Zaraz zaraz. "Na sprzedaży jest zysk", ale co to jest za zysk?
Zysk ze sprzedaży to jest = kasa uzyskana ze sprzedaży - kasa wydana na zakupy.
Taki zysk wypracowuje każdy sklep nawet bez klientów w najgorszej lokalizacji, o ile nie będzie mu się za wiele towarów terminować.
Teraz dolicz do tego czynsz, prąd, uposażenia - koszty zarządu - piękny zysk zamienia się w efektowną stratę.
Mówisz, że nowy właściciel będzie kosztów pilnować, ale jak? Będzie kraść prąd? Oszukiwać na pensjach? Koszty zarządu typu: księgowość, prowadzenie zakupów zawsze są tańsze w sieci ( w przeliczeniu na sklep, czy obroty) niż dla pojedynczej placówki.
Oczywiście były placówki lepsze i gorsze. Myślę jednak, że znalezienie chętnych na więcej niż 1/4 obiektów (gdzie marża na sprzedaży jest sensowna) będzie DUŻYM sukcesem.
Grupa Bomi. I jak ta grupa Bomi wygląda? Delikatesy - patrz wyżej. Rabat - w upadłości, przygotował ratunkową emisję. A jak ją wypuści to co? Nagle odzyska rentowność, skoro biznes funkcjonował wadliwie? Jak się zrestrukturyzuje, to w Bomi ubędzie połowa zysku ze sprzedaży i oby tylko tyle zysku netto. Marka franczyzowa Livio (jako połączenie 3 wcześniejszych marek - zresztą też w Rabacie). No ile ona generuje kasy. Jakiś bomifan pisał tutaj o 50mln tyle tylko, że pomyliły mu się przychody z zyskiem netto.
Jest tyle warunków do spełnienia, a sam proces tak niepewny, że każdy inwestor przez rok od Bomi będzie trzymał się z daleka. Skoro nie będzie inwestorów giełdowych spoza fanklubu Bomi to skąd mają być wzrosty? Skąd ma być obrót? Nadal Bomi będzie pułapką dla naiwnych - łatwo kupić, trudno sprzedać.