Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi | Konkurs

Księgarnia


Żydowska mądrość w biznesie. Jak odnieść prawdziwy sukces dzięki lekcjom z Tory i innych starożytnych tekstów

Cena: 34,90 zł

Słownik - Kredyty


Wpisz szukane słowo

Wolna marża kredytowa:


Pojęcie stosowane przy kredytach otwartych w rachunku bieżącym. Jest to różnica ...

zobacz pozostałe hasła...

2009-03-02 06:00 Źródło: Miesięcznik Bank

Miesięcznik Bank

Zysk jednak z ryzykiem


Pożyczki społecznościowe – pomimo trudnych początków – zyskują coraz większą popularność, a nawet grono stałych „inwestorów”, którzy w nich się wyspecjalizowali. Nadal jednak budzą pewien lęk, szczególnie pośród osób, które po raz pierwszy się z nimi zetknęli. Dlatego portale pożyczkowe stosują coraz bardziej wyrafinowane zabezpieczenia i gwarancje, żeby przekonać do siebie użytkowników.


Przypomnijmy: social lending to system pożyczek społecznościowych wzorowany na serwisie Zopa, który rozpoczął działalność w 2005 roku w Wielkiej Brytanii. Pierwszym polskim portalem był Kokos.pl, a zaraz do niego dołączyły: Monetto.pl, Finansowo.pl; potem powstały i do dziś powstają następne. Zarejestrowani w serwisach wzajemnie udzielają sobie pożyczek, tym samym pomijając banki, które – szczególnie przez niektóre młode osoby – postrzegane są nieraz jako instytucje zbiurokratyzowane i drogie. A portale pożyczek społecznościowych umożliwiają w stosunkowo prosty sposób zarówno zaciągnięcie pożyczki, jak i zostanie inwestorem, który innym takiej pożyczki udziela. A zatem jedna ze stron transakcji jest odpowiednikiem kredytodawcy, a druga deponenta.

Serwisy zdobyły uznanie internautów, którzy nie boją się inwestowania, ale mają także więcej zaufania do innych ludzi niż „średnia krajowa”. Dlatego gros ich użytkowników to ludzie młodzi. W zderzeniu z rzeczywistością banków, młodzi ludzie, chcący zaciągnąć niewielką i krótkotrwałą pożyczkę, często mają do wyboru systemy typu Provident lub proszenie o pożyczkę wśród znajomych czy rodziny. Serwisy social lending pozwalają więc nie tylko oszczędzić skrępowania, wywołanego taką żebraniną, ale również płacenia olbrzymich odsetek.

Najważniejsze: bezpieczeństwo

Mówi się, że social lending są dla osób, które cenią sobie szybki zysk, nie obawiając się przy tym jednocześnie ryzyka. Jak wiadomo, w internecie nie brakuje oszustów i naciągaczy, o czym nieraz przekonali się użytkownicy portali aukcyjnych m.in. Allegro.

Ci, którzy inwestowali dotąd np. na giełdzie, teraz zaś mogą spróbować zarobić, pożyczając swoje pieniądze osobom, których nie widzieli nigdy w życiu na oczy. Niestety w tym systemie osoba prywatna nie ma dostępu do informacji na temat zdolności kredytowej potencjalnego kredytobiorcy. Chyba że za pośrednictwem portalu, jeśli podpisał on stosowną umowę z firmą badającą wiarygodność klientów i zechce się tą wiedzą podzielić ze swoim klientem. Nie wie także, czy i jak bardzo jest już zadłużony ten, który chce od niego uzyskać pożyczkę. Trudno zatem oszacować ryzyko, jakie wiąże się z udzieleniem pożyczki. Czasem sam portal, żeby złagodzić to ryzyko, w miejsce kredytu udzielanego bezpośrednio proponuje tzw. koszyk kredytowy, do którego trafiają wolne środki oraz zgłoszenia kredytobiorców. Ryzyko rozkładane jest wówczas między samych pożyczających. Czasem poszczególni internauci prowadzą na własne potrzeby rankingi pożyczkobiorców, monitorując, kto i w jakim stylu spłaca pożyczki, czy nie zadłuża się nadmiernie regulując jedne pożyczki następnymi itd. Niektóre osoby świadomie bowiem wpadają w wir pożyczek. W pewnym momencie nie są już w stanie spłacać rat, więc biorą kolejne, by spłacić poprzednie – z coraz większym zresztą opóźnieniem. Niektórzy tworzą kilka kont (tożsamości) gdyż na swoim nie mogą już pozyskać nowych funduszy, by spłacić zaległości.

Oczywiście same serwisy pożyczkowe oferują też różnego rodzaju zabezpieczenia, weryfikacje tożsamości, mając podpisane umowy z firmami windykacyjnymi, z biurami informacji gospodarczej, przede wszystkim z InfoMonitor BIG. Wszelkie te działania mają na celu zminimalizowanie ryzyka pożyczkodawcy. Czasami, jak w przypadku serwisu Kokos.pl, pożyczkobiorcy proszeni są o podanie innego konta lub serwisu internetowego, na których aktywnie działają (np. Allegro, Nasza Klasa etc.). Budowana jest historia kredytowa poprzez nadawanie pożyczkobiorcom odpowiedniej liczby gwiazdek, co stanowi istotną informację dla inwestujących. Temu samemu mają służyć specjalne statystyki spłacalności. Pożyczki bywają też ubezpieczane na wypadek utraty pracy lub zdrowia. Szczególną formą zbierania informacji o potencjalnym pożyczkobiorcy, którą niekiedy stosują inwestorzy, są bezpośrednie pytania zadawane mu w trakcie trwania aukcji.

Męka odzyskiwania

Kluczową kwestią przy social lending jest kwestia windykacja zaległych spłat. Banki mają różne uprawnienia wynikające nie tylko ze szczególnych unormowań prawa bankowego, ale także ustaw mu towarzyszących. Uprawnienia te dają im potężny oręż przy ściąganiu w razie potrzeby „złych” należności. Osoba prywatna, która korzysta z gościnnych łam portalu pożyczkowego nie może jednak zostać dopisana do hipoteki nierzetelnego pożyczkobiorcy, wejść na jego pensję czy wystawić mu tytułu egzekucyjnego. Według art. 482. § 1 Kodeksu cywilnego od zaległych odsetek może żądać odsetek za opóźnienie dopiero od chwili wytoczenia o nie powództwa sądowego, chyba że po powstaniu zaległości strony zgodziły się na doliczenie zaległych odsetek do dłużnej sumy – co w praktyce rzadko się zdarza. Również – wbrew powszechnemu mniemaniu – ani policja, ani prokuratura nie są od ściągania długów. Żeby zechciały się zająć sprawą niespłaconego długu, trzeba by udowodnić, że pożyczkobiorca miał złe intencje, zaciągając pożyczkę, że chciał wyłudzić pieniądze. Najczęściej jest to jednak niemożliwe, gdyż oszuści są sprytni: część pożyczek terminowo spłacają, przemieszczają się także po coraz liczniej powstających serwisach, zmieniając nicki i utrudniając w ten sposób ich identyfikację. Trzeba przy tym pamiętać, że wprowadzenie organów ścigania w błąd, ich bezpodstawne zaangażowanie, może samemu wnioskującemu o ściganie przysporzyć niemałych kłopotów.

Odmianą oszustów są złośliwcy. To ludzie nie tyle zainteresowani darmowym kotletem, ile tacy, którym perwersyjną niemal przyjemność sprawia wykiwanie banku czy innego pożyczkodawcy. Wbrew pozorom – zdaniem socjologów – to wcale niemała grupa. Ich sposób myślenia doskonale obrazuje znaleziony w internecie dowcip:

Do pana Zdzicha Kwiatkowskiego, który od dłuższego czasu nie opłaca rachunków za gaz, przyszło upomnienie – w dość ostrym tonie – podpisane przez kierownika działu windykacji zakładu gazowniczego.

Pan Zdzich wziął kartkę papieru, usiadł przy biurku i odpisał, co następuje:

„Szanowny Panie,
Pragnę Pana poinformować, że raz na miesiąc, gdy otrzymuję rentę, zbieram wszystkie rachunki dotyczące opłat za mieszkanie i resztę mediów, wrzucam je do dużego dzbana, mieszam i losuję trzy, z którymi idę na pocztę i opłacam.

Jeżeli pańska Instytucja pozwoli sobie choćby raz jeszcze przysłać do mnie list utrzymany w podobnym tonie, to jej faktury na rok zostaną wykluczone z loterii

z poważaniem
Zdzisław Kwiatkowski”

W odpowiedzi miły Pan z gazowni odpisał:

„Informujemy, iż w przypadku braku wpłaty w terminie 14 dni od daty niniejszego pisma, kartka z Pańskim nazwiskiem zostanie wrzucona do komory maszyny losującej, a następnie Pańskie nazwisko zostanie wylosowane.

Głównymi nagrodami są:
1. Przerwanie dostaw gazu
2. Przerwanie dostaw renty
3. Wycieczka do najbliższego miejscowego Sądu Rejonowego
4. Wizyta miłych Panów z działu windykacji, tudzież wizyta komornika sądowego.

Zapraszamy do wzięcia udziału w loterii…

Sposoby na dług

A tak na poważnie: jak radzą sobie pożyczkodawcy? Co można zrobić, gdy udzielona via portal pożyczka nie wraca na czas do pożyczkodawcy?

Przede wszystkim w razie wyraźnych uników, niechęci do kontaktu i polubownego rozwiązania problemu przez pożyczkobiorcę, należy stanowczo zażądać natychmiastowej spłaty pożyczki. Jeśli ten przeprosi za opóźnienie i widać, że szczerze chce współpracować, można wspólnie ustalić nowy termin spłaty pożyczki. Można też zastosować refinansowanie pożyczki (czyli ponownie udzielić jej na tę samą kwotę). W takim przypadku pożyczkobiorca przesyła same odsetki za dotychczasową pożyczkę, a reszta przechodzi na kolejną pożyczkę. Gdy chodzi o większe kwoty, warto czasem rozbić dług na jeszcze mniejsze raty, co ułatwi spłaty. Stosując jednak to rozwiązanie, należy zażądać spłaty istotnej części zadłużenia jako pierwszej raty. Bywalcy serwisów pożyczkowych radzą przy tym, żeby polubowne rozwiązania stosować wyłącznie w przypadku dobrej współpracy z pożyczkobiorcą. W innych nie warto takich rozwiązań nawet proponować.

Gdy zawiodą monity, prośby, groźby i błagania, warto rozważyć oddanie długu do firmy windykacyjnej. Zazwyczaj pobiera ona opłatę 15–20 proc. od realnie odzyskanych pieniędzy. Przed zaoferowaniem długu do windykacji warto zapoznać się z ofertą nie tylko jednej, ale kilku firm windykacyjnych. Na ogół nie są zainteresowane ściąganiem należności, jeśli miałyby zarobić mniej niż 1000 złotych na jednej sprawie. Ostateczne koszty windykacji naliczane są przez windykatora od faktycznie odzyskanych pieniędzy. Zdarzają się firmy proszące o wpłaty wstępne. Czasem jednak najlepiej skorzystać z porady samego portalu, który ma podpisaną umowę z firmą windykacyjną: może być taniej i sprawniej. Jeśli windykacja zawiedzie, pozostaje odzyskanie długu na drodze sądowej. Inicjacją tego procesu jest wysłanie listu poleconego za potwierdzeniem odbioru do pożyczkobiorcy, w którym zawarte zostało „Ostateczne wezwanie do zapłaty”. W wezwaniu znajduje się m.in. ostateczny termin zwrotu pożyczki – z reguły ustala się go na 7 dni od doręczenia listu. Jeśli wezwanie nie odniesie skutku, pozostaje złożenie pozwu do sądu. Kosztuje to 30 złotych plus opłata skarbowa 17 złotych (dla jednej sprawy o wartości do 2 tys. złotych). Koszty oczywiście rosną, gdy wynajmuje się pośrednika – prawnego reprezentanta. Wygrana powinna skończyć się wydaniem przez sąd nakazu zapłaty przez dłużnika, a po jego uprawomocnieniu można złożyć wniosek o otwarcie egzekucji komorniczej.

Jednak zawsze lepiej mediować. Sąd powinien być ostatecznością. Jak widać jednak z uczciwością Polaków nie jest aż tak źle, skoro jak grzyby po deszczu wyrastają na rynku wciąż nowe portale pożyczkowe.

Robert Azembski

Więcej w Miesięczniku Finansowym BANK

Zaprenumeruj BANK





Auta dla Firm w Super Ofercie!

Fiat Professional : Ducato, Doblo, Scudo, Fiorino
Sprawdź rabaty w Viamot – Dealer w Krakowie!

Komentarze do artykułu
Zysk jednak z ryzykiem Autor: ~eetam   2009-03-02 09:59
Co Ty opowiadasz??Mojej znajomej jak maż narobił długów to komornik oczyścił mieszkanie prawie do gołych ścian...:P
Zysk jednak z ryzykiem Autor: ~doda   2009-03-02 09:05
Pracuje 10 lat w windykacji i prawda jest taka,ze jak ktoś nie chce spłacic długu to go nie spłaci i nic mu sie nie stanie, zero możliwości egzekucji i kary, totalne bezprawie. Bazy dłuzników i komorn (..)
Zysk jednak z ryzykiem Autor: ~don   2009-03-02 08:45
Poważna konkurencja dla banków, jeśli chodzi o małe pożyczki..inna sprawa...czy to bezpieczne..jak to w praktyce działa...

Wiadomość przez email

Dziennik Bankier.pl
Tygodnik Firma
Twój e-mail:

Centrum Finansowe

Zamów online produkty finansowe: