REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Z zamianą oszczędności warto zaczekać

2008-05-08 07:10
publikacja
2008-05-08 07:10
Dodaj Bankier.pl w Google
Rządzący w Polsce ciągle nie mogą zdecydować się, kiedy w naszych portfelach pojawi się euro. I choć już wiemy, że prawdopodobnie kryteria niezbędne do wejścia do strefy euro spełnimy już w 2009 roku lub najpóźniej w 2010 roku, to nie oznacza to, że w 2011 czy 2012 roku euro zastąpi złotego. Do tego potrzeba bowiem odwagi i woli politycznej – tymczasem premier Donald Tusk enigmatycznie mówi, że gotowi będziemy w 2011 roku, nie precyzując, czy gotowi oznacza, że spełnimy kryteria czy że przyjmiemy euro w 2012 roku.

Eksporterzy kontra Kowalski

Przy ustalaniu kursu wejścia do euro zetrą się interesy Polaków, którzy oszczędzają obecnie w złotych, z potrzebami eksporterów. Za silny złoty oznacza mniejszą konkurencyjność polskiego eksportu, za słaby – spadek wartości oszczędności w przeliczeniu na euro.

Według obliczeń Analiz Online, na koniec 2007 r. oszczędności polskich gospodarstw domowych wynosiły 695,9 mld zł, czyli 194,3 mld euro (przy kursie ok. 3,58 zł za euro). Jeśli oszczędności z końca 2007 r. przeliczyć po kursie z końca kwietnia 2008 r. (NBP: 3,4604 PLN/EUR), to ich wartość liczona w euro wzrosłaby do 201,1 mld euro. Przy kursie z końca kwietnia 2005 r., gdy euro biło rekordy (NBP: 4,2756 PLN/EUR), w ten sposób przeliczane oszczędności stopniałyby do 162,8 mld euro.

Analizy Online wyliczyły, że relacja oszczędności Polaków do PKB wynosiła na koniec 2007 r. 62 proc., jednak to ponad trzykrotnie mniej niż w części krajów Europy Zachodniej, gdzie średnia relacja oszczędności do PKB wynosiła w 2006 roku 220 proc. Jak obliczali analitycy, żeby w Polsce osiągnąć podobny poziom, wartość oszczędności powinna przekraczać 2 bln zł.

– Wskaźnik dwukrotności PKB jest przekroczony m.in. we Włoszech, w Portugalii, Belgii. W Szwecji jest to nawet pięć razy więcej. Bardzo blisko granicy 200 proc. jest w przypadku oszczędności Niemców – mówi Tomasz Publicewicz z Analiz Online.

Mała siła nabywcza Polaków

Relacja oszczędności do polskiego PKB nie będzie zależeć od kursu przejścia na euro (i oszczędności, i PKB zostaną podzielone przez tę samą wartość), jednak szacunki Analiz Online pokazują, jak mała jest siła nabywcza polskich konsumentów. Eksporterzy mają jednak dostać ustawę, która umożliwi rozliczenia w euro między polskimi firmami bez uzyskiwania specjalnego zezwolenia NBP, co zmniejszy koszty wynikające ze wzmacniającego się złotego.

Jednak indywidualnym inwestorom pozostaje ciągła niepewność: teraz złoty jest silny i 350 zł oszczędności oznacza możliwość wydania 100 euro. Gdyby jednak wrócić do rekordów euro, 350 zł to już tylko niecałe 82 euro. Polacy mają do dyspozycji zarówno fundusze inwestujące w krajach euro, jak i lokaty.

Który moment jest najlepszy - dla oszczędzających - zamiany inwestycji denominowanych w złotych na inwestycje w euro ? Co czeka Polskę w ciągu 2 lat przed wejściem do strefy euro? Czy „za silny złoty” może opóźnić moment zmiany waluty ? Jak już można korzystnie dywersyfikować własne inwestycje ?

Anna Lach, współpraca Mirek Kuk Więcej: Gazeta Prawna 8.05.2008 (90) – str.2-3
Źródło:
Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~Liberał
to rynek powinien ustalić cenę tu jednak pojawią się spekulanci. Stąd najlepszym rozwiązaniem jest umozliweienie rozliczania się przedsiębiorstwom w Euro zaś niech polską walutą pozostanie PLN.
~Mason
Kredyty to kropla w morzu w porównaniu z sumą oszczędności wszystkich Polaków - dlatego najważniejsze jest, aby kurs wymiany złotówek na euro w momencie wymiany pieniędzy był jak najkorzystniejszy - różnica o parę groszy na kursie wymiany oznacza, że społeczeństwo będzie biedniejsze lub bogatsze o parę (jak nie paredziesiąt) miliardów euro.
~Greg
A co z kredytami w PLN? Czy kurs wejścia będzie miał wpływ również na to? Cały czas mówi się o oszczędnościach. Jak dla mnie najważniejszą sprawą będą kredyty.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki