No to ja Wam powiem: pracuję prawie dwa lata, zarobki miały być ok. 2000 na rączkę, a tu kolejny miesiąc, a ja dostaję 1200 pln...pracuję z kasjerką, "bekapem" - głupkiem i prostakiem, oraz kierowniczką, której rodzinka również jest zatrudniona w banku. Ogólnie sprawa wygląda następująco: jeden wielki mobbing, kierowniczka totalnie niekompetentna, potrafi wmówić pracownikowmi, że czegoś nie widziała, jak tłumaczy się jej co się zrobiło, swoje błędy zwala na pracownika, aby jej klasyfikacji placówki nie obiżać i grozi zwolnieniami! Nie potrafi totalnie nic! Tym bardziej, że placówka nie jest partnerska. AIG nie dba o pracowników, jedynie o kierowników. Dlaczego nie zapytają się doradców i kasjerów za plecami kierownika co myślą i jaki jest kierownik? Moja kierowniczka jak słyszałem jak obsługuje klienta depoz. to myślałem, że padnę: "bo tu o jedno więcej jest...yyy...hehe...yyy...hehe " to była odpowiedź na pytanie czy odprowadzamy podatek i dlaczego inne banki nie odprowadzają...LUDZIE uciekam z tego banku, od kierownika, który powinien być filarem placówki, a jest piątym kołem u wozu...