Propozycja ministra Gowina boli przede wszystkim doradców i księgowych. Otwarcie zawodów spowodować może wysyp nowych, niewykwalifikowanych – specjalistów – oferujących swoje usługi po cenie niższej niż obecnie.
Kto powinien bać się zmian?
Strach powinni odczuwać raczej przedsiębiorcy, którzy będą musieli zwracać baczniejszą uwagę na wiedzę i praktykę, jaką posiada osoba świadcząca na ich rzecz usługi. Czy rynek jest gotowy na uwolnienie dostępu do wolnych zawodów – na takie pytanie nie ma chyba jednoznacznej odpowiedzi. Można je jednak zadać inaczej - czy rynek zyska, jeżeli wszyscy rozliczający obecnie deklaracje w cudzym imieniu lub prowadzący księgowość zalegalizują swoją działalność? Po uwolnieniu zawodów wolnych samorząd obejmie swym zwierzchnictwem wszystkich teoretycznych doradców i księgowych nakładając na nich obowiązek ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej – to podstawowy profit z proponowanej zmiany.
Czy rynek jest jednak gotowy na procesy odszkodowawcze z roszczeniami po kilkanaście milionów złotych w przypadku, gdy młodzi doradcy zdecydują się, nawet w dobrej wierze, przejąć na swoje barki sprawy znacznie bardziej skomplikowane? Tego już pewni być nie możemy.
Czy na deregulacji zawodów doradcy i księgowego ucierpi powaga zawodu?
Niestety, może stracić. Skoro profesję będzie mógł wykonywać każdy, to czy pozostanie ona nadal zawodem zaufania publicznego? Po deregulacji zmianie ulegnie wyłącznie dostęp do zawodu – przepisy dyscypliny zawodu oraz odpowiedzialności przed samorządem powinny zdecydowanie zostać obostrzone. Trzeba mieć świadomość, że doradca podatkowy nie jest jedynie osobą od rozliczania PIT-ów rocznych. Opinie doradcy i księgowego wielokrotnie swoją odpowiedzialnością sięgają setek milionów złotych.
| » PODSUMOWANIE: Społeczeństwo akceptuje blokadę wolnych zawodów |
Czy warto przekazywać kredyt zaufania?
Szacuje się, że deregulacja spowoduje podwyższenie ilości osób wykonujących zawód o około 15-20%. Ta statystyka pokazuje, że ze zwiększeniem dostępności do profesji w parze musi iść rozszerzenie zasad dyscypliny wewnętrznej i podległości przepisom samorządu zawodowego. Tylko takie podejście do deregulacji pozwoli zachować odpowiedni poziom świadczonych usług oraz pozostawi profesję doradcy i księgowego w sferze zawodów o wysokim poziomie etyki.
Nie oznacza to jednak, że obecnie istniejące przepisy szczelnie zabezpieczają etykę oraz profesję przed osobami bez certyfikatów. Obecnie w trakcie kontroli podatkowej reprezentować kontrolowanego może każda osoba fizyczna, a zatrudnienie w jakiejkolwiek roli w przedsiębiorstwie pozwala reprezentować je w postępowaniu przez sądem wojewódzkim czy w postępowaniu podatkowym przed organami skarbowymi. Stąd już obecnie dostęp ograniczony jest jedynie częściowo.
Czy zaczną działać niedouczeni doradcy?
Deregulacja pozwoliłaby z pewnością dokształcać niedouczonych teorii praktyków – o ile samorząd zawodowy weźmie na swoje barki odpowiedzialność za dalsze poszerzanie wiedzy i proces dalszego kształcenia. Już teraz brawa i uznanie należą się osobom odpowiedzialnym za wprowadzenie ocen i punktowania odbytych szkoleń przez doradców działających w zawodzie.
Pamiętajmy, że wiedza nabyta na studiach powinna być na tyle rzetelna, by następnie w czasie pracy mogła zostać poszerzana w praktyce. Argumentacja, że dopiero po odbyciu kolejnych studiów, podyplomowych – zawód można wykonywać prawidłowo - spłyca temat i karze zastanowić się nad sensem edukacji wyższej. Studia same w sobie powinny być podstawą działania na rynku. Kwestię, kto tak naprawdę powinien kształcić skoro po zakończeniu studiów – by dobrze wykonywać zawód - należy zacząć dalej studiować – pozostawić trzeba do własnej refleksji.
Piotr Szulczewski
Analityk Bankier.pl Firma i Podatki



























































