2010-09-09 13:22 Źródło: Radio PiN
Andrzej Jarczyk: Z radą nadzorczą Generali dogaduję się bardzo dobrze
Gość Radia PiN
Dariusz Filar
09.09.2010 r.
Cezary Szymanek: Gościem radia PiN jest Andrzej Jarczyk. Dzień dobry.
Andrzej Jarczyk: Dzień dobry.
CS: Były czy jeszcze prezes Grupy Generali Polska?
AJ: Formalnie wciąż jeszcze prezes Grupy Generali Polska. Tak jak wczoraj oficjalnie ja poinformowałem radę nadzorczą o tym, że nie będę kandydował na kolejną kadencję…
CS: Napisał pan w oświadczeniu, że przyczyn osobistych, osobistych a w rzeczywistości
z jakich?
AJ: Dokładnie z przyczyn osobistych.
CS: Po rynku chodzi plotka, że niekoniecznie.
AJ: Ja plotek nie słucham, trzymam się tego co jest prawdą. Prawdą jest to, że nie będę kandydował z przyczyn osobistych na kolejną kadencję.
CS: Plotka głosi, że nie będzie pan kandydował, bo nie może się pan dogadać z obecnym właścicielem.
AJ: Nie, to nie prawda. Z obecnym właścicielem, z radą nadzorczą dogaduję się bardzo dobrze. Myślę, że to świadczy o tym jakie osiągamy wyniki jako Generali na rynku, z drugiej strony nawet po poinformowaniu właścicieli, że nie będę kandydował na kolejną kadencję otrzymałem sporo różnych propozycji współpracy z Generali.
CS: Jakich?
AJ: Współpracy poza granicami Polski, w oczywisty sposób w Polsce nie mogę być prezesem zarządu jeżeli zrezygnuję, natomiast mam różne propozycje i rozmawiamy w tej chwili.
CS: Może pan w takim razie zostać wiodącym menedżerem w którymś z krajów poza Polską, gdzie działa Generali?
AJ: Myślę, że kwalifikacje do tego mam.
CS: Tym bardziej pytam o to jak podchodzi do tego właściciel.
AJ: Właściciel do tego podchodzi bardzo pozytywnie. Przedstawił mi bardzo wiele różnych propozycji rozwoju mojej kariery poza granicami Polski.
CS: Na przykład?
AJ: Nie chcę o tym mówić, ponieważ wciąż rozmawiamy i wciąż dyskutujemy. W naturalny sposób nie będę tutaj tego przedstawiał.
CS: Czyli co, ta plotka tutaj o tym konflikcie z właścicielem jest nieprawdziwa, tak?
AJ: Jest nieprawdziwa.
CS: W stu procentach?
AJ: W stu procentach.
CS: Przejdźmy w takim razie do spraw rynkowych, jak bardzo powódź odbiła się na Generali i na całej branży, na całym rynku ubezpieczeniowym?
AJ: W znacznym stopniu.
CS: Co to znaczy w znacznym stopniu?
AJ: W zasadzie nie mówimy o jednej powodzi, mówimy o trzech falach, co najmniej trzech falach powodziowych, w pierwszym półroczu, oraz ta wielka, spektakularna powódź
w Bogatyni. Na wynikach odbije się to w sposób zdecydowany. Już dzisiaj KNF oświadczył, że strata brutto, czyli przed udziałem reasekuratorów przekroczy miliard dwieście milionów złotych. Udział reasekuratorów jest około sześćdziesięciu procent, także sądzę, że mniej więcej jakieś pięćset - sześćset milionów złotych, to będzie ewidentnie pojawiająca się kwota
w rachunkach zakładów ubezpieczeń, ale trzeba pamiętać, że ta powódź będzie miała wpływ również na przyszły rok, ponieważ składki reasekuracyjne na pewno wzrosną. W związku
z tym reasekuratorzy ponieśli podobną stratę jak my ubezpieczyciele.
CS: Dla klienta co to będzie oznaczało?
AJ: W ewidentny sposób będzie to oznaczało wzrost składek ubezpieczeniowych .
CS: O ile?
AJ: Nie potrafię tego powiedzieć, z tego co widzę na rynku, to będzie to wzrost o kilka procent, czyli to nie będzie jakaś znaczna kwota. Dość powiedzieć, że średnia składka
z ubezpieczeń mieszkań, czy domów to jest rzędu dwustu złotych, czyli to jest kilka złotych, może kilkanaście złotych podwyżki. Natomiast sądzę, że dużo bardziej, dużo większy wpływ
i dużo głębsze będą działania ubezpieczycieli w kierunku segmentacji ryzyka, czyli będziemy po znacznie wyższych cenach, ubezpieczali te osoby, które mają wybudowane domy czy nawet bloki stoją i klienci posiadają mieszkania w terenach zalewowych.
CS: Czyli co, można spodziewać się, że na przykład w przyszłym roku, jeżeli ktoś mieszka
w bloku, który stoi na terenie zalewowym, bądź ma dom na takim terenie, który jest potencjalnie zagrożony podmyciem falą powodziową, to w przyszłym roku będzie płacił większą składkę ubezpieczeniową jeżeli będzie chciał się ubezpieczyć?
AJ: Sądzę, że tak.
CS: O ile?
AJ: Ja myślę, że w tych przypadkach osoby nawet mogą spodziewać się odmów ze strony części ubezpieczycieli przyjęcia takiego ryzyka. Ryzyka powodzi, ryzyka powodzi w ogóle, bo oczywiście my te ryzyka będziemy przyjmowali, mówię inne ryzyka niż powódź, jak na przykład ogień, czy kradzież, czy rabunek. Natomiast do ryzyk powodziowych z pewnością będziemy jako ubezpieczyciele podchodzić bardziej selektywnie.
CS: Mówi pan odmowy ubezpieczenia od skutków powodzi?
AJ: Tak.
CS: Dlaczego?
AJ: Dlatego, że jeżeli my ubezpieczmy pewne ryzyko, jeżeli uważamy, że wystąpienie takiego zjawiska jakim jest powódź na danym terenie, jest niemal pewne w ciągu najbliższego roku, dwóch, kilku lat, to takiego ryzyka na siebie nie będziemy brali.
CS: Czy ubezpieczenia przeciwko skutkom powodzi powinny być pana zdaniem obowiązkowe?
AJ: Dyskutujemy on tym od co najmniej trzynastu lat. My uważamy, jako branża ubezpieczeniowa, zresztą ten projekt jest również popierany i opracowywany przez Polską Izbę Ubezpieczeń, że masowy sposób ubezpieczania, z pewnym wsparciem państwa jest antidotum na straty, które dzisiaj musi ponosić skarb państwa. Jeżeli wszyscy obywatele czy właściciele nieruchomości mieliby ubezpieczenie, które jeżeli będzie powszechne, to w naturalny sposób będzie również tanie byli ubezpieczeni, to skarb państwa nie musiałby wykładać dzisiaj kilkunastu miliardów złotych na pokrycie strat.
CS: A ci, którym towarzystwa ubezpieczeniowe odmówią ubezpieczenia dotyczącego skutków powodzi, to nimi powinno się zająć państwo pana zdaniem? Ktoś powinien.
AJ: Oczywiście, że powinien, w naturalny sposób w sytuacjach wielkich kryzysów, wielkich fali powodziowych jest oczywistym, że państwo powinno wspierać. Tym nie mniej myślę, że dzisiaj pokutuje ogromny strach wśród polityków, żeby powiedzieć, że ludzie powinni przede wszystkim dbać o siebie i powinni się ubezpieczać.
CS: Bądź też nie budować mieszkań tam gdzie są zagrożone tereny powodzią, tak?
AJ: Oczywiście i to jest odpowiedzialność państwa. Dzisiaj, w sytuacji jeżeli ktoś ma
w cudzysłowie szczęście, że akurat jego powódź wystąpi w trakcie wielkiej powodzi, o której mówią media to państwo mu pomoże. Jeżeli ktoś będzie lokalnie podmyty, w powodzi małej
i lokalnej i straci tak samo dobytek życia jak te osoby, o których wspomniałem wcześniej ta osoba nie może liczyć na nikogo i na nic, więc te osoby będą najbardziej poszkodowane.
CS: Pozostając w branży, ale zmieniając temat, jeżeli chodzi o zakres ubezpieczeń, cytat na początek prezes Ergo Hestii Piotr Śliwicki mówi: „Problemem rynku ubezpieczeniowego nie jest tylko zima i powódź, ale nierównowaga w ubezpieczeniach komunikacyjnych, to nie klienci się wykrwawiają, tylko wykrwawiają się towarzystwa. Co to znaczy?
AJ: To jest bardzo prosty komunikat, ubezpieczyciele od wielu lat ponoszą ogromne straty
w ubezpieczeniach komunikacyjnych. Dwie linie biznesu czyli AC i OC ponieśli miliard złotych strat na wyniku technicznym i to rzeczywiście można nazwać wykrwawianiem się ubezpieczycieli. Sądzę jednak, że do zapaści na rynku ubezpieczeniowym nie dojdzie.
CS: Ale to samo sobie zgotowaliście ten los jako branża, prowadząc wojnę cenową na ubezpieczenia.
AJ: Nie użyłbym słowa wojna cenowa, ale z pewnością poziom konkurencji był ogromny
i bardzo wysoki.
CS: Mówi pan „był”, czy to znaczy, że czekają nas podwyżki ubezpieczeń OC?
AJ: One już trwają OC i AC. Jeżeli pan spojrzy na rynek, to w tej chwili praktycznie wszyscy ubezpieczyciele podnoszą ceny, bo w naturalny sposób nikt nie będzie dopłacał miliard złotych po raz kolejny.
CS: To jakiego rzędu podwyżek spodziewać się na przestrzeni najbliższych dwunastu miesięcy?
AJ: Pan pytał o uśrednienie, ja powiem inaczej dzisiaj ubezpieczyciele podchodzą, tak jak przed chwilą mówiliśmy również bardzo selektywnie do ryzyka. Jeżeli pan, panie redaktorze na przykład będzie właścicielem samochodu brązowego VOLVO, ze słabym silnikiem Diesla
i posiada pan troje dzieci, które chodzą do szkoły….
CS: Nie jestem i nie mam trójki dzieci.
AJ:… To może pan liczyć na sporą zniżkę nawet w ubezpieczeniach. Natomiast jeżeli pan na przykład jeździ sportowym samochodem z dużym silnikiem benzynowym i ma pan od pół roku prawo jazdy, to cena będzie adekwatna do ryzyka. Nie mogę powiedzieć, nie chcę się tutaj silić na to….
CS: Ale to jest dziesięć, piętnaście, dwadzieścia procent? ``
AJ: Sądzę, że przeciętnie to będzie kilka procent, góra może powiedzmy około dziesięciu procent, tak sądzę dla całego rynku, natomiast osoby, które ewidentnie są szkodowe, które jeżdżą nieostrożnie, te osoby będą miały wyższą stawkę i to jest powiedziałbym uczciwe
z punktu widzenia bezpiecznie jeżdżących klientów, ponieważ ci klienci nie będą dopłacali do tych, którzy jeżdżą niebezpiecznie, co więcej mogą liczyć nawet na zniżki.
CS: To kończąc naszą rozmowę, kryzys się już skończył, patrząc na to co się dzieje w branży ubezpieczeniowej?
AJ: Branży ubezpieczeniowej na szczęście kryzys aż tak bardzo nie dotknął, ten o którym pan szeroko myśli, ten z banków, tak to określmy szeroko. My mamy swoje wewnętrzne problemy, musimy w tej chwili dobrze selekcjonować ryzyka, musimy się przygotować do tego, żeby nas powodzie w ostatnich latach nie dotykały aż tak bardzo drastycznie.
CS: Andrzej Jarczyk - do końca roku jeszcze prezes Grupy Generali Polska, a później gdzie?
AJ: W tej chwili myślę tylko o tym, żeby przekazać obowiązki mojemu znakomitemu koledze panu Arturowi Olechowi i tutaj chciałem powiedzieć, że się ogromnie się z tego powodu cieszę. Bardzo wspierałem tę propozycję, więc dzisiaj skoncentruję się tylko na tym, żeby
w ciągu dwóch, najbliższych miesięcy przekazać obowiązki.
CS: Dobrze, to dzisiaj, a jutro?
AJ: A jutro…W listopadzie pojadę na narty, może jeszcze wcześniej wskoczę na łódkę na Chorwację.
CS: Andrzej Jarczyk. Dziękuję bardzo.
AJ: Dziękuję bardzo.
Dariusz Filar
09.09.2010 r.
Cezary Szymanek: Gościem radia PiN jest Andrzej Jarczyk. Dzień dobry.
Andrzej Jarczyk: Dzień dobry.
CS: Były czy jeszcze prezes Grupy Generali Polska?
AJ: Formalnie wciąż jeszcze prezes Grupy Generali Polska. Tak jak wczoraj oficjalnie ja poinformowałem radę nadzorczą o tym, że nie będę kandydował na kolejną kadencję…
CS: Napisał pan w oświadczeniu, że przyczyn osobistych, osobistych a w rzeczywistości
z jakich?
AJ: Dokładnie z przyczyn osobistych.
CS: Po rynku chodzi plotka, że niekoniecznie.
AJ: Ja plotek nie słucham, trzymam się tego co jest prawdą. Prawdą jest to, że nie będę kandydował z przyczyn osobistych na kolejną kadencję.
CS: Plotka głosi, że nie będzie pan kandydował, bo nie może się pan dogadać z obecnym właścicielem.
AJ: Nie, to nie prawda. Z obecnym właścicielem, z radą nadzorczą dogaduję się bardzo dobrze. Myślę, że to świadczy o tym jakie osiągamy wyniki jako Generali na rynku, z drugiej strony nawet po poinformowaniu właścicieli, że nie będę kandydował na kolejną kadencję otrzymałem sporo różnych propozycji współpracy z Generali.
CS: Jakich?
AJ: Współpracy poza granicami Polski, w oczywisty sposób w Polsce nie mogę być prezesem zarządu jeżeli zrezygnuję, natomiast mam różne propozycje i rozmawiamy w tej chwili.
CS: Może pan w takim razie zostać wiodącym menedżerem w którymś z krajów poza Polską, gdzie działa Generali?
AJ: Myślę, że kwalifikacje do tego mam.
CS: Tym bardziej pytam o to jak podchodzi do tego właściciel.
AJ: Właściciel do tego podchodzi bardzo pozytywnie. Przedstawił mi bardzo wiele różnych propozycji rozwoju mojej kariery poza granicami Polski.
CS: Na przykład?
AJ: Nie chcę o tym mówić, ponieważ wciąż rozmawiamy i wciąż dyskutujemy. W naturalny sposób nie będę tutaj tego przedstawiał.
CS: Czyli co, ta plotka tutaj o tym konflikcie z właścicielem jest nieprawdziwa, tak?
AJ: Jest nieprawdziwa.
CS: W stu procentach?
AJ: W stu procentach.
CS: Przejdźmy w takim razie do spraw rynkowych, jak bardzo powódź odbiła się na Generali i na całej branży, na całym rynku ubezpieczeniowym?
AJ: W znacznym stopniu.
CS: Co to znaczy w znacznym stopniu?
AJ: W zasadzie nie mówimy o jednej powodzi, mówimy o trzech falach, co najmniej trzech falach powodziowych, w pierwszym półroczu, oraz ta wielka, spektakularna powódź
w Bogatyni. Na wynikach odbije się to w sposób zdecydowany. Już dzisiaj KNF oświadczył, że strata brutto, czyli przed udziałem reasekuratorów przekroczy miliard dwieście milionów złotych. Udział reasekuratorów jest około sześćdziesięciu procent, także sądzę, że mniej więcej jakieś pięćset - sześćset milionów złotych, to będzie ewidentnie pojawiająca się kwota
w rachunkach zakładów ubezpieczeń, ale trzeba pamiętać, że ta powódź będzie miała wpływ również na przyszły rok, ponieważ składki reasekuracyjne na pewno wzrosną. W związku
z tym reasekuratorzy ponieśli podobną stratę jak my ubezpieczyciele.
CS: Dla klienta co to będzie oznaczało?
AJ: W ewidentny sposób będzie to oznaczało wzrost składek ubezpieczeniowych .
CS: O ile?
AJ: Nie potrafię tego powiedzieć, z tego co widzę na rynku, to będzie to wzrost o kilka procent, czyli to nie będzie jakaś znaczna kwota. Dość powiedzieć, że średnia składka
z ubezpieczeń mieszkań, czy domów to jest rzędu dwustu złotych, czyli to jest kilka złotych, może kilkanaście złotych podwyżki. Natomiast sądzę, że dużo bardziej, dużo większy wpływ
i dużo głębsze będą działania ubezpieczycieli w kierunku segmentacji ryzyka, czyli będziemy po znacznie wyższych cenach, ubezpieczali te osoby, które mają wybudowane domy czy nawet bloki stoją i klienci posiadają mieszkania w terenach zalewowych.
CS: Czyli co, można spodziewać się, że na przykład w przyszłym roku, jeżeli ktoś mieszka
w bloku, który stoi na terenie zalewowym, bądź ma dom na takim terenie, który jest potencjalnie zagrożony podmyciem falą powodziową, to w przyszłym roku będzie płacił większą składkę ubezpieczeniową jeżeli będzie chciał się ubezpieczyć?
AJ: Sądzę, że tak.
CS: O ile?
AJ: Ja myślę, że w tych przypadkach osoby nawet mogą spodziewać się odmów ze strony części ubezpieczycieli przyjęcia takiego ryzyka. Ryzyka powodzi, ryzyka powodzi w ogóle, bo oczywiście my te ryzyka będziemy przyjmowali, mówię inne ryzyka niż powódź, jak na przykład ogień, czy kradzież, czy rabunek. Natomiast do ryzyk powodziowych z pewnością będziemy jako ubezpieczyciele podchodzić bardziej selektywnie.
CS: Mówi pan odmowy ubezpieczenia od skutków powodzi?
AJ: Tak.
CS: Dlaczego?
AJ: Dlatego, że jeżeli my ubezpieczmy pewne ryzyko, jeżeli uważamy, że wystąpienie takiego zjawiska jakim jest powódź na danym terenie, jest niemal pewne w ciągu najbliższego roku, dwóch, kilku lat, to takiego ryzyka na siebie nie będziemy brali.
CS: Czy ubezpieczenia przeciwko skutkom powodzi powinny być pana zdaniem obowiązkowe?
AJ: Dyskutujemy on tym od co najmniej trzynastu lat. My uważamy, jako branża ubezpieczeniowa, zresztą ten projekt jest również popierany i opracowywany przez Polską Izbę Ubezpieczeń, że masowy sposób ubezpieczania, z pewnym wsparciem państwa jest antidotum na straty, które dzisiaj musi ponosić skarb państwa. Jeżeli wszyscy obywatele czy właściciele nieruchomości mieliby ubezpieczenie, które jeżeli będzie powszechne, to w naturalny sposób będzie również tanie byli ubezpieczeni, to skarb państwa nie musiałby wykładać dzisiaj kilkunastu miliardów złotych na pokrycie strat.
CS: A ci, którym towarzystwa ubezpieczeniowe odmówią ubezpieczenia dotyczącego skutków powodzi, to nimi powinno się zająć państwo pana zdaniem? Ktoś powinien.
AJ: Oczywiście, że powinien, w naturalny sposób w sytuacjach wielkich kryzysów, wielkich fali powodziowych jest oczywistym, że państwo powinno wspierać. Tym nie mniej myślę, że dzisiaj pokutuje ogromny strach wśród polityków, żeby powiedzieć, że ludzie powinni przede wszystkim dbać o siebie i powinni się ubezpieczać.
CS: Bądź też nie budować mieszkań tam gdzie są zagrożone tereny powodzią, tak?
AJ: Oczywiście i to jest odpowiedzialność państwa. Dzisiaj, w sytuacji jeżeli ktoś ma
w cudzysłowie szczęście, że akurat jego powódź wystąpi w trakcie wielkiej powodzi, o której mówią media to państwo mu pomoże. Jeżeli ktoś będzie lokalnie podmyty, w powodzi małej
i lokalnej i straci tak samo dobytek życia jak te osoby, o których wspomniałem wcześniej ta osoba nie może liczyć na nikogo i na nic, więc te osoby będą najbardziej poszkodowane.
CS: Pozostając w branży, ale zmieniając temat, jeżeli chodzi o zakres ubezpieczeń, cytat na początek prezes Ergo Hestii Piotr Śliwicki mówi: „Problemem rynku ubezpieczeniowego nie jest tylko zima i powódź, ale nierównowaga w ubezpieczeniach komunikacyjnych, to nie klienci się wykrwawiają, tylko wykrwawiają się towarzystwa. Co to znaczy?
AJ: To jest bardzo prosty komunikat, ubezpieczyciele od wielu lat ponoszą ogromne straty
w ubezpieczeniach komunikacyjnych. Dwie linie biznesu czyli AC i OC ponieśli miliard złotych strat na wyniku technicznym i to rzeczywiście można nazwać wykrwawianiem się ubezpieczycieli. Sądzę jednak, że do zapaści na rynku ubezpieczeniowym nie dojdzie.
CS: Ale to samo sobie zgotowaliście ten los jako branża, prowadząc wojnę cenową na ubezpieczenia.
AJ: Nie użyłbym słowa wojna cenowa, ale z pewnością poziom konkurencji był ogromny
i bardzo wysoki.
CS: Mówi pan „był”, czy to znaczy, że czekają nas podwyżki ubezpieczeń OC?
AJ: One już trwają OC i AC. Jeżeli pan spojrzy na rynek, to w tej chwili praktycznie wszyscy ubezpieczyciele podnoszą ceny, bo w naturalny sposób nikt nie będzie dopłacał miliard złotych po raz kolejny.
CS: To jakiego rzędu podwyżek spodziewać się na przestrzeni najbliższych dwunastu miesięcy?
AJ: Pan pytał o uśrednienie, ja powiem inaczej dzisiaj ubezpieczyciele podchodzą, tak jak przed chwilą mówiliśmy również bardzo selektywnie do ryzyka. Jeżeli pan, panie redaktorze na przykład będzie właścicielem samochodu brązowego VOLVO, ze słabym silnikiem Diesla
i posiada pan troje dzieci, które chodzą do szkoły….
CS: Nie jestem i nie mam trójki dzieci.
AJ:… To może pan liczyć na sporą zniżkę nawet w ubezpieczeniach. Natomiast jeżeli pan na przykład jeździ sportowym samochodem z dużym silnikiem benzynowym i ma pan od pół roku prawo jazdy, to cena będzie adekwatna do ryzyka. Nie mogę powiedzieć, nie chcę się tutaj silić na to….
CS: Ale to jest dziesięć, piętnaście, dwadzieścia procent? ``
AJ: Sądzę, że przeciętnie to będzie kilka procent, góra może powiedzmy około dziesięciu procent, tak sądzę dla całego rynku, natomiast osoby, które ewidentnie są szkodowe, które jeżdżą nieostrożnie, te osoby będą miały wyższą stawkę i to jest powiedziałbym uczciwe
z punktu widzenia bezpiecznie jeżdżących klientów, ponieważ ci klienci nie będą dopłacali do tych, którzy jeżdżą niebezpiecznie, co więcej mogą liczyć nawet na zniżki.
CS: To kończąc naszą rozmowę, kryzys się już skończył, patrząc na to co się dzieje w branży ubezpieczeniowej?
AJ: Branży ubezpieczeniowej na szczęście kryzys aż tak bardzo nie dotknął, ten o którym pan szeroko myśli, ten z banków, tak to określmy szeroko. My mamy swoje wewnętrzne problemy, musimy w tej chwili dobrze selekcjonować ryzyka, musimy się przygotować do tego, żeby nas powodzie w ostatnich latach nie dotykały aż tak bardzo drastycznie.
CS: Andrzej Jarczyk - do końca roku jeszcze prezes Grupy Generali Polska, a później gdzie?
AJ: W tej chwili myślę tylko o tym, żeby przekazać obowiązki mojemu znakomitemu koledze panu Arturowi Olechowi i tutaj chciałem powiedzieć, że się ogromnie się z tego powodu cieszę. Bardzo wspierałem tę propozycję, więc dzisiaj skoncentruję się tylko na tym, żeby
w ciągu dwóch, najbliższych miesięcy przekazać obowiązki.
CS: Dobrze, to dzisiaj, a jutro?
AJ: A jutro…W listopadzie pojadę na narty, może jeszcze wcześniej wskoczę na łódkę na Chorwację.
CS: Andrzej Jarczyk. Dziękuję bardzo.
AJ: Dziękuję bardzo.



Dodaj komentarz