Nie znam dokładnie tych firm, ale ja tą sprawę widzę tak.
Obie firmy miały zdrowo funkcjonujący biznes, przynajmniej teoretycznie. Przejechali się na JEDNYM kontrakcie. Z tego co pamiętam zapanowała dekoniunktura na rynku budowlanym, więc wszyscy zaczęli walczyć o kontrakty. Ponieważ ceny usług budowlanych zaczęły spadać, więc łatwo było sobie pomyśleć, że znajdzie tańszych podwykonawców, tańszych dostawców surowców - głównie chyba chodziło o kruszywo.
A tu ZONG i to podwójny. Cen z podwykonawcami nie udało się wynegocjonować odpowiednio. Natomiast drugi groźniejszy ZONG to ceny asfaltu, a te są związane z cenami ropy, a cena ropy nie ma związku z koniunkturą w budownictwie. I tak pułapka zatrzasnęła się.
A teraz podsumowanie:
Budowlanka stanęła na krawędzi bankructwa przez JEDEN kontrakt, Bomi - przez żle funkcjonujący biznes co najmniej od 2010r.
Budowlanka ma jeden atut dla potencjalnego inwestora: "certyfikat" wieloletniego doświadczenia w realizacji milionowych kontraktów, co miewa kolosalne znaczenie przy przetargach, a w branży BOMI taki certyfikat nikomu nie jest potrzebny.
Jakie są szanse na plajtę budowlanki - nie wiem, bo nie znam spółek, a przykład BOMI pokazuje, że trzeba się wgryźć dogłębnie, aby mieć rzeczywisty obraz sytuacji.
Natomiast jaka jest szansa plajty BOMI? Dla mnie spora, przynajmniej marginalizacji w sensie obrotów i generowanych zysków, przy baaaardzo długiej drodze sanacji.
O BOMI może powiem tak: jak chcesz czekać rok aż to cudo zacznie wygrzebywać się z 0,2x - Twoja sprawa. Nie mowię, że jest to niemożliwe.