Hm chyba naprawdę nie znasz realiów. Popyt na budownictwo po Euro się kurczy. Dotacje z Unii się kurczą. Firm budowlanych jest dużo za dużo. Biją się o kontrakty obniżając marże do granic opłacalności.
Agencje rządowe to wykorzystały, tańszym kosztem wybudowanie tego samego to dla nich gratka. Dla nich konsekwencje tych kontraktów na tamten okres czasu nie miały znaczenia - drogi mają być na EURO. Teraz już mają. Co z tego, że firmy mają doświadczenie, ale generują ujemne przepływy i to ogromne. A pamiętam kiedyś mini boom na budowlance po ogłoszeniu że EURO 2012 odbędzie się w Polsce. Pyrryusowe zwycięstwo jak się okazuje. No i teraz widać jaki to boom.
To raczej jest seria kontraktów a nie jeden kontrakt. Zresztą tu jest też widoczna analogia do BOMI rozwój za wszelką cenę, zwiększanie obrotów, branie każdego kontraktu jak leci byle tylko zapchać terminarz i zmaksymalizować do granic moce produkcyjne. Przy BOMI zakładanie nowych sklepów z chęcią zwiększenia obrotów. Oczywiście w obu przypadkach na kredyt z myślą, że jakoś to będzie, przecież nie można na tym stracić. A jednak można. To wszystko poszło w ilość a nie w jakość.
Największe firmy plajtują, mogąc wywołać prawdziwą recesję w całym kraju - system bankowy też jest już skażony poprzez złe kredyty. A ile jeszcze trupów siedzi w szafach? Kryzys z 2007 roku zaczął się od złych kredytów subprime, czyżby nasz własny wewnętrzny zaczął się od kredytów na inwestycje drogowe? Stąd myślę interwencja rządu, nagle zaczynają się trząść i zauważać to czego nie dostrzegli wcześniej.
Rzeczywiście BOMI przy tym to pikuś. I sytuacja BOMI jest bardziej komfortowa porównując oba sektory. Jeść trzeba a budować w nieskończoność nie. Na rynku handlu żywnością konkurencja nie jest aż tak ostra. Firmy nie sprzedają jedzenia ze stratą, na rynku budowlanym uzależnionym od wielu czynników jak np. ceny surowców konkurencja doskonała, ale do czasu bo jak widać taki model jest zły. Ponadto w czasach recesji jest udowodnione, że procentowy udział wydatków na żywność wzrasta w wydatkach ogółem, bałbym się w tym przypadku o inne sfery realne gospodarki, ale akurat o tą nie.
No i nie chcę robić żadnych złośliwości w Twoim kierunku, ale to jest ZONK a nie ZONG. No chyba, że chcesz być oryginalny to uznam :)