Wczoraj Rada Ministrów przyjęła projekt zmiany ustawy o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym. Ma on zapewnić już w tym roku odzyskiwanie takiego sprzętu na poziomie 4 kg na jednego mieszkańca kraju. Taki jest wymóg ekologicznej dyrektywy unijnej w sprawie elektrośmieci. Do osiągnięcia tego poziomu na razie w naszym kraju jest daleko. Według danych Ministerstwa Środowiska w 2007 r. zebrano zaledwie 0,71 kg zużytego sprzętu na statystycznego Polaka.
Taki słaby wynik to po części efekt tego, że dopiero od dwóch lat działa system odbioru zużytych artykułów AGD i RTV przez specjalne punkty oraz sklepy z tym asortymentem. Jak podkreślają eksperci – wiele osób po prostu nie zdaje sobie sprawy z takiej możliwości i pozbywa się starych pralek czy telewizorów, wyrzucając je do zwykłego śmietnika. Dlatego rząd chce wymusić na organizacjach odzysku sprzętu finansowanie publicznych kampanii edukacyjnych. Będą one musiały przekazywać na ten cel 5 proc. przychodów. Jeśli tego nie zrobią – zapłacą grzywny od 10 tys. do 1 mln zł.
Zaostrzone będą też inne kary za nieekologiczne postępowanie z zużytym sprzętem. Producent, który nie zawrze umowy z organizacją odzysku, zapłaci od 5 tys. do 500 tys. zł. Producenci i importerzy, którzy nie zarejestrują się w specjalnym rejestrze Głównego Inspektora Ochrony Środowiska, zapłacą nawet 5 mln zł. Zwykłemu obywatelowi wyrzucającemu na śmietnik stare komputery czy lodówki grozi nawet 5 tys zł (dotychczas w ustawie przewidywano grzywnę za takie czyny, ale bez określenia jej wysokości).
Firmy wprowadzające nowy sprzęt na rynek, które nie zapewnią wyznaczonego poziomu zbierania zużytego sprzętu, będą musiały zapłacić dodatkową tzw. opłatę produktową – tym wyższą, im mniej sprzętu uda im się zebrać. Sami producenci nieoficjalnie twierdzą, że koszty tych opłat nieuchronnie odbiją się na cenach nowych produktów.
Kolejną zmianą będzie wprowadzenie zasady bezpłatnego odbierania zużytego sprzętu przez zakłady zajmujące się jego przerobem (recyklingiem). Dotychczas zdarzało się, że zakłady te pobierały opłaty od firm i organizacji, które mają obowiązek nieodpłatnego zbierania zużytego sprzętu z gospodarstw domowych. Sprawiało to, że punkty zbierania zużytego sprzętu ponosiły koszty, nie mając żadnych dochodów z tej działalności.
Paweł Rochowicz
Dziennik Finansowy
Więcej na ten temat





























































