Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi | Konkurs

2009-11-06 10:23 Źródło: Aleksandra Solarewicz

Psycholog szkolny, czyli wstydliwy problem


Ten, który ma pomagać innym, często sam potrzebuje pomocy – ze strony państwa. Jak się bowiem okazuje, zasady określające ścieżkę rozwoju zawodowego nauczyciela psychologa już od chwili rozpoczęcia przez niego stażu uniemożliwiają należyte wypełnianie misji.


W polskim prawie oświatowym psycholog jest klasyfikowany jako nauczyciel – psycholog. Oznacza to, że jego staż po ukończeniu studiów odbywa się na takich samych zasadach jak staż każdego innego nauczyciela. Tyle że opiekunem stażu psychologa zostaje nie psycholog, ale przedstawiciel innej dyscypliny (przecież szkoła nie zatrudnia więcej niż jednego nauczyciela – psychologa jednocześnie).

W jaki sposób stażysta ma realizować swoje zadania, nie mając wsparcia osoby kompetentnej? Joanna Maciejewska, pracownik naukowy i nauczycielka, publikująca w serwisie Psychologia.net, przytacza formułkę, określającą zakres obowiązków stażysty. A jest w niej wspomniane między innymi to, że psycholog-stażysta ma obowiązek uczestniczyć jako obserwator w zajęciach prowadzonych przez opiekuna stażu lub innych nauczycieli, oraz powinien samodzielnie prowadzić zajęcia z uczniami. Okazuje się, że zarówno podczas prowadzenia zajęć, jak i w trakcie gromadzenia dokumentacji potrzebnej do osiągnięcia awansu zawodowego młodego psychologa oceniają – i ewentualnie awansują do stopnia nauczyciela kontraktowego – osoby, które same nie mają wielkiego pojęcia o psychologii.

Dalej, jak przypomina Maciejewska, zasady pracy psychologa szkolnego reguluje Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 7 stycznia 2003 r. w sprawie zasad udzielania i organizacji pomocy psychologiczno-pedagogicznej w publicznych przedszkolach, szkołach i placówkach. Maciejewska pozytywnie ocenia wyszczególnienie w nim obowiązków, natomiast krytycznie odnosi się do wyliczenia form pracy, z jakich nauczyciel może korzystać. Bo z rozporządzenia wynika, że aby psycholog mógł prowadzić terapię indywidualną jednego dziecka (a nie, jak przewiduje Rozporządzenie, od trzech do dziesięciorga jednocześnie), musi prosić o zgodę urzędnika w gminie.

Są także problemy związane z motywacją ucznia do korzystania z pomocy psychologa szkolnego. Dziecko przychodzi doń – i od pierwszej chwili stawia opór. Bo psycholog to sprzymierzeniec nauczycieli, bo chodzą do niego dziwacy, którzy mają problemy ze sobą (czyli są „gorsi”).

Dzieci wstydzą się korzystać z pomocy psychologa. A sam psycholog? „Problem w tym, że psychologowi brak jest w szkole sprzymierzeńca, stąd też duża rola powstających np. przy poradniach psychologiczno – pedagogicznych grup wsparcia dla psychologów pracujących w szkole” – podsumowuje Maciejewska. Jak wynika z komentarzy pod tekstem, nie jest w tym sądzie odosobniona.

Korzystałam z: J. Maciejewska, „Ciało obce, czyli psycholog w szkole”, Psychologia.net.

Aleksandra Solarewicz

Przeczytaj więcej w sekcji Domowe finanse.





Auta dla Firm w Super Ofercie!

Fiat Professional : Ducato, Doblo, Scudo, Fiorino
Sprawdź rabaty w Viamot – Dealer w Krakowie!

Komentarze do artykułu

Rodzina na swoim

Wiadomość przez email

Dziennik Bankier.pl
Tygodnik Firma
Twój e-mail: