują się na dokonywanie zakupów w sieci, to możliwość odnalezienia produktów, których dostępność w tradycyjnych sklepach jest niska lub niewystarczająca; nie bez znaczenia jest niższa cena transakcyjna, niż ta obowiązująca w tradycyjnej sieci handlowej. Duża liczba sklepów handlujących w sieci decyduje się coraz częściej na niskie koszty przesyłki zakupionego przez internautów towaru albo wręcz rezygnuje z takich opłat, co bez wątpienia stanowi dodatkową zachętę dla kupujących. Zakupy internetowe często dostarczają niechcianych emocji, ale to już całkiem inny temat, na inną publikację. Mam na uwadze sprawy związane z reklamacjami towaru, które bywają uciążliwe głównie w przypadku zakupów dokonywanych za pośrednictwem zagranicznych sklepów internetowych. Na szczęście, w tych przypadkach pomocą konsumentom służą powołane w tym celu instytucje, tak krajowe, jak i europejskie.
Trudno o aktualne dane na temat polskiego rynku transakcji internetowych, ale warto wiedzieć, że w roku 2004 płatność za towary i usługi kartą płatniczą umożliwiało na krajowym rynku e–commerce blisko 600 sklepów, w 2006 r. już około 800 sklepów i tylko 100 nie akceptowało płatności za pośrednictwem karty płatniczej. Wpływ na rozwój tej branży ma niewątpliwie wzrastająca dostępność kart płatniczych, pośród których występują te umożliwiające płatności dokonywane przez internet. Gwoli prawdy – liczba tych kart stanowi na dziś około 10% ogółu kart wydanych ich użytkownikom.
Według prognoz do 2010 roku wartość polskiego handlu w internecie powiększy się do 4 mld euro. Oznacza to wzrost o 300%. Polska w 2005 roku była na 8 miejscu w Europie pod względem wartości e-commerce. Obroty wyniosły 1,1 mld euro i były o pół miliarda euro większe niż w 2004 r. Udział handlu internetowego - za pośrednictwem sklepów internetowych i platform aukcyjnych - wynosi w Polsce ok. 1% wartości handlu detalicznego. W 2010 roku, według prognoz firmy Gemius, udział e-commerce w handlu detalicznym wyniesie ponad 4%.
Przyczyni się do tego zwiększony dostęp do szerokopasmowego internetu, spadek zamówień za pośrednictwem poczty, jak również zwiększenie wydatków na promocję usług oferowanych w sieci. Wśród Polaków korzystających z internetu ponad 30% robi zakupy w sieci. Jest to znacznie mniej niż w Wielkiej Brytanii (71%), ale więcej niż we Włoszech (25%) i Hiszpanii (19%). Co z tego wynika dla przeciętnego konsumenta sieciowego i jak to się ma do bezpieczeństwa zakupów z wykorzystaniem karty kredytowej. Czy aby na pewno transakcja dokonana za pośrednictwem sklepu internetowego jest bezpieczna ?
|
Podobno transakcje w internecie nie są bardziej niebezpieczne od transakcji dokonanych w zwykłych sklepach. Kiedy płacimy kartą w tradycyjnym sklepie, oprócz pieniędzy zostawiamy w nim również dane o naszej karcie. Można je często znaleźć na papierowym potwierdzeniu zawartej transakcji. Jedna kopia jest dla sprzedawcy, druga dla nas. Nieuczciwy sprzedawca może z łatwością wykorzystać nasze dane. Mimo wszystko mamy zaufanie do sprzedawców i bez cienia wątpliwości używamy kart do płatności w tradycyjnych sklepach. Gdy kupujemy w rzekomo sprawdzonych miejscach i trzymamy się kilku podstawowych zasad bezpieczeństwa, skutecznie minimalizujemy zagrożenia i nie ponosimy zbędnego ryzyka. Wbrew panującej powszechnie opinii, transakcje dokonywane w sieci są na ogół bezpieczne. Często bardziej bezpieczne od tych, używając minionego języka, w rzeczywistej rzeczywistości. W przypadku transakcji w internecie, eliminujemy pośrednika, jakim jest sprzedawca. Pojawiają się jednak inne zagrożenia, będące skutkiem niewiedzy i lekkomyślności.
Wielu korzystających z internetu obawia się, że w trakcje transferu danych z naszego komputera do sklepu internetowego numer ich karty zostanie przejęty. W najgorszym przypadku przez złodzieja. Znawcy sprawy twierdzą, że w praktyce jest to mało prawdopodobne. Obecnie stosowane zabezpieczenia, w tym szyfrowanie połączeń 128-bitowym algorytmami SSL (Secure Sockets Layer), skutecznie to uniemożliwiają. Wszystkie zabezpieczenia i szyfrowanie nic nie dadzą, jeżeli korzystamy z niezabezpieczonego komputera. Nie ma co oszczędzać na wydatkach na programy antywirusowe, antyszpiegowskie, gdy jesteśmy konsumentami sieciowymi.
Możemy mieć pecha, gdy jakiemuś włamywaczowi uda się zainstalować na naszym komputerze konia trojańskiego lub program szpiegujący. Osobiście polecam korzystanie z programu typu freeware – spybot serach & destroy. Często wina leży po naszej stronie. W braku świadomości zagrożenia, instalujemy niezidentyfikowane aplikacje np. dołączone do otrzymanej poczty elektronicznej. Klikamy również na odnośniki w listach otrzymanych od nieznanych nadawców, te zaś mogą nas zaprowadzić do zainfekowanych stron internetowych. Takie działania na pewno nie zasługują na pochwałę i nie sprzyjają naszemu bezpieczeństwu, szczególnie gdy chodzi o zakupy internetowe.
Z punktu widzenia bezpieczeństwa, najgroźniejsze okazują się wszelkiej maści programy szpiegujące i trojany. Nie zauważamy skutków ich działania, tymczasem jednak mogą one przechwytywać wprowadzane hasła, nazwy użytkownika, numery kart płatniczych…Stąd rada podstawowa - powinniśmy korzystać wyłącznie ze sprawdzonych i pewnych komputerów, tj odpowiednio zabezpieczonych przed interwencją niechcianych, wrogich użytkowników. Unikajmy miejsc typu kawiarenka internetowa. Tego wskazania proszę nie traktować jako antyreklamy dla rodzaju biznesu, wszak cały czas mam na uwadze bezpieczeństwo danych. Gdy chodzi o przeglądarkę internetową, to musi ona korzystać z 128-bitowowego protokołu transmisji SSL. Wystarczy Internet Explorer w wersji 5.5 lub nowszej. Użytkownicy nowych przeglądarek z rodziny Mozilla, również mogą spać spokojnie.
Na baczności winni się mieć posiadacze starych IE i Netscapów. Wg fachowców branżowych, zaleca się wyłączenie autouzupełniania formularzy i haseł w przeglądarkach (w przypadku IE: menu „Narzędzia” -> „Opcje internetowe..” -> zakładka „Zawartość” -> „Autouzupełnianie”). W przeciwnym wypadku dane, które tak chcemy chronić, zostaną zapisane na naszym dysku. Zaleca się również zaznaczenie opcji „Nie zapisuj zaszyfrowanych stron na dysk” (w przypadku IE: menu „Narzędzia” -> „Opcje internetowe...” -> zakładka „Zaawansowane”, przewijamy na sam dół listy. Opcja znajduje się w grupie „Zabezpieczenia”). I co szczególnie istotne – warto jest ściągać i instalować na bieżąco tzw. łatki, które uszczelniają system. Ta uwaga ma szczególne istotne znaczenie w przypadku użytkowania Internet Explorer.
Gdy chodzi o sklepy internetowe, najlepiej jest czynić zakupy za pośrednictwem dużych i znanych sklepów (często dobrą poradą służą ich użytkownicy). Mamy wówczas pewność, że nie trafiamy na przypadkową firmę, gwarancję satysfakcji z dokonanej transakcji i to, co najważniejsze – nie narażamy się na transakcję oszukańczą, wszak trzeba mieć na uwadze, że w sieci działają także ludzie, których celem głównym jest wyłudzenie naszych pieniędzy. Uwaga nie odnosi się wyłącznie do czynności zakupu – sprzedaży. Tu również chodzi o bezpieczeństwo płatności. Ale o tym w następnym odcinku …
Sławomir Dąblewski

































































