Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi | Konkurs

Księgarnia


Żydowska mądrość w biznesie. Jak odnieść prawdziwy sukces dzięki lekcjom z Tory i innych starożytnych tekstów

Cena: 34,90 zł

Słownik

Wpisz szukane słowo

Zasoby pieniądza:


Jest to suma wszystkich zidentyfikowanych for...

zobacz pozostałe hasła...

2009-02-17 06:00 Źródło: Gazeta Ubezpieczeniowa

Gazeta Ubezpieczeniowa

Bankructwo nie takie straszne


Spośród nauk akademickich często wspominam szczególnie jedną, dotyczącą zjawiska bankructwa w gospodarce rynkowej, rozumianego nie tak od razu negatywnie. Krzepić może bowiem tłumaczenie, że owo zjawisko jest OK, ponieważ uwalnia zasoby ludzkie i materialne do innych celów biznesowych, dla innych przedsiębiorców. W przyrodzie nic nie ginie. Żal tylko ludzi zwalnianych wtedy z pracy. Czy i jak bankructwo korzystnie oddziałuje także na branżę usług finansowych?

Przeciwników twierdzenia o korzystnym oddziaływaniu zjawiska bankructwa na gospodarkę pewnie przybywa znacznie, kiedy w tejże gospodarce dzieje się naprawdę i długo źle. Było tak, i to w wymiarze ogólnoświatowym, zwłaszcza w drugiej połowie ubiegłego roku, kiedy biznes rozwijał się wolniej, rosło bezrobocie, nasilały się państwowe interwencje, a w ludzkich umysłach zapanował ogólny niepokój o to, co będzie dalej. Trudno wtedy o optymizm, o zachowanie społecznego spokoju, kiedy w takiej sytuacji z rynku znikają całe firmy, likwidowane bądź przejmowane. Bankructwo nie może kojarzyć się dobrze!

W ubiegłym roku, tak dla faktograficznego rachunku, w USA zbankrutowała blisko trzydziestka banków! Ich aktywa zostały zwykle przejęte przez konkurentów i obecnie działają jako ich filie. O wsparcie finansowe rządów macierzystych poprosiły wtedy grupy AIG, ING i Citigroup, a pamiętajmy, że we współczesnym świecie kłopoty finansowe jednej instytucji, niczym zaraza, rychło przechodzą na następną. To tzw. contagion risk w dużych grupach, holdingach finansowych. Niebezpieczeństwo tak wywołanych zaburzeń w funkcjonowaniu, wypłacalności firm, w tym tych ubezpieczeniowych, wzrasta niepomiernie.

Taka sytuacja w prostej linii prowadzi do spadku zaufania społeczeństwa do instytucji finansowych oraz wiary w gospodarkę wolnorynkową i zdrowe zasady rynku. W tym momencie zjawisko bankructwa wręcz musi wywoływać same tylko złe myśli, dodając tylko do jego niemałego kosztu społecznego.

Co by było, gdyby…

Upraszczając uwarunkowania zewnętrzne (czyli pomijając np. naturaę procesów prywatyzacyjnych, możliwości zawierania układów bankruta z wierzycielami czy taki bądź inny poziom tzw. przyjazności klimatu dla przedsiębiorczości) można nieco pobieżnie przyjrzeć się tutaj sytuacji ubezpieczyciela-bankruta. Tak w ogóle, bez wskazywania konkretnego miejsca czy charakteru jego działania, również bez odcienia jakichś złośliwości czy czarnowidztwa.

Przy bankructwie, jak wiadomo, uwolnione zasoby ludzkie i materialne jednego podmiotu można spożytkować inaczej, być może dalej w ubezpieczeniach, lecz już w innej organizacji i z inną ofertą rynkową. Przykładowe zmiany w działalności nowego podmiotu ubezpieczeniowego mogłyby dotyczyć:

- działu, dziedziny ubezpieczeń (np. rozwój ubezpieczeń handlowych na nowych szlakach wymiany między Chinami czy Afryką a innymi regionami świata; większa innowacyjność ochrony emerytalnej w miejscach, gdzie procesy demograficzne szczególnie silnie obciążają budżet centralny; obejmowanie kolejnych części majątku ludzi polisami obowiązkowymi na skutek np. migracji zarobkowej),

- kalkulacji ryzyka (np. nowe ubezpieczenia kredytowe w roli katalizatora ekspansji wymiany ogólnoświatowej; mniejsza rola danych historycznych, a większe znaczenie ostrzeżeń, prognoz i obserwacji eksperckich w zakresie globalnych zmian klimatycznych; te zmiany klimatyczne mogą zmuszać aktuariuszy do rewizji swoich modeli tak, by jak najszybciej uwzględnić np. spadek globalnego PKB, bilans ekonomiczny zastosowania zmian proekologicznych w biznesie, nowe uwarunkowania katastrof naturalnych i tych wywoływanych przez człowieka, wzrost wartości ziemi, odkrycie nowych tras komunikacyjnych np. w rejonach okołoarktycznych),

- kanałów sprzedaży (np. dane z tabeli dowodzą perspektyw dalszej dynamiki form sprzedaży direct, a także znaczenia… ludzi, których kwalifikacje i zaangażowanie nadal będą równie kluczowe dla powodzenia danego podmiotu na rynku – patrz tabela).

Usługi pośrednictwa w świecie – rok 2006 i w przyszłości (udziały procentowe)

 2006 w przyszłości
banki 72 35–45
direct 7 15–20
doradcy finansowi 9 25–30
sieć dystrybucji 12 15

Za: Deutsche Bank/Mckinsey, 2006, piu.org.pl


A interesy nasze?

Ludzie się ubezpieczają, jak można sądzić, ponieważ wiedzą, że nieszczęścia MOGĄ się przytrafić, chociaż woleliby, żeby to się nie zdarzyło właśnie im. Przed bankructwem tej czy innej firmy nie uchroni żadna polisa, bo tu akurat zbyt dużo zależy od człowieka. Czy jednak warto obawiać się tak złego obrotu rzeczy, czyli upadłości?

Fachowcy, ci skupieni w ośrodkach naukowo-doradczych, doradzają, że podobno wystarczy być na taką ewentualność przygotowanym, żeby ona nie oznaczała końca świata, klęski, a nawet po to, aby mogła ona być źródłem… przyszłego sukcesu. A nuż przeorientujemy biznes, zrealizujemy nowe pomysły? Oczywiście lepiej, żeby taka sytuacja nie przytrafiała się zbyt często, ale są chwile, kiedy bankructwo jest najsłuszniejszym posunięciem. Upadłość jest decyzją ekonomiczną i jeśli tak ją potraktować, to nie będzie zaskoczeniem.

Zjawisko bankructwa wydaje się być sierotą. Wolimy przecież dyskutować czy czytać o udanym prowadzeniu biznesu. Tymczasem rzeczywistość wokół nas szybko się zmienia (np. nowe technologie, nowe zagrożenia zrównoważonego wzrostu ogólnego dobrobytu): ciągle powstają nowe firmy, inne zaś znikają z rynku. To normalne. Średni „czas życia” firmy znacznie się skrócił, ponieważ rynek zmienia się tak szybko, że to, co dzisiaj jest nowością, jutro będzie starociem.

To sprawia, że nigdy nie można mieć pełnego poczucia stabilności. W nierzadkich realiach kryzysu gospodarki, kiedy normą jest niepłacenie, cios dla firmy może nadejść z najmniej oczekiwanej strony, a bankructwo – stać się faktem. Równie dobrze przygotowana, a przynajmniej świadoma zarysowanych tu uwarunkowań powinna też być cała klientela.

dr Marek Śliperski







250 Wizytówek Premium za jedyne 14zł
dodatkowo metalowy wizytownik ZA DARMO!
Ponad 4000 gotowych wzorów do wyboru
Zamów teraz!
Komentarze do artykułu
Bankructwo nie takie straszne Autor: ~kos   2009-02-17 14:58
PO to wywołało się kryzys,żeby doprowadzić do upadłości i przejąć banki a POtem będą prosperować dobrze tylko,że właściciel się zmieni. To nawet małe dziecko wie ale widać ,że doktor także.
Bankructwo nie takie straszne?!?! Autor: ~etr   2009-02-17 14:48
Ciekawe jak brzmiałyby te doktorskie dyrdymały gdyby to dotknęło personalnie jego? Gdyby dług był tak duży że do końca życia nie dałoby się go spłacić, gdyby mimo spłacania ze wszystkich sił szybciej (..)