Z kolei DekaBank -- jedna z największych instytucji finansowych w Niemczech -- planuje rozpocząć u nas działalność w IV kwartale. -- Polska to dla nas ważny rynek. Chcemy zarejestrować tu wybrane fundusze inwestycyjne -- mówi Markus Rosenberg z DekaBanku. To kolejny etap ekspansji wielkich zachodnich graczy. W grudniu ubiegłego roku notyfikację -- czyli zawiadomienie o zamiarze oferowania w Polsce funduszy spełniających unijne wymagania -- złożył światowy gigant HSBC.
Na początku stycznia zrobił to inny mocny gracz -- Schroder Investment Management -- który zgłosił do KNF za jednym zamachem ponad setkę swoich funduszy. W Komisji leży także wniosek innego potentata w zarządzaniu aktywami -- JP Morgan Asset Management. Dlaczego firmy inwestycyjne wzięły na celownik Polskę? Mają okazję zagarnąć sporą część naszegorynku funduszy, bo skończyła się dobra passa rodzimych produktów zarządzanych przez TFI. Fundusze krajowe przynoszą teraz straty, a nie -- jak jeszcze niedawno -- krociowe zyski. --
Zadyszka polskich funduszy to doskonały moment, żeby wchodzić z zagraniczną ofertą. Tym bardziej, że potencjał naszego rynku jest ogromny -- uważa Tomasz Miziołek, ekspert z katedry międzynarodowych stosunków gospodarczych Uniwersytetu Łódzkiego.
Eksperci twierdzą, że w ciągu kilku lat udział zagranicznych funduszy w aktywach sięgnie 10-20-proc. Na razie nie przekracza 2,5 proc. To efekt zmonopolizownia rynku przez polskich dystrybutorów bankowych, którzy sprzedają prawie wyłącznie produkty własnego TFI. Ale nie tylko. To także zasługa ponadprzeciętnych stóp zwrotu, jakie przez ostatnie lata hossy wypracowywały nasze fundusze.
Marta Chmielewska-Racławska
Więcej na ten temat
































































