Skoro ma zapłacić „Skarb Państwa” to znaczy, że zapłacą podatnicy, a więc i ja. Z drugiej jednak strony Minister Finansów będzie musiał wysupłać (jak się wyrok uprawomocni) pieniążki z budżetu, wcześniej przeznaczone na co innego, co zrodzi u niego poczucie pewnego dyskomfortu.
Chodzi o spór z końca lat 90-tych, taki sam, jak w przypadku OPTIMUSA, osławionego zatrzymaniem Romana Kluski. Organy podatkowe i prokuratura zarzucali podatnikom „obchodzenie prawa podatkowego” w celu uniknięcia płacenia podatku VAT. Ówczesny rzecznik policji miał nawet powiedzieć, że „to złodzieje w białych kołnierzykach”.
Dowcip polega na tym, że komputery do polski importowane były zwolnione z cła i w związku z tym zwolnione były również z podatku VAT (tak zwanego „granicznego”). Na montowane, w Polsce stawka VAT wynosiła 22%. Już samo to było dość dziwaczne, bo stanowiło ewidentne uprzywilejowani e podmiotów zagranicznych w stosunku do polskich. A najbardziej zdumiewające było uzasadnienie przyjęcie takich rozwiązań, pokazujące, że „ojcowie polskiej transformacji” nie tylko nie mieli zielonego pojęcia o procesach biznesowych, ale również o tym z jaką pogardą odnosili się do polskich przedsiębiorców.































































