Marsh, Twoja argumentacja jest logiczna i przejrzysta. Obawiam się jednak, że najlepsze argumenty zostaną odrzucone, tylko dlatego, że jak to zauważył Salomon: "mądrość biednego bywa w pogardzie i jego słowa nie mają posłuchu".
Oczywiście, te argumenty warto przytoczyć w apelacji. Są przekonywujące. Niemniej wydaje mi się, że najważniejszą sprawą byłoby skupienie się na argumentowaniu, że podczas tych przerw, faktycznie nie wykonywałeś żadnej działalności. Należałoby podać tu jakiś rozsądny powód. Chyba zwróciłeś uwagę na to, że w różnych orzeczeniach sądowych nie neguje się najczęściej samej kwestii zaprzestania. Natomiast sądy stoją na stanowisku, że przedsiębiorca nie zaprzestał działalności, "gdy oczekuje na kolejne zamówienia, w sytuacji, gdy nie ma zleceń, gdy wykonuje jakieś prace przygotowawcze do przyszłych zleceń, lub poszukuje nowych klientów". To stanowisko sądów wydaje się być rozsądne i nie ma sensu go negować. Należałoby jednak zwrócić uwagę na to, że ZUS w decyzji nie przedstawił żadnych dowodów, świadczących o tym, że podczas owych przerw działalność była wykonywana. Należałoby też przynajmniej uprawdopodobnić, że istniał jakiś istotny powód do zaprzestania działalności. Dla niektórych mogły to być problemy rodzinne. Ktoś inny dysponując dużymi środkami finansowymi, mógł nie widzieć potrzeby kontynuowania działalności, gdyż uznał, że należałoby poświęcić więcej czasu dla rodziny. Jeszcze ktoś inny miał ochotę poświęcić się jakiejś działalności społecznej, itp. Nikt nie ma obowiązku prowadzić działalności gospodarczej bez żadnych przerw. Wykazywanie, że nie pozwala na to definicja działalności gospodarczej, chyba nie świadczy o zdrowym rozsądku.