Kiedyś inwestorzy analizowali spółki.
Dziś wystarczy, że „stać ich na porażkę” – i już czują się lepsi od tych, którzy nie chcą być robieni w balona.
Dziękuję, ale ja nie inwestuję, żeby przegrywać z klasą.
Inwestuję, żeby zarabiać – a nie usprawiedliwiać cudze bajki.