Przynajmniej 90% przedsiębiorców co najmniej raz przerwało czasowo prowadzenie działalności gospodarczej. Dotychczas nie musieli oni za te okresy płacić składek ubezpieczeniowych. Jednak teraz wydaje się, że urzędnicy ZUS zmienili zdanie i nie chcą uznawać tych przerw. Przedsiębiorcy otrzymują decyzje, że powinni zapłacić zaległe składki wraz z odsetkami.
„Gazeta Wyborcza” opisuje przypadek pana Michała z Małopolski, który wykonuje drobne naprawy instalacji domowych. Pan Michał kilka razy w roku przerywał działalność gospodarczą informując o tym urząd skarbowy oraz ZUS. W listopadzie ubiegłego roku otrzymał jednak pismo z ZUS, że za okresy przerw w działalności powinien dopłacić ponad 20 tys. zł. To oznacza dla niego bankructwo. Dlatego odwołał się od decyzji ZUS i czeka na sprawę przed Sądem Pracy i Ubezpieczeń Społecznych.
Przerwanie działalności przez przedsiębiorcę jest dopuszczone przepisami prawa. Wystarczy, że poinformuje on o tym fakcie ZUS na odpowiednim formularzu. Nie musi on o tym fakcie informować urzędu skarbowego ani organu ewidencyjnego. Podobne zdanie wyraża rzecznik ZUS Anna Warchoł. - Ustalenie dla tych osób obowiązku ubezpieczeń społecznych tylko na podstawie dat wskazanych we wpisie do ewidencji i w decyzji o wykreśleniu wpisu nie jest zgodne z duchem ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych – powiedziała „Gazecie Wyborczej” rzecznik ZUS-u Anna Warchoł.
Jednak w przypadkach, które wywołują podejrzenia centrala ZUS nakazuje przeprowadzenie "wnikliwego postępowania wyjaśniającego". Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, czasem sprowadza się to wyłącznie do zapytania urzędu skarbowego, czy przedsiębiorca prowadził działalność. A ponieważ obowiązku zgłaszania do urzędu skarbowego faktu przerwania działalności nie ma, często urzędy nawet nie chcą przyjmować tego rodzaju zgłoszeń. A ZUS otrzymuje odpowiedź, że przedsiębiorca działalność prowadził. To staje się podstawą do nakazu uzupełnienia składek. A czasem o stanowisku urzędników ZUS decyduje tylko i wyłącznie sam wpis do ewidencji działalności gospodarczej.
Z informacji „Gazety Wyborczej” wynika, że sądy I instancji często podzielają stanowisko oddziałów ZUS, nie wnikając w sprawę.
M.D.
Na podstawie: „Gazeta Wyborcza”




























































