Odnoszę wrażenie, iż niektórzy Koledzy usiłują implantować pewne reguły charakterystyczne dla umowy rezultatu, umowy starannego wykonania, a także działalności wykonywanej osobiście do diametralnie innej postaci, jaką jest działalność gospodarcza. Skutkiem takiej (moim zdaniem błędnej) operacji myślowej jest błędny wniosek : nie mam przychodu - to nie prowadzę działalności gospodarczej. I jeśli na tym kanonie spróbujemy opierać swoje wywody, to oprócz natychmiastowego ich rozbicia przez sąd (bo jakże by inaczej) inne nasze argumenty (słuszne, logiczne) siłą rozpędu mogą przez niezbyt wnikliwych sędziów być różnie potraktowane. I skutek (przykry) wiadomy.
I teraz spójrzmy ponownie na zagadnienie :
1) Czym w DG jest oczekiwanie na klienta
2) Czym w DG jest gotowość na jego przyjęcie