Dziś prezentujemy sylwetkę Piotra Jasiczaka, założyciela firmy "Mąż na godziny", oraz historię powstawania marki. Dowiemy się, skąd pomysł na taki biznes, jakie zlecenia są najczęstsze i jak zostać "mężem".
"W sierpniu 2008 r. zobaczyłem reportaż z Moskwy o firmie "Mąż do wynajęcia". W ciągu 4 dni powstała marka - od koncepcji i pobieżnego badania rynku - po stronę internetową i ulotki. Tak się zaczęło. Wszystko zrobiłem sam, domowym warsztatem. Po tygodniu były pierwsze zlecenia i potwierdzenie, że wybór był właściwy" - mówi Piotr Jasiczak. Kiedy po miesiącu pan Piotr natknął się plagiaty swojej strony, podjął decyzję, że trzeba walczyć o firmę: "podparłem się Urzędem Patentowym i umowami o prawach autorskich".
Na czym polega sukces tego typu firm? "Z "mężem na godziny" można chodzić na zajęcia w szkole rodzenia (pod warunkiem pisemnej zgody ojca dziecka), do nielubianej ciotki, żeby w końcu przestała „trajkotać” o tym, że trzeba się w ustatkować, a nawet na ślub kuzynki. Jednak naszą specjalnością jest naprawianie wszystkiego i wszędzie"- mówi Piotr Jasiczak.
Mężowie do wynajęcia wyręczają zarówno panie jak i panów w drobnych czynnościach: za małych, by wzywać fachowca, a jednak nas czasem przerastających. Jesteśmy zabiegani, nie mamy czasu na odpoczynek, nie mamy odpowiednich narzędzi, w wolnych chwilach wolimy pograć z dziećmi w piłkę bądź odespać zarwane noce niż walczyć z gwoździem, na którym ma zawisnąć obraz, koszeniem trawnika, naprawieniem cieknącego kranu czy pomalowaniem płotu. W dzisiejszych czasach wiele osób żyje samotnie, wychowuje dzieci w pojedynkę bądź pracuje ponad miarę (czasem i jedno i drugie). Idealnym rozwiązaniem jest możliwość wezwania złotej rączki, która wykona pewnie rzeczy za nas, a przy tym nie wystawi nam rachunku, który zwali nas z nóg.
Zdarzają się zamówienia na usługi nietypowe: "Kiedyś o 22 zadzwoniła do nas Pani, która stwierdziła, że z koleżanką właśnie napełniają wannę, jest szampan i truskawki, więc... serdecznie zapraszają. Zamieniłem sytuację w żart, mówiąc, że "mogą Panie zadzwonić powtórnie, jeśli z kranu będzie lecieć zimna woda lub nie będzie schodzić po kąpieli". Mieszkaniec Irlandii zamówił kiedyś usługę dla żony w Katowicach, inny z Niemiec dla matki mieszkającej w Polsce. Co do dwuznacznych uwag i komentarzy - takowe zdarzają się najczęściej w miejscach, gdzie kobiety są w grupie np. w zakładach fryzjerskich.
Pan Piotr chwali się, że od 1 lutego bieżącego roku firma "Mąż na godziny" to już przedsięwzięcie ogólnopolskie. "Męża" można wynająć w Katowicach, Krakowie, Wrocławiu, Bielsku-Białej, Gliwicach, Żywcu i Łodzi. Ile kosztują takie usługi? "Mąż na godziny" nie ma sztywnego cennika. Wszystko kosztuje 45 złotych za godzinę, nie dolicza się kosztów dojazdu. Większość zadań, do których wzywani są pracownicy firmy pana Piotra, to proste prace, które można wykonać szybko, w trakcie jednej wizyty można więc rozwiązać kilka problemów. Firma dba o swój prestiż i o bezpieczeństwo klientów, dlatego też jej pracownicy ubrani są zawsze w koszule z logo firmy i posiadają identyfikatory, dzięki którym można szybko sprawdzić ich tożsamość.
Kto może zostać "mężem na godziny" i współpracować z Piotrem Jasiczakiem? Każdy, to jest wszechstronnym fachowcem, ale i potrafi rozmawiać z ludźmi. Nie jesteśmy agencją modeli, nie ma dla mnie znaczenia czy potencjalny 'mąż" jest atrakcyjny.
Katarzyna Waś
Bankier.pl
Zdjęcia z archiwum Piotra Jasiczaka































































