REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Rusza doroczna wyprzedaż aut. Dokąd po pieniądze?

Wojciech Boczoń2012-11-16 10:51analityk Bankier.pl
publikacja
2012-11-16 10:51
Dodaj Bankier.pl w Google

Zbliża się koniec roku i dilerzy samochodów rozpoczynają festiwal promocji na tegoroczne modele. Tymczasem Polacy coraz rzadziej zaglądają do salonów, a banki wycofują z oferty kredyty celowe na zakup auta.

kredyt na samochód
Źródło: Thinkstock

Końcówka roku to dobry moment na zakup nowego samochodu od dilera. Sieci rozpoczynają promocje aut z mijającego rocznika oferując rabaty, preferencyjne finansowanie lub dodatkowe wyposażenie w standardowej cenie. W zależności od klasy i modelu auta można zyskać od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Wszystko dlatego, że już w styczniu auto z rocznika 2012 uzyska status „roczniaka”.

Wakacje na giełdzie

Sezon wyprzedaży rocznika 2012 już ruszył. Z danych Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar wynika, że francuscy producenci – Citroen i Renault – na przełomie października i listopada rozpoczęli agresywne promocje cenowe. Wybrane modele można kupić taniej nawet o 20 tys. zł. Z kolei Nissan obniżył cenę modelu Qashqai o 10 tys. zł, a Toyota modeli Auris (-10 700 zł) i RAV4 (-16 400 zł). W listopadzie Volkswagen proponuje kupującym nowy model Skody - Rapid - ubezpieczenie komunikacyjne z promocyjną stawką 1590 zł.

Reklama

Salony walczą o sprzedaż nowych aut

Spowolnienie w gospodarce coraz mocniej daje się we znaki koncernom. Od wielu miesięcy spada sprzedaż nowych aut z salonów. Z danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego wynika, że październik 2012 był pod względem ilości sprzedanych sztuk najgorszym październikiem od 2006 roku. Klienci indywidualni zarejestrowali 8 392 samochody, czyli o 14,5 proc. mniej niż przed rokiem. Udział ich rejestracji w ogólnej liczbie nowych samochodów obniżył się i wyniósł 37,9 proc. Tymczasem jeszcze w styczniu wynosił blisko 58 proc.

By napędzić sprzedaż, koncerny nie tylko obniżają ceny modeli, ale także wprowadzają preferencyjne finansowanie. Większość dilerów ma w ofercie promocyjne kredyty na zakup aut własnej marki. Z reguły są one znacznie korzystniejsze niż kredyty celowe zaciągane w banku, ale i tak wiążą się z nimi dodatkowe koszty. Jedną z najpopularniejszych ofert jest kredyt w modelu 50/50. Klient wpłaca jednorazowo pierwszą ratę za auto, drugą uiszcza po roku. Często reklamowany jest jako nieoprocentowany kredyt, co nie znaczy jednak, że jest bezpłatny. W praktyce klient musi zapłacić prowizję, a czasami wykupić ubezpieczenie. Wielu producentów oferuje też różne mutacje tego modelu kredytowego, np. 20/80 czy 30/70. Jednak tam, gdzie wkład własny jest wyższy, klient ponosi niższe koszty kredytu.

Do banku po kredyt na samochód?

Polacy nadal najchętniej decydują się na zakup auta z drugiej ręki. Często na ten cel zaciągają w banku kredyt lub pożyczkę. Okazuje się jednak, że same banki rezygnują powoli z tradycyjnych kredytów samochodowych, czyli takich w których zabezpieczeniem kredytu jest auto. Z kredytowania samochodów zrezygnowały już takie banki, jak PKO Bank Polski, Bank Pekao SA, BZ WBK i ING Bank Śląski. Dziś Polacy są winni bankom z tytułu kredytów samochodowych niecałe 6 mld zł i kwota ta systematycznie spada. Tymczasem jeszcze dwa lata temu byliśmy winni bankom o 1,8 mld zł więcej.

Uwaga:
Z kredytowania samochodów zrezygnowały już takie banki, jak PKO Bank Polski, Bank Pekao SA, BZ WBK i ING Bank Śląski.

Nie oznacza to jednak, że kurczą się możliwości finansowania używanych aut na kredyt. Dziś banki chętniej promują tradycyjne kredyty gotówkowe, a nawet karty kredytowe. Taki kredyt można zaciągnąć nawet na kilkadziesiąt tysięcy złotych. Niestety jest to z reguły droższe rozwiązanie niż tradycyjny kredyt samochodowy. Pocieszeniem może być natomiast fakt, że z jego przyznaniem wiążą się szybsze formalności, bo nie trzeba ustanawiać zabezpieczeń.

Wojciech Boczoń, analityk Bankier.pl

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
IKO do lamusa. Nazwa aplikacji PKO BP zniknie
Wojciech Boczoń
Wojciech Boczoń
analityk Bankier.pl

Ekspert z zakresu bankowości. Autor komentarzy, poradników, artykułów i branżowych raportów o bankowości. Redaktor prowadzący serwisu PRNews.pl. Autor cyklu raportów "Polska bankowość w liczbach". Dziennikarz Roku 2013 według Kapituły Konkursu IX Kongresu Gospodarki Elektronicznej przy ZBP. Dwukrotnie nominowany do nagrody Dziennikarskiej im. Mariana Krzaka oraz laureat tej nagrody w 2014 r. Dwukrotny finalista Nagrody Dziennikarstwa Ekonomicznego Press Club Polska (2019 i 2026). Laureat nagrody dziennikarskiej w XXIII edycji konkursu im. Władysława Grabskiego organizowanego przez NBP (2025). Tel. 881 083 389.

Tematy

Komentarze (5)

dodaj komentarz
~Tomasz Kurnal

Właśnie, drodzy producenci. Gdy jadę z moim Mercedesem na lawecie do warsztatu (a zdażyło to mi się po raz pierwszy od 30 lat) to myślę sobie tak:
mój poprzedni Mercedes ma teraz w rękach nowego właściciela 11 lat. Pewnie się psuje, jak to stary samochód. Ale psuje sie taniej i prościej, niż ten nowy. Po jaką cholerę kupowałem

Właśnie, drodzy producenci. Gdy jadę z moim Mercedesem na lawecie do warsztatu (a zdażyło to mi się po raz pierwszy od 30 lat) to myślę sobie tak:
mój poprzedni Mercedes ma teraz w rękach nowego właściciela 11 lat. Pewnie się psuje, jak to stary samochód. Ale psuje sie taniej i prościej, niż ten nowy. Po jaką cholerę kupowałem nowy wóz !

Nikt o tym głośno nie powie, bo byłby "nie dziesiejszy". Naraziłby się wielkim tego świata. Ale w zaciszu domowym każdy konsument podejmuje racjonalne decyzje. I potem pani kanclerz Merkel musi (w trosce o najbliżesze wybory) dotować z pieniędzy podatników zakup nowych aut. No i dziura budżetowa rośnie.

Czy rozumiecie już drodzy decydenci skad się bierze obecny kryzys ?
~lama
Aby kupić samochód (czy cokolwiek innego) trzeba mieć własne oszczędnosci, a nie kredyty albo pożyczki. Jak mnie nie stać, to nie kupuję.
~diler
KOMU POTRZEBNY TEN ZŁOM I SZARGANIE NERWÓW NA JEŻDŻENIE PO SERWISACH

KILKA RAZY W ROKU. NIE MA ZNACZENIA CZY TO FRANCUSKIE CZY NIEMIECKIE,

"NOWE" AUTA SĄ TYLKO DLA SERWISÓW ŻEBY NIE POZDYCHALI Z GŁODU
~Jamci
No właśnie nie opłaca się takie postępowanie producentom aut, bo auta mają gwarancję standardową na 2 lata a na dodatek można tanio dokupić dodatkową, co daje w sumie 5 lat gwarancji, przy czym sporo producentów aut w standardzie daje 5 lat. Więc jaki biznes producenci mają w psuciu swoich aut? Żeby potem rozdawać za darmo swoje części?
~xxx
dom na kredyt auto na kredyt karta kredytowa i moze jeszcze wakacje na kredyt ;) oby tylko kryzysu nie bylo hehe banki niestety wycofuja kredytowanie aut i niestety to tez wplywa na zakup nowych samochodow.... moze promocje poomoga na jakis czas ale co potem?

Powiązane: Zakupy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki