2005-03-15 06:43 Źródło: Bankier.pl
„Szukamy każdej pracy, oprócz nagości” - jak Brytyjczycy postrzegają Polaków
W ubiegłym roku ponad 73 tys. Polaków zdecydowało się na pracę w Wielkiej Brytanii. Polacy podejmują się zajęć, których Anglicy już nie chcą wykonywać – sprzątają, pracują na budowach, w gastronomii, jako kierowcy oraz roznoszą ulotki i pizze – pisze w obszernym artykule „The Guardian”.
Dziennik opisuje Polaków szukających ofert pracy w poniedziałkowy poranek pod tzw. Ścianą Płaczu na Hammersmith w zachodnim Londynie. Jest to miejsce bardziej znane w Polsce niż w Wielkiej Brytanii i pierwszy przystanek większości nowo przybyłych na wyspy Polaków - pisze „The Guardian”. Można tam znaleźć oferty prostych prac takich jak sprzątanie, roznoszenie ulotek, masaż czy praca w gastronomii. „Szukamy wszystkiego, oprócz nagości” – dziennik cytuje dwie młode Polki szukające pod Ściana Płaczu ofert pracy. Oferty tam znajdujące się nie zawierają przeważnie informacji o płacy. Pracodawcy podkreślają, że nie wymagają znajomości języka a potencjalnych kandydatów gotowi są zatrudnić od zaraz. Wśród szukających pracy Polaków przeważają stolarze, hydraulicy, cieśle, tynkarze i murarze.
Dziennik pisze, że Polscy pracownicy odnieśli sukces na brytyjskim rynku napraw domowych nie tylko dzięki temu, że pracując nielegalnie są tańsi od Brytyjczyków, ale także dzięki doświadczeniu i kwalifikacjom. Cytowana przez „The Guardian” Justyna Jacob z Polish City Club – organizacji utworzonej przy polskiej ambasadzie w Londynie - ocenia, że w czasie poprzedniego systemu w Polsce funkcjonowała duża liczba szkół technicznych a także istniała tradycja kształcenia się w tego typu pracach. „Wyglądający jak Lech Wałęsa sympatyczny facet z jakiegoś polskiego miasteczka szybko i nieźle zrobił mi fugi w łazience i wyszło to nawet bardzo tanio” – cytuje zadowoloną z polskich prac remontowych mieszkankę Londynu „The Guardian”.
Polacy są największą grupą obcokrajowców ze Wschodniej Europy, którzy w zeszłym roku przyjechali pracować w Wielkiej Brytanii. W zeszłym roku swoją gotowość pracy w Wielkiej Brytanii zarejestrowało 73 545 Polaków. Podobny dokument podpisało 20 tys. Litwinów, 13,5 tys. Słowaków i 9 tys. Łotyszy. Według danych Home Office zaledwie 21 tys. spośród 133 tys. nowo przybyłych do Wielkiej Brytanii pracowników zarejestrowało się jako bezrobotni.
Nie sprawdziły się zatem przedakcesyjne przewidywania Brytyjczyków, że zostaną zalani napływem imigrantów chcących otrzymywać brytyjską pomoc socjalną. „Nie jestem tutaj dla zasiłku” – mówi cytowany przez dziennik 25 – letni Radek. „Jestem tutaj by zarobić pieniądze, potem wracam do domu”. Dziennik zwraca uwagę, że młodzi Polacy, często studenci chętnie wyjeżdżają do pracy w Anglii by się usamodzielnić i wyrwać spod opieki rodziców. W Polsce przy 20 - 25 proc. bezrobociu nie mają na to szans. Ponadto jak podkreśla „The Guardian” Polacy są elastyczni i chętnie podejmują się prac których nie chcą już wykonywać Brytyjczycy. Gazeta podaje przykład Tesco, które zatrudniło w ostatnim czasie 140 kierowców z polski z powodu braku zainteresowania ofertą pracy wśród kierowców z wysp. Podobnie rada miasta Aberdeen musiała zatrudnić murarzy, hydraulików, elektryków i stolarzy z Europy Wschodniej bo nie zdołała znaleźć wystarczającej liczby chętnych do pracy wśród lokalnej ludności.
Dziennik podkreśla jednak, że napływ Polaków do Wielkiej Brytanii w ostatnim czasie budzi też wiele problemów. Jan Mokrzycki prezes Federacji Polaków w Wielkiej Brytanii podkreśla, że Polacy skarżą się, że po przybyciu do Wielkiej Brytanii nie mogą przenocować w schroniskach dla bezdomnych ponieważ nie są uprawnieni do otrzymywania brytyjskiej pomocy socjalnej. Mokrzycki zwrócił się już do ministra ds. imigracji wielkiej Brytanii z prośbą o zmianę tej, jego zdaniem niehumanitarnej, regulacji. Dziennik podkreśla że pod Ścianą Płaczu zaobserwować można wielu Polaków niezbyt radzących sobie w nowej sytuacji: mało komunikatywnych, potarganych i zalatujących wódką.
„The Guardian” pisze, że polska imigracja pracownicza do Wielkiej Brytanii ma dwa oblicza. Na wyspy coraz częściej przyjeżdżają nie tylko Polacy poszukujący prostych prac ale także wysoko wykwalifikowani specjaliści (głównie finansiści). Ludzie ci wolą pracować w Wielkiej Brytanii ponieważ w kraju nie ma dla nich takich perspektyw rozwoju jak w City a brytyjskie płace są nieporównywalnie wyższe od polskich. Polacy ci podkreślają, że koszty utrzymania w Londynie także są dużo wyższe, ale „Londyn to najbardziej fascynujące miasto świata” – dziennik cytuje Roksanę Ciurysek, która od sześciu miesięcy pracuje w Londynie jako makler w banku Merrill Lynch.
Jak podkreśla „The Guardian” Polacy w przeciwieństwie do imigrantów z Afryki, Azji czy Karaibów nie planują osiedlać się w Wielkiej Brytanii. Przyjeżdżają tylko zarobić pieniądze a potem chcą wrócić do kraju. „Polska zawsze będzie w moim sercu. Sadzę że większość Polaków czuje podobnie jak ja.” – powiedziała cytowana przez dziennik Anna Dykczak.
A.O.
Dziennik opisuje Polaków szukających ofert pracy w poniedziałkowy poranek pod tzw. Ścianą Płaczu na Hammersmith w zachodnim Londynie. Jest to miejsce bardziej znane w Polsce niż w Wielkiej Brytanii i pierwszy przystanek większości nowo przybyłych na wyspy Polaków - pisze „The Guardian”. Można tam znaleźć oferty prostych prac takich jak sprzątanie, roznoszenie ulotek, masaż czy praca w gastronomii. „Szukamy wszystkiego, oprócz nagości” – dziennik cytuje dwie młode Polki szukające pod Ściana Płaczu ofert pracy. Oferty tam znajdujące się nie zawierają przeważnie informacji o płacy. Pracodawcy podkreślają, że nie wymagają znajomości języka a potencjalnych kandydatów gotowi są zatrudnić od zaraz. Wśród szukających pracy Polaków przeważają stolarze, hydraulicy, cieśle, tynkarze i murarze.
Dziennik pisze, że Polscy pracownicy odnieśli sukces na brytyjskim rynku napraw domowych nie tylko dzięki temu, że pracując nielegalnie są tańsi od Brytyjczyków, ale także dzięki doświadczeniu i kwalifikacjom. Cytowana przez „The Guardian” Justyna Jacob z Polish City Club – organizacji utworzonej przy polskiej ambasadzie w Londynie - ocenia, że w czasie poprzedniego systemu w Polsce funkcjonowała duża liczba szkół technicznych a także istniała tradycja kształcenia się w tego typu pracach. „Wyglądający jak Lech Wałęsa sympatyczny facet z jakiegoś polskiego miasteczka szybko i nieźle zrobił mi fugi w łazience i wyszło to nawet bardzo tanio” – cytuje zadowoloną z polskich prac remontowych mieszkankę Londynu „The Guardian”.
Polacy są największą grupą obcokrajowców ze Wschodniej Europy, którzy w zeszłym roku przyjechali pracować w Wielkiej Brytanii. W zeszłym roku swoją gotowość pracy w Wielkiej Brytanii zarejestrowało 73 545 Polaków. Podobny dokument podpisało 20 tys. Litwinów, 13,5 tys. Słowaków i 9 tys. Łotyszy. Według danych Home Office zaledwie 21 tys. spośród 133 tys. nowo przybyłych do Wielkiej Brytanii pracowników zarejestrowało się jako bezrobotni.
Nie sprawdziły się zatem przedakcesyjne przewidywania Brytyjczyków, że zostaną zalani napływem imigrantów chcących otrzymywać brytyjską pomoc socjalną. „Nie jestem tutaj dla zasiłku” – mówi cytowany przez dziennik 25 – letni Radek. „Jestem tutaj by zarobić pieniądze, potem wracam do domu”. Dziennik zwraca uwagę, że młodzi Polacy, często studenci chętnie wyjeżdżają do pracy w Anglii by się usamodzielnić i wyrwać spod opieki rodziców. W Polsce przy 20 - 25 proc. bezrobociu nie mają na to szans. Ponadto jak podkreśla „The Guardian” Polacy są elastyczni i chętnie podejmują się prac których nie chcą już wykonywać Brytyjczycy. Gazeta podaje przykład Tesco, które zatrudniło w ostatnim czasie 140 kierowców z polski z powodu braku zainteresowania ofertą pracy wśród kierowców z wysp. Podobnie rada miasta Aberdeen musiała zatrudnić murarzy, hydraulików, elektryków i stolarzy z Europy Wschodniej bo nie zdołała znaleźć wystarczającej liczby chętnych do pracy wśród lokalnej ludności.
Dziennik podkreśla jednak, że napływ Polaków do Wielkiej Brytanii w ostatnim czasie budzi też wiele problemów. Jan Mokrzycki prezes Federacji Polaków w Wielkiej Brytanii podkreśla, że Polacy skarżą się, że po przybyciu do Wielkiej Brytanii nie mogą przenocować w schroniskach dla bezdomnych ponieważ nie są uprawnieni do otrzymywania brytyjskiej pomocy socjalnej. Mokrzycki zwrócił się już do ministra ds. imigracji wielkiej Brytanii z prośbą o zmianę tej, jego zdaniem niehumanitarnej, regulacji. Dziennik podkreśla że pod Ścianą Płaczu zaobserwować można wielu Polaków niezbyt radzących sobie w nowej sytuacji: mało komunikatywnych, potarganych i zalatujących wódką.
„The Guardian” pisze, że polska imigracja pracownicza do Wielkiej Brytanii ma dwa oblicza. Na wyspy coraz częściej przyjeżdżają nie tylko Polacy poszukujący prostych prac ale także wysoko wykwalifikowani specjaliści (głównie finansiści). Ludzie ci wolą pracować w Wielkiej Brytanii ponieważ w kraju nie ma dla nich takich perspektyw rozwoju jak w City a brytyjskie płace są nieporównywalnie wyższe od polskich. Polacy ci podkreślają, że koszty utrzymania w Londynie także są dużo wyższe, ale „Londyn to najbardziej fascynujące miasto świata” – dziennik cytuje Roksanę Ciurysek, która od sześciu miesięcy pracuje w Londynie jako makler w banku Merrill Lynch.
Jak podkreśla „The Guardian” Polacy w przeciwieństwie do imigrantów z Afryki, Azji czy Karaibów nie planują osiedlać się w Wielkiej Brytanii. Przyjeżdżają tylko zarobić pieniądze a potem chcą wrócić do kraju. „Polska zawsze będzie w moim sercu. Sadzę że większość Polaków czuje podobnie jak ja.” – powiedziała cytowana przez dziennik Anna Dykczak.
A.O.





Dodaj komentarz