Odział specjalny ALFA ukraińskiej służby bezpieczeństwa (SBU) powstrzymał szturm na jednostkę wojsk wewnętrznych w Mariupolu w okręgu donieckim na wschodzie Ukrainy. Zatrzymano kilku uczestników szturmu - podaje ukraińska telewizja Espreso. Według niej, ukraińska milicja i służba bezpieczeństwa prowadzą w mieście akcję specjalną.
Szef ukraińskiego MSW poinformował , że w Mariupolu zginęło 3 prorosyjskich separatystów. Według szefa MSW, 13 osób jest rannych a 63 osoby zostały zatrzymane.
Wieczorem jednostkę wojsk wewnętrznych w Mariupolu zaatakowało kilkuset prorosyjskich separatystów. Były wśród nich osoby ubrane w mundury i kamizelki kuloodporne. Telewizja Espreso twierdzi, że dowodził nimi oficer wywiadu rosyjskiej armii. Napastnicy domagali się od wojskowych wydania broni i poddania się. Gdy usłyszeli odmowę, zaczęli szturmować jednostkę. Obrzucili ją koktajlami Mołotowa i ładunkami wybuchowymi. Słychać było też strzały z broni palnej. Ukraińscy żołnierze odpowiedzieli ogniem. Jak podały lokalne media, kilkunastu separatystów szturmujących jednostkę zostało rannych, a jeden nie żyje. Portal Ukraińska Pravda poinformował z kolei, powołując się na miejscowe władze, że były aż cztery ofiary śmiertelne.
ReklamaZobacz także
Wokół jednostki wojsk wewnętrznych w Mariupolu znajdują się budynki mieszkalne. W wyniku wymiany ognia zniszczone zostały dwa mieszkania. Spłonął też jeden z budynków znajdujący się na terenie jednostki.

W rejon miasta Kercz na Krymie ściągają duże oddziały rosyjskich wojsk - donosi na swoim portalu ukraińska telewizja Hromadske, powołując się na miejscowe źródła. Prom, którym przypłynęli rosyjscy żołnierze, jest też pełen sprzętu wojskowego.
Mieszkańcy wioski rozbroili oddział ukraińskiej armii
Duża grupa cywilów - wśród nich wiele kobiet - zablokowała 16 transporterów Dniepropietrowskiej Brygady Powietrzno-Desantowej, którą skierowano tam w ramach akcji antyterrorystycznej. Mieli likwidować oddziały prorosyjskich separatystów. Żołnierze nie chcieli użyć siły wobec ludności cywilnej. Mówili, że to nieporozumienie. Ich zdaniem ktoś rozpuścił plotkę, że wojsko wystąpi przeciw mieszkańcom. Zapewniali, że nikt nie wydawał im takich rozkazów.
Ludzie, blokujący oddział, przekonywali, że po prostu nie chcą wojska na swym terenie. Boją się rozlewu krwi. Twierdzili, że w blokadzie biorą udział tylko okoliczni mieszkańcy i że nie kierują nimi Rosjanie.
Po długich negocjacjach oddział zawrócono do Dniepropietrowska. Przedtem jednak pozbawiono go zdolności bojowej. Z karabinów i automatów wymontowano zamki. Cywile pozwolili zatrzymać sprawny pistolet maszynowy tylko jednemu żołnierzowi w każdym transporterze.
Partia Janukowycza apeluje o złożenie broni
Partia Regionów w Doniecku apeluje do separatystów o złożenie broni i opuszczenie zajętych budynków. Takie słowa znalazły się w rezolucji uchwalonej przez zjazd lokalnych struktur tego ugrupowania, z którego wywodzi się obalony prezydent Wiktor Janukowycz.
Przedstawiciele Partii Regionów domagają się równocześnie amnestii dla uczestników zamieszek. W rezolucji czytamy też, że Partia Regionów popiera integralność terytorialną Ukrainy. Przedstawiciele ugrupowania chcą również, aby władze w Kijowie podwyższyły status języka rosyjskiego i - ich zdaniem - sprawiedliwszego podziału dochodów z finansów.
Niech Rosja przestanie wspierać terrorystów
Szef ukraińskiej dyplomacji domaga się, aby Rosja przestała wspierać "terrorystyczne działania" na terytorium Ukrainy. Andrij Deszczyca rozmawiał z dziennikarzami po wylądowaniu w Genewie, w przeddzień rozmów z przedstawicielami Rosji, Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej.
"Nasz główny postulat do deeskalacja sytuacji na wschodniej Ukrainie" - mówił ukraiński minister. Dodał, że Kijów chce, aby Rosja wycofała swoje oddziały zgrupowane przy ukraińskiej granicy.
Andrij Deszczyca podkreślił, że ukraińskie władze domagają się także wycofania rosyjskich wojsk z Krymu i uznania przez Moskwę półwyspu za integralną część Ukrainy. Rosjanie mieliby również anulować decyzję Dumy zezwalającą na użycie rosyjskich wojsk na ukraińskim terytorium.
"Ukraińskiej władzy potrzebne są ofiary"
Władze Ukrainy potrzebują ofiar - czytamy w rosyjskiej prasie. Według Rossijskoj Gaziety, tylko w ten sposób Kijów będzie mógł usprawiedliwić wojskową operację w zagłębiu Donieckim.
Dziennik, powołując się na rozmowy z anonimowymi oficerami ukraińskiej armii, sugeruje że wkrótce na wschodzie Ukrainy może dojść do prowokacji. -Dla Kijowa najlepiej byłoby, gdyby wśród ofiar byli żołnierze, bo to dobry sposób usprawiedliwienia przed Zachodem interwencji wojskowej - twierdzą rozmówcy Rossijskoj Gaziety.
Rządowy dziennik dodaje, że to Stany Zjednoczone narzucają światu nieprawdziwy obraz wydarzeń na Ukrainie. Cytuje przy tym oświadczenie rosyjskiego MSZ, w którym dyplomaci stwierdzają, że - władze w Kijowie na pewno nie działają w obronie praw wszystkich Ukraińców.
Na swojej stronie internetowej Rossijskaja Gazieta zamieściła również tekst zatytułowany Czy Ławrow potrafił powstrzymać wojnę ?. Dziennik przypomina, że dziś w Genewie rozpoczynają się rozmowy przedstawicieli: Ukrainy, Rosji, Unii Europejskiej i USA. Dodaje też, że głównym zadaniem szefa rosyjskiej dyplomacji jest powstrzymanie wojny, która za chwilę zacznie się w pobliżu zachodnich granic Rosji.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/espreso.tv/wcześn./dabr/Maciej Jastrzębski/Moskwa/nyg




























































