
Wskaźnik Wyprzedzający Koniunktury (WWK), informujący z wyprzedzeniem o przyszłych tendencjach w gospodarce w maju wzrósł o ponad 2.5 punkta. W ciągu ostatnich trzech miesięcy wskaźnik systematycznie poprawiał się. Co ważniejsze przybywa pozytywnych sygnałów płynących ze sfery realnej. Nie oznacza to jednak, że w najbliższych miesiącach oficjalne dane statystyczne będą coraz bardziej optymistyczne. Gospodarka nie osiągnęła jeszcze dna, ale z całą pewnością zbliża się do dolnego punktu zwrotnego cyklu. Wskaźniki wyprzedzające dla gospodarki amerykańskiej przewidują osiągnięcie dna latem tego roku a jesienią nadejście ożywienia gospodarczego. W Europie coraz więcej instytutów raportuje powrót optymizmu wśród menedżerów i finansistów. Jeśli nie pojawią się nadzwyczajne okoliczności, to w drugiej połowie tego roku polska gospodarka również powinna odnotować pierwsze symptomy wzrostu rozpoczynające fazę ożywienia.
Spośród ośmiu składowych wskaźnika pięć poprawiło się w stosunku do notowań sprzed miesiąca, zaś trzy uległy pogorszeniu. Ciągle trudno mówić o dynamicznej poprawie tych komponentów, które wzrosły w ostatnim miesiącu, zwłaszcza w porównaniu ze skalą ich dotychczasowego spadku, jednak nawet niewielka poprawa wskazuje na wyczerpywanie się negatywnych tendencji w gospodarce.
Drugi miesiąc z rzędu poprawia się portfel zamówień w sektorze przedsiębiorstw produkcyjnych. Przede wszystkim dotyczy to zamówień eksportowych. Słabnący złoty sprzyja polskiemu eksportowi, który cenowo staje się bardziej konkurencyjny na światowych rynkach. Wiele przedsiębiorstw najprawdopodobniej korzysta z tej szansy aby utrzymać dotychczasowe lub zdobyć nowe rynki zbytu. W strukturze polskiego eksportu w ostatnim czasie dość duże znaczenie odgrywa eksport wewnątrzkorporacyjny, który jest mniej zależny od kursu walutowego a bardziej od popytu na produkty w macierzystych firmach. Dla ożywienia produkcji eksportowej w tych przedsiębiorstwach istotne mogą być koszty wytwarzania w Polsce, które pomimo, że w ostatnich latach rosły to jednak są ciągle niższe niż w otoczeniu naszej gospodarki.
Kontynuowana jest silna tendencja do obniżania zapasów wyrobów gotowych w magazynach przedsiębiorstw. Firmy jednocześnie ograniczają produkcję, o czym świadczą dane z ostatnich miesięcy. W sytuacji niemalże pustych magazynów, każdy impuls świadczący o wzroście popytu może przerodzić się w ożywienie produkcji nawet jeśli część tej produkcji trafi do magazynów.
Co prawda najbliższe miesiące charakteryzować się będą słabnącym popytem krajowym, więc ten nie będzie kreował dodatkowej produkcji. Tempo wzrostu płac ulega stopniowemu ograniczeniu, choć ciągle przewyższa inflację. Ta z kolei jest stosunkowo wysoka w porównaniu z otoczeniem naszej gospodarki i dość nietypowa dla tej fazy cyklu. Wzrost cen w największym stopniu dotyczy żywności, jest więc dość mocno odczuwalny przez konsumentów. Ograniczenia po stronie wysokości wynagrodzeń, wysoka inflacja i rosnące bezrobocie będą działały w kierunku redukcji popytu krajowego. W kwietniu br. roczna dynamika popytu krajowego mierzonego realną wartością funduszu płac po raz pierwszy od blisko czterech lat była ujemna.
O słabnącym popycie świadczy też ujemna dynamika zaciągania kredytów konsumenckich. Banki tak bardzo zaostrzyły warunki przyznawania kredytów, że stał się on coraz trudniej dostępny. Kredytowanie firm niemal zupełnie zamarło. Poprawiła się sytuacja finansowa przedsiębiorstw. Już czwarty miesiąc z rzędu przybywa menedżerów, którzy dostrzegają tą poprawę. Ostatnie dane GUS nt. przychodów i kosztów w przedsiębiorstwach potwierdzają tą informację. Sytuacja finansowa w firmach pogarszała się w kolejnych kwartałach ubiegłego roku, głównie za sprawą rosnących kosztów przy wyhamowaniu dynamiki przychodów. Pierwszy kwartał br. przyniósł lekką poprawę. Co prawda przychody w firmach ciągle jeszcze spadają ale zdecydowanemu przyspieszeniu uległo tempo redukcji kosztów funkcjonowania.
O ile poprawia się ocena kondycji w firmach, o tyle menedżerowie nieco gorzej oceniają kondycję całej gospodarki. Co prawda oceny ogólnej koniunktury w kraju są nieco lepsze niż przed miesiącem, ale poprawa jest stosunkowo niewielka. Ten rozdźwięk pomiędzy oceną finansowej kondycji własnego przedsiębiorstwa i oceną sytuacji w całej gospodarce może świadczyć o tym, że menedżerowie firm dobrze radzą sobie z zarządzaniem w trudnych, kryzysowych warunkach, i wierzą w swe umiejętności, natomiast nie dostrzegają tych walorów w swym otoczeniu.
Szybko spadająca produkcja powoduje, że pogarsza się wydajność pracy w sektorze przedsiębiorstw. Najprawdopodobniej spowoduje to w najbliższych miesiącach kolejne redukcje zatrudnienia i wzrost stopy bezrobocia. Sezonowe ożywienie w budownictwie, przetwórstwie rolno-spożywczym i turystyce mogą okresowo złagodzić napięcia na rynku pracy. W kwietniu wyraźnie osłabło tempo podaży pieniądza. Od początku roku nie przybywa również gotówki. Kurczą się przede wszystkim depozyty przedsiębiorstw. Wobec drożejącego kredytu obrotowego, przedsiębiorstwa sięgają do nich w celu regulowania swych bieżących zobowiązań. Depozyty gospodarstw domowych rosną zdecydowanie wolniej niż na początku roku.
Od dwóch miesięcy poprawiają się nastroje na warszawskiej giełdzie. Wzrost indeksów jest na razie umiarkowany, zaś inwestorzy ciągle nie wierzą w nadchodzące ożywienie.
Maria Drozdowicz
www.biec.org
21.05.2009































































