Natomiast jeśli Eliott badał skuteczność fal na rynkach o wysokiej płynności to szczerze cała historia Chodzika byłaby dobrym materiałem naukowym o tym, jak fale działają (nie działają) na rynkach o przeciętnej/słabej płynności. No i paradoksalnie o tym rzeczywiście mógłby napisać książkę. Niby na pierwszy rzut oka to postać dosyć zabawna, ale jakby to głębiej przemyśleć facet ma wiedzę i oprócz tego zebrał naprawdę spory materiał naukowy przez tyle lat. Chociaż tak naprawdę nie wiemy kim jest i jakie są jego zamiary. Dlatego można jedynie spekulować. Mi jedynie szkoda, że na tym forum jest tyle osób pierwszych do wbicia szpili. Przyjdzie taki gość, który ściąga swój nick od słynnego karateki, czyli gość bez jakiejkolwiek wiedzy i oczytania na temat finansów wyśmiewając, opluwając i snując dziwne teorie. Natomiast skłonności do jakichkolwiek głębszych przemyśleń u takiego "ktosia" zero. No, ale to przecież to zagorzały katolik i nawet na forum się tym chwalił. Ksiądz pewnie go nauczył tego typu zachowania.... Są (były) jeszcze jakieś Dziadki piszące bzdury o pęknięciu bańki na rynku CO2 (hehe, cena znowu wróciła). Szczerze w tej całej maskaradzie już wolę tego Chodzika. Raz, że można się pośmiać. Dwa, że jeśli bym chciał dzisiaj pisać pracę naukową na temat: "jak EWT działa na rynkach o niskiej/przeciętnej płynności?" to bym sobie odświeżył wpisy owego Chodzika. Jaką pracę bym napisał w oparciu i wpisy Dziadków i innych karateków? Nie wiem. Na tym polega paradoks z tym całym Chodzikiem moim zdaniem. Aczkolwiek też go nie bronię bo nie raz pisałem o jego pomyłkach i uważam, że zwyczajnie każdy powinien wiedzieć, iż gościa nie należy słuchać. Aczkolwiek też coś należy mu uczciwie przyznać. Według mnie recepta jest prosta. Ludzie mają dosyć Chodzika? Należy olewać jego wpisy i będzie spokój, pójdzie sobie.