Rafał Węgrzyn, drugi trener Justyny Kowalczyk, dotarł już do Whistler. I dobrze, że przyjechał wcześniej. Polacy dostali za małą kabinę i nie będzie gdzie przygotować nart przed biegiem. Trener i nasza misja protestują - pisze "Przegląd Sportowy".
Justyna Kowalczyk została w Canmore na dalsze treningi po udanych dla niej zawodach o Puchar Świata (była druga na 10 km stylem dowolnym i wygrała rywalizację w sprincie stylem klasycznym). Dobrze, że nie wybrała się jeszcze do Whistler, bo błąd organizatorów mógłby ją wyprowadzić z równowagi. Jak na razie polska ekipa nie ma gdzie przygotować nart przed startem, a zawodnicy nie będą mieli gdzie się przebrać.
- Jest ciasno, strasznie ciasno. Próbujemy interweniować, bo w tych warunkach nie da się pracować - powiedział nam trener Węgrzyn.
ReklamaZobacz także
Cały artykuł przeczytasz w dzisiejszym "Przeglądzie Sportowym".
Paweł Burlewicz
































































