Dziennikarze, którzy szybko dotarli do położonej ok. 30 km od Bratysławy stacji Pezinok, relacjonowali, że karetki odjeżdżały z miejsca zdarzenia do szpitali w słowackiej stolicy.
Przyczyna katastrofy wciąż nie jest znana. Nie wiadomo, czy była to usterka techniczna, czy błąd ludzki. Odcinek, na którym doszło do zderzenia według mediów wyposażony jest w nowoczesny system ETSC, ale nie jest jasne, czy był obsługiwany przez lokomotywy uczestniczące w kolizji.
Na miejsce katastrofy pojechał minister spraw wewnętrznych Matusz Szutaj Esztok, a premier Robert Fico poinformował w mediach społecznościowych, że na poniedziałek rano zwołał nadzwyczajne posiedzenie rządu.
Przed miesiącem na wschodzie Słowacji doszło do katastrofy kolejowej, w której przy czołowym zderzeniu rannych zostało 70 osób.
ptg/ kar/