Czytam różne wpisy. Spółka może mnie interesować nawet jutro, ALE niech pokaże siłę !
Nie jest zawodowcem, a słabym, małym inwestorem i uważam, że nie ma innej opcji na przetrwanie na giełdzie, niż gra z trendem i pod żadnym wzgl. przeciw trendowi !
Jeśli kupuję, to tylko siłę. Nawet jeśli nie tracę mocno na słabości, to zamrażam kapitał, który gdzie indziej mógłby w tym czasie zarabiać. Nie akceptuję straty większej niż 10-15% i to wszystko.
Nie ma opcji aby nie było stratnych transakcji. Myk polega na tym, aby zyskownych było więcej (lub nawet mniej), ale przy odpowiednio szybkim cięciu strat, dawały sumarycznie zarobić więcej, niż stratne przynosiły strat.
Nie interesuje ile milionów więcej Newag zarobi w przyszłym roku, ani czy ma 10, czy 100 kontraktów.
Impexmetal, też zarabia 10tki milionów i im więcej zarabia, tym niżej kurs :))))))) - takie fenomeny mamy na GPW:)
Na dziś widzę dystrybucję akcji i kurs leci na łeb na szyję.
Siedzenie na takim walorze porównuję do wyjechania pod prąd jadącemu na przeciw Tirowi.
Wszystko.
Nie twierdzę, że za 3lata kurs nie może być 50zł.
Ale równie dobrze w tym roku może być duużo niżej.
Więc po co się stresować i bawić w psychologię, zapewnienia, klepać po plecach i produkować na forach ?
Ot cała filozofia amatorskiego inwestowania.