REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Goliszewski: rok 2015 musi być realny, jeśli chodzi o strefę euro

2010-05-17 11:50
publikacja
2010-05-17 11:50
Dodaj Bankier.pl w Google
Gościem radia PiN jest Marek Goliszewski - prezes Business Centre Club. Dzień dobry.

Marek Goliszewski: Dzień dobry panu. Witam państwa.

PW: Porozmawiamy głównie o euro, rok 2015 wejścia do strefy euro jest realny pana zdaniem, jeszcze?

MG: On musi być realny, dlatego, że jeżeli nie będzie realny, to będzie to oznaczać, że nasza gospodarka nie będzie przez rząd modernizowana. To będzie oznaczać niższe płace, mniej pracy, a więc niepokoje społeczne.

PW: A jeśli nie będzie realny, jeśli realny okaże się na przykłada 2018 rok, to robi to jakąś różnicę, istotną?

MG: Oczywiście dlatego, że wprowadzenie euro stabilizuje polską gospodarkę, wymusza pewne rozwiązania modernizacyjne, które sprawią, że nie będziemy się wlekli w ogonie Europy, na przykład z poziomem życia Polaków, który jest najniższy, czy jest jednym
z najniższych w Europie, tylko modernizacja gospodarki sprawi, że będzie więcej pracy, lepsze płace, przedsiębiorcy będą mięli lepsze warunki do gospodarowania i zyska skarb państwa. My musimy spełnić kryteria z Maastricht dlatego, że wymaga tego polska gospodarka niezależnie od tego czy wejdziemy do euro czy nie.

PW: Premier i minister finansów mówią, że na razie nie jest to priorytetem. Jak pan to ocenia?

MG: Wypowiedź pan Donalda Tuska zinterpretowaliśmy, że było to przejęzyczenie, że premier mówił, że kalendarz nie jest najważniejszy, że najważniejsza jest modernizacja gospodarki.

PW: Ale potem powtórzył mniej więcej to samo minister finansów.

MG: Ale później powtórzył to dwunastego maja minister finansów i to budzi bardzo poważne zaniepokojenie dlatego, że oznacza to, że już nie będziemy redukować nadmiernych wydatków publicznych, nie będziemy redukować deficytu budżetowego, w takim tempie, który ustawiłby Polskę w czołówce krajów Unii Europejskiej i Polaków w takim samym położeniu. To jest bardzo niepokojące, to jest absolutnie niepokojące.

PW: Pytaliście przedsiębiorców o opinię, wcześniej w poprzednich tego typu badaniach był raczej entuzjazm za wchodzeniem do strefy euro, on teraz nieco osłabł, na przykład
z powody greckich problemów czy też nie?

MG: Myślę, że nakłada się na to wiele czynników. Mickiewicz kiedyś pisa, że: „Ile cię trzeba cenić ten tylko się dowie kto cię stracił”. Na kryzysie polscy przedsiębiorcy, na wahaniach kursowych w ubiegłym roku stracili miliardy złotych i oni wiedzą doskonale, że wahania są dramatyczne dla prowadzenia działalności gospodarczej i dla gospodarki, stąd są za euro i 2/3 przedsiębiorców przez nas badanych powiedziało, że musimy wejść do strefy euro dlatego, że nie będziemy mogli osiągać takich zysków, tworzyć tylu miejsc pracy ile potrzeba. Te trzydzieści procent, które mówi, zastanówmy się itd., to jest wynik pewnej propagandy związanej z paniką na rynkach światowych, z paniką w Polsce. Część ekspertów i publicystów mówi, że oto Grecja upadnie, unia walutowa się rozwiąże, albo zostaną z niej wykluczone państwa takie jak Grecja, Hiszpania czy Portugalia, że w ogóle rozpadnie się Unia Europejska. To jest trochę paniki. Poza tym, ostatnie zdanie, osiemdziesiąt procent transakcji gospodarczych w Polsce dokonywanych jest w euro. Myślę, że te trzydzieści procent przedsiębiorców, którzy nie wiedzą czy wchodzić do euro, czy nie, nie ma takich proporcji, po prostu działa w mniejszej skali, raczej na rynku wewnętrznym, niż ma kontakty z Unią Europejską.

PW: Przedsiębiorcy są tu większymi fanami euro, jeśli tak można powiedzieć, niż reszta społeczeństwa, to jak oni powinni przekonywać tę większość, która przekonana nie jest?

MG: Mogą przekonywać swoich pracowników, że jeżeli wejdziemy do strefy euro, to wówczas nie będzie takich wahań w płacach, nie będzie takich wahań w ilości zatrudnienia, bo kiedy euro rośnie albo spada, to spada, albo rośnie złotówka, trzeba obniżać płace, trzeba ograniczać produkcję, raz zyskują eksporterzy, raz importerzy, nigdy nie wiadomo co się stanie, więc to jest także większe bezpieczeństwo dla obywateli. Przedsiębiorcy mogą bezpośrednio przekazywać te informacje swoim pracownikom, ale oczywiście tego nie robią, dlatego nie ma czasu, trzeba pracować. Więc takie organizacje jak Business Centre Club czy inne starają się za pośrednictwem właśnie dziennikarzy, chociażby Radia PiN przekonać, że jednak przyjęcie euro, to jest większa pewność działalności, lepsze, większe podatki dla państwa, ale także to jest dla przedsiębiorców i pracowników olbrzymia korzyść.

PW: Patrząc na te argumenty drugiej strony, że nie pchajmy się tak, poczekajmy, zobaczmy co z tego bałaganu wyniknie, nie pchajmy się, bo będziemy musieli płacić na greckie problemy, one są, one mają racje bytu te argumenty?

MG: Nie, nie mają żadnej racji bytu, za żadne problemy greckie nie będziemy płacić, bycie
w unii monetarnej, posiadanie tutaj euro zwiększa w ogóle bezpieczeństwo Polski…

PW: Ale strefa euro zrzuca pięćset miliardów…

MG: Nie strefa euro tylko przede wszystkim Niemcy, którzy tak naprawdę zyskali na greckim kryzysie dlatego, że znacznie podniósł się dzięki temu, czy przez to niemiecki eksport
i Niemcy zyskali sporo pieniędzy, zmniejszył się dług publiczny niemiecki, także Niemcy mają z czego zapłacić, Niemcy chcą zapłacić i zapłacą olbrzymie pieniądze, a poza tym trzeba sobie bardzo wyraźnie powiedzieć, o czym ludzie nie wiedzą, to nie rządy państw europejskich, czy Unii Europejskiej, w tym nasz, płacą pieniądze Grecji, jeśli w ogóle to Niemcy, tak jak powiedziałem wcześniej, a nade wszystko Międzynarodowy Fundusz Walutowy, którzy mają bardzo dużo pieniędzy przeznaczonych właśnie na pomoc dla Grecji. Zresztą weźmy Hiszpanię, ona też jest zagrożona, ale sprzedała ostatnio na trzy miliardy euro obligacji i daje sobie radę sama. Gdyby się rozpadło euro, tak jak wieszczą tutaj niektórzy eksperci, czy jak artykuły publicystyczne o tym mówią, to rozpadałaby się Unia Europejska. Czy stać nas na to, żeby się rozpadła Unia Europejska? Na pewno nie, bo pieniądze w Europie są.

PW: Patrząc jeszcze na te argumenty z drugiej strony, niektórzy mówią tak: nie spełniamy na razie żadnego z kryteriów wejścia do strefy euro, jedno z podstawowych to odpowiednio niski deficyt, żeby go u ans obniżyć, trzeba będzie albo podwyższyć wydatki, albo ciąć mocno wydatki, na przykład związane z funduszami europejskimi, a to spowolni naszą gospodarkę, więc darujmy sobie, na razie rozpędzajmy gospodarkę jeszcze przez te parę lat, dopóki jest ta stara perspektywa finansowa, do wykorzystania pieniądze mniej więcej właśnie do 2018 roku.

MG: Tak, ja słyszę te argumenty i to jest trochę zawracanie głowy dlatego, że my nie spełniamy kryteriów z Maastricht, a spełnienie kryteriów z Maastricht, to w prostej linii oznacza modernizowanie gospodarki. Jeżeli dalej będziemy się zapożyczać, jeżeli dalej będziemy wydawać więcej pieniędzy, mówię o deficycie budżetowym, niż mamy, to i nasza polska gospodarki zejdzie na dół. Ja nie mówię, że będzie grecki przypadek, ale na pewno ludzie nie będą mieli prawa liczyć na większe pensje, lepsze zatrudnienie. Strefa euro jest konieczna po to, żeby zmodernizować polską gospodarkę, żeby poziom życia Polaków był wyższy, żebyśmy my weszli na wyższe miejsca w Unii Europejskiej.

PW: Ale za cenę podwyżki podatków na przykład?

MG: Niekoniecznie, tutaj wchodzimy w strefę deficytu budżetowego, trzeba zweryfikować system wydatków publicznych. Wydajemy więcej, tak jak powiedziałem, niż mamy. Trzeba zweryfikować zasiłki dla bezrobotnych, którzy pracują na czarno, zarabiają sporo pieniędzy,
a jednocześnie wyłudzają pieniądze od naszego państwa, z naszej kieszeni. Trzeba zweryfikować wydatki pielęgnacyjne, rodzinne, trzeba zrobić porządek z KRUS, do którego dopłacamy piętnaście miliardów złotych. Można poczynić oszczędności, które zmniejszą nasz deficyt budżetu państwa, tyle tylko, że oczywiście wchodzi tutaj w grę polityka, nie chce się tego robić, dlatego, że się nie chce narazić rolnikom, nie chce się narazić rodzicom, nie chce się narazić nauczycielom, nie chce się narazić policjantom. Nikomu się rząd nie chce narazić, ale jeżeli my nie zredukujemy nadmiernych wydatków publicznych, które są marnotrawieniem pieniędzy, to my po prostu będziemy tracić z dnia na dzień jako państwo, a w konsekwencji nasze pensje i poziom życia ulegną obniżeniu.

PW: Dziękuję za rozmowę.

MG: Dziękuję bardzo.

PW: Marek Goliszewski - prezes Business Centre Club był gościem Radia PiN.

Źródło:
Tematy

Komentarze (4)

dodaj komentarz
~Kot
Pan Goliszewski od poczatku do konca plecie same bzdury w ktore obecnie juz nikt nie wierzy .
Pracuje od wielu lat za granica i widze ten "wysoki "poziom zycia obywateli starej EU. Polacy obecnie juz w wielu rejonach Polski zyja na znacznie wyzszym poziomie niz obywatele Niemiec, Francji , Holandi itd.
Poziom zarobkow
Pan Goliszewski od poczatku do konca plecie same bzdury w ktore obecnie juz nikt nie wierzy .
Pracuje od wielu lat za granica i widze ten "wysoki "poziom zycia obywateli starej EU. Polacy obecnie juz w wielu rejonach Polski zyja na znacznie wyzszym poziomie niz obywatele Niemiec, Francji , Holandi itd.
Poziom zarobkow tam jest troche wyzszy ale ceny za chocby oplate czynszow koszty utrzymania samochodu , leczenia zjadaja ta niewielka nadwyzke. Wielu , bardzo wielu obywateli tych krajow pracuje za 2-3 euro na godzine i zyje w prawdziwej biedzie.
Obecnie jedynie w sklepach Ald,. Lidl, Netto jest pelno klientow bo tylko na zakupy w najtanszych sklepach stac tych zyjacych w "dobrobycie" Europejczykow.
Panie Goliszewski pana propaganda jest oparta na klamstwie i zludzeniach.!!!!!
~edd
panie Goliszewski ,widze czy wraz z wypadaniem farbowanych wlosow ,wypada rozum z glowy ,dobrze pan wie ze nie wejdziemy do zadnej unji monetarnej ,bo jej za pare lat juz nie bedzie ,pozatym euro niczego nie stabilizuje/przyklad Hellady/ i nietylko,wiec po co te chore wywody?????????????????
~xyz
Śpieszmy sie do strefy euro bo możemy nie zdążyć przed rozpadem unii monetarnej.
~Ciekawy
Prezes założonego przez siebie BCC. Czy naprawdę myśli, że dzięki wejściu do strefy euro poziom życia większości Polaków się poprawi? Dlaczego niby miałby się poprawić? No, ale czego spodziewać się po człowieku, który zasiada(ł) w : Klubie Europejskim (1994), Radzie Integracji Europejskiej (1996), Narodowej Radzie Integracji Europejskiej Prezes założonego przez siebie BCC. Czy naprawdę myśli, że dzięki wejściu do strefy euro poziom życia większości Polaków się poprawi? Dlaczego niby miałby się poprawić? No, ale czego spodziewać się po człowieku, który zasiada(ł) w : Klubie Europejskim (1994), Radzie Integracji Europejskiej (1996), Narodowej Radzie Integracji Europejskiej (2002), Środowiskowej Radzie Integracji Europejskiej ds. Środowisk Gospodarczych (2002). Spieszmy się do strefy bo będziemy mieć jedyną szansę na dofinansowanie biednych Hiszpanów, Portugalczyków, Greków i Irlandczyków.

Powiązane: Strefa euro

Ważne linki