2011-12-19 17:00 Źródło: Malwina Wrotniak - Bankier.pl
Tam mieszkam: Strasburg
|
Malwina Wrotniak, Bankier.pl: Witam ponownie. Dziś rozmawiamy o Strasburgu, mając jeszcze w pamięci odcinek o Brukseli jako drugiej siedzibie Parlamentu Europejskiego i Pani drugim miejscu zamieszkania. Gdzie spędza Pani więcej czasu?
|
I na te sesje, podobnie jak Pani, między Brukselą a Strasburgiem podróżują całe zastępy europarlamentarzystów. Czy to drugie miasto nie zatraciło jeszcze swojej tożsamości z racji nieustannego unijnego zamieszania?
Budynki Parlamentu Europejskiego, a także instytucji europejskich, tj. Rady Europy i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka znajdują się na obrzeżach Strasburga, mimo to comiesięczne pojawienie się paru tysięcy osób dezorganizuje normalne życie mieszkańców. Podczas sesji praktycznie nie ma szans na taksówkę, stolik w restauracji bez wcześniejszej rezerwacji czy na znalezienie wolnego pokoju w hotelu. Przez pierwszy rok mojej pracy nie udawało mi się znaleźć żadnego lokum w mieście, mieszkałam 25 km od Strasburga. Teraz rezerwuję pokój z rocznym wyprzedzeniem.
Od sześciu lat zatrzymuję się w tym samym hotelu w uroczej zabytkowej dzielnicy Petite France. Mam nawet od dwóch lat ten sam pokój, co stwarza mi namiastkę domu. Większość swoich rzeczy pozostawiam (spakowanych) w hotelu lub w moim biurze. Kosmetyki, kostiumy, buty - mieszkają już tam na stałe.
Pracuje się tam Pani lepiej, niż w Brukseli?
Nasza bieżąca praca jest lepiej zorganizowana, przez co z pewnością bardziej wydajna tam, gdzie mamy dostęp do kompletu materiałów, a także tam, o czym się często zapomina, dokąd łatwiej i szybciej można się dostać – czyli w Brukseli. Strasburg ma tylko kilka bezpośrednich połączeń lotniczych: z Brukselą, Paryżem, Pragą, Amsterdamem, Lizboną i Madrytem. To stanowczo za mało jak na „stolicę Europy”. W moim przypadku lecę z Wrocławia z przesiadką w Monachium do Bazylei, po czym mam jeszcze 120 km do pokonania samochodem. Zajmuje to od 6 do 8 godzin - jeśli nie ma opóźnień.
|
Wychodząc w poniedziałek rano z domu we Wrocławiu ledwo zdążam na posiedzenie Prezydium Parlamentu, które zaczyna się o 18:30. Gdy mam w Strasburgu wcześniejsze spotkania, decyduję się na lot w przeddzień do Brukseli (także z przesiadką we Frankfurcie lub Monachium), po czym następnego dnia lecę już bezpośrednio do Strasburga.
Na potrzeby unijnych polityków w mieście wniesiono budynek... wzorowany na Wieżę Babel. Fascynujący, ale kompletnie niepraktyczny – tak mówią o francuskiej siedzibie Parlamentu. Mają rację?
Wieża Louise Weiss zlokalizowana jest kompleksie tzw. nowego parlamentu, została oddana do użytku 1999 roku wraz z budynkiem Hemicycle z gigantyczną salą plenarną. Pozostałe budynki, starsze, położone są na drugim brzegu rzeki Ill, nad którą przebiega wewnętrzna kładka – mostek pozwalający na szybszą komunikację. Nowy kompleks jest imponujący, przeszklona nieregularna bryła dumnie przegląda się w rzece. Ogromny dziedziniec emanuje potęgą. Wnętrza nowych budynków oddziela pięciopiętrowy „kanion” z lianami i filodendronami, pnącymi się po kilkanaście metrów w stronę szklanego dachu. Rozrzucone gdzieniegdzie nad tą zieloną przestrzenią mostki pozwalają na komunikację. W górę i w dół mkną szklane windy... Podziwiam te budynki jako dzieło sztuki, niestety, niespecjalnie użytkowej.
|
Przestrzenie do pokonania są bardzo czasochłonne. Czasami 15 minut to mało, by się przemieścić z jednego miejsca spotkania do kolejnego. Jest stanowczo za mało wind, a mostki - przejścia koło sali plenarnej są bardzo wąskie, w tych „gardłach” robi się straszny tłok, gdy prawie tysiąc osób jednocześnie wychodzi z sali plenarnej i kieruje się do dwóch zaledwie kładek, by przejść na przykład do biur w wieży.
Skąd zatem pomysł na realizację takiego projektu architektonicznego?
Połączenie stali, szkła, roślin, rzeki odzwierciedla także pewne założenia polityczne – transparencję, otwartość; połączenie różnych materiałów jest niczym różnorodność w Europie, do tego bliskość natury, na wielu schodkowych tarasach rosną drzewa... Budynki najwyraźniej zachwyciły nowoczesnością i oryginalnością ówczesnych decydentów. Do dzisiaj zresztą robią na wszystkich odwiedzających Parlament ogromne wrażenie.
Można, nie będąc pracownikiem PE, zwiedzać wieżę Louise Weiss?
Parlament w Strasburgu, jak już wspomniałam, jest „czynny” tylko jeden tydzień w miesiącu. Wtedy też jest otwarty dla zwiedzających, przybywających na zaproszenie europosłów lub w zorganizowanych grupach, mających wcześniejsze zezwolenie wejścia. Goście mogą się przysłuchiwać z galerii obradom. Chcąc indywidualnie zwiedzić Parlament, trzeba się zarejestrować na stronie http://www.europarl.europa.eu/visiting/pl/strasbourg.html. Ponadto raz do roku, z okazji Dnia Europy 8-9 maja Parlament Europejski organizuje dni otwarte, podczas których można zwiedzić zarówno siedzibę w Brukseli, jak i Strasburgu. Dla tych, których nie odstraszają gigantyczne kolejki (dni otwarte cieszą się wielkim powodzeniem) przewidziano liczne atrakcje.
Co, prócz tej niecodziennej architektury, odkryła Pani z zaskoczeniem w Strasburgu?
Strasburg to miasto, które w harmonijny sposób połączyło w swojej architekturze wpływy niemieckie i francuskie. Alzacja była zawsze terenem „gorącego” pogranicza między tymi dwoma krajami i często zmieniała swoją przynależność państwową. Zauroczyły mnie przede wszystkim zabytkowe kamieniczki o szachulcowej konstrukcji przeglądające się w licznych kanałach i wodach rzeki Ill, nad którymi góruje strzelista katedra. Ta najstarsza część nie bez przyczyny została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
|
W centrum Strasburga można podziwiać też przepiękną dziewiętnastowieczną, pełną bogatych motywów dekoracyjnych architekturę. Jest również wiele udanych nowoczesnych gmachów, jak choćby siedziba telewizji ARTE czy budynki instytucji europejskich. W stolicy Alzacji odbywa się także coroczny największy Targ Bożonarodzeniowy, przyciągający tysiące turystów - to bezsprzecznie ekscytujące miejsce...
Co szczególnie rekomendowałaby Pani turystom? I czy to w ogóle jest miasto, które warto odwiedzić, jeśli nie ma się wiele wspólnego ze strukturami Unii?
Z pewnością poleciłabym zwiedzane miasta z pokładu statku turystycznego, który przez blisko półtorej godziny lawiruje po kanałach rzeki Ill. Miasto żyje wokół wody, zwrócone ku rzece są piękne bulwary, zabytkowe pałace, restauracje, aż po budynek Rady Europy (gdzie odbywały się obrady europarlamentarzystów zanim wybudowano „wieżę Babel”), Europejski Trybunał Praw Człowieka (zwany „domem bez kantów”), przeszkloną siedzibę telewizji Arte i oczywiście Parlament Europejski. Polecam wyborną kawę na Starym Mieście z widokiem na gotycki cud architektury, czyli katedrę Notre-Dame. Koniecznie też trzeba się zaopatrzyć się w alzackie przysmaki: pasztet strasburski, wędliny, sery i wino.
|
Pewnie warto by też rekomendować zabranie wypchanego portfela? Goszczenie u siebie co miesiąc tylu polityków i urzędników musi windować ceny.
I tu Panią zaskoczę – noclegi w niezłym trzygwiazdkowym hotelu położonym około 30 km od centrum miasta są tańsze niż w hotelu analogicznej klasy poza ścisłym centrum Brukseli. Oczywiście te w centrum Strasburga, zwłaszcza położone w pobliżu dzielnicy europejskiej są drogie, ale zainteresowani zwiedzaniem stolicy Alzacji nie muszą lękać się „astronomicznych cen” poza tygodniami sesyjnymi, wtedy bowiem obowiązuje zupełnie inny cennik. Ponieważ Strasburg leży praktycznie na granicy francusko-niemieckiej, część turystów szuka zakwaterowania po drugiej stronie Renu – gdzie jest o połowę taniej...
Mimo to, władze miasta podkreślają, że lokalna gospodarka opiera się nie na turystyce, ale przede wszystkim na usługach medycznych. Tę specjalizację widać gołym okiem?
Myślę, że już bez „turystyki parlamentarnej” Strasburg bardzo by ucierpiał. Tysiące osób przybywających na sesję plenarną każdego miesiąca zostawia tu pokaźne sumy. Miasto promuje się, co prawda jako tanie dla... nabywców nieruchomości (najtańszy mkw. w metropoliach Francji), przyjazne naturze (zielone przestrzenie są tu w każdym możliwym miejscu, np. trawa na torach tramwajowych), dobrze skomunikowane – podróż z Paryża szybkim pociągiem trwa tylko nieco ponad 2 godziny (dodam też, że na tej trasie został pobity rekord szybkości – 574,8 km/h). Co do usług medycznych - korzystałam z nich do tej pory tylko raz, ale z bardzo dobrym dla mnie rezultatem, a leczył mnie... polski lekarz.
Rok temu podkreślała Pani, że praca unijnych polityków w rozkroku pomiędzy dwoma krajami i dwoma miastami to czysto nieekonomiczne rozwiązanie. Widzi Pani dziś większą szansę na zamianę kilku miejsc pracy Parlamentu w jedno?
Rozmawiała Malwina Wrotniak, Bankier.pl
Kontakt: m.wrotniak@bankier.pl
TAM MIESZKAM - głos Polaków z zagranicy. Tylko w Bankier.pl |
![]() |
| Zobacz poprzednie odcinki z tej serii! |
- Tam mieszkam: Strasburg Autor: ~Turystka 2011-12-20 17:12
- Na piątej fotografii od góry jest Europejski Trybunał Praw Człowieka, a po drugiej stronie rzeki jest Parlament Europejski.Stateczki wycieczkowe pięknie podpływają pod Trybunał i Parlament.
- Tam mieszkam: Strasburg Autor: ~Zzzz 2011-12-20 10:23
- Hotel Regent Petit France... Fajny ale min 200 eur za nocke z naszych podatkow... A co do lotow to polecam lot do frankfurtu i 220 km autostrada. Szybciej i taniej niz z przesiadka do Basel.
- Tam mieszkam: Strasburg Autor: ~gonzo 2011-12-19 21:03
- ha ha przeciez ona tam tylko "pracuje" tylkoo tydzien w miesiacu (spi w hotelu.). Jak skonczy kadencje (albo i wczesniej) to zrobi papa. Polonie trzeba brac na tapete..
- Tam mieszkam: Strasburg Autor: ~myślący 2011-12-19 20:01
- zeby jedno miasteczko moglo fajnie posperowac miliony ludzi dziadują pod naciskiem biurokratów i chorych regulacji
- Tam mieszkam: Strasburg Autor: ~MAt 2011-12-19 18:04
- Juz jasne dlaczego w Unii brakuje pieniedzy,kiedy tyle darmozjadów przejada bezproduktywnie nasze pieniądze




Dodaj komentarz