Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi

Księgarnia


Talent nie istnieje. Droga do praktycznego osiągania mistrzowskich umiejętności

Cena: 29 zł

2010-03-17 10:58 Źródło: Radio PiN

Radio PiN

Prezes PZU: konkurencja myśli, że jesteśmy kolosem na glinianych nogach


Cezary Szymanek: Gościem radia PiN jest dziś Andrzej Klesyk - prezes PZU S.A. Dzień dobry panie prezesie.


Andrzej Klesyk: Dzień dobry.

CS: Panie prezesie wczoraj walne zgromadzenie PZU S.A. podjęło uchwałę, tam mamy taki zapis, cytuję: „O nowych, optymalnych zasadach wynagradzania członków zarządu”. To uchwała na wniosek ministerstwa skarbu państwa, której efektem ma być wprowadzenie kontraktów menedżerskich w PZU. Zapytam wprost i miejmy ten temat już za sobą - to ile będzie pan teraz zarabiał?

AK: Nie wiem, ponieważ ta uchwała także mówi, że rada nadzorcza ma ustalić wyniki
i warunki wynagradzania członków zarządu, w tym prezesa zarządu.

CS: A pana zdaniem, ile powinien pan zarabiać jako prezes takiej, a nie innej spółki?

AK: Ja uważam, że jakikolwiek menedżer, dobry menedżer pracujący w spółkach skarbu państwa, powinien zarabiać rynkowo, a więc powinien zarabiać mniej więcej tyle, ile mógłby zarabiać w innych spółkach nie będących własnością skarbu państwa.

CS: Czyli licząc raczej w milionach rocznie, niż w tysiącach rocznie?

AK: Nie, ja myślę, że to jest złe pytanie, bo spółka, która powiedzmy ma dziesięć osób i ma dwa samochody, która jeżdżą i na przykład przewożą jakieś gadżety, prezes nie powinien zarabiać tyle samo, co prezes na przykład największego banku w Europie centralnej, niezależnego czyli PKO BP, gdzie skarb państwa ciągle ma bardzo duży wpływ, tak samo jak prezes PZU czy prezes Orlenu.

CS: Czyli kończąc wątek raczej miliony rocznie, tak?

AK: Warunki jak gdyby wynagradzania powinny być ustalone zgodnie z regułami rynku.
W ten sposób powiem.

CS: To przejdźmy w takim razie na rynek - 3,8 miliarda zysku, niespełna w 2009 roku, wzrost o sześćdziesiąt jeden procent. Publikacje tych wyników, tam pojawił się taki komentarz, że PZU, to jest taki kolos na glinianych nogach, bo oto z drugiej strony mamy spadki
z ubezpieczeń majątkowych o 5,2%, również spadła o liczba polis sprzedawanych przez PZU Życie. Ma pan poczucie takie, że PZU to taki kolos na glinianych nogach?

AK: Ja mam wrażenie, że to konkurencja myśli, że jesteśmy kolosem na glinianych nogach. Proszę popatrzeć na wyniki finansowe całego sektora ubezpieczeń. Nie ma firmy ubezpieczeniowej, która wynik techniczny miała na plusie. PZU ten wynik techniczny miała dodatni.

CS: Ale tak naprawdę dzięki inwestycjom wszystko.

AK: Nie, wynik techniczny, to jest przed wynikiem na inwestycjach, a więc to jest wynik
z podstawowej działalności ubezpieczeniowej. My jesteśmy jedynym podmiotem na rynku, który nie oscyluje w okolicach zera albo nie jest na minusie. Co więcej ten wynik techniczny jest obarczony także dosyć dużymi rezerwami, które zawiązaliśmy za rok 2009 na poczet restrukturyzacji. Jeżeli to dodamy do siebie, to wynik techniczny PZU, czyli działalności ubezpieczeniowej, to jest ponad sto procent wyniku rynku, więc ja życzę sobie, żeby konkurenci trochę przejrzeli na oczy i popatrzyli, że nie jesteśmy kolosem na glinianych nogach. Druga rzecz, o której pan wspomniał a więc spadek przypisu składki, ilość polis
w PZU Życie, rzeczywiście spadła, ale nie dlatego, że biznes podstawowy nam spada, wręcz przeciwnie, ten biznes nam bardzo przyzwoicie rośnie. Zdecydowaliśmy się na wyjście
z niektórych polisolokat, które nie przynosiły nam żadnych dochodów.

CS: To ostatni rok takich wyników?

AK: Rok 2010 i 2011 będzie dużo cięższy, z bardzo prostego powodu, tak jak kiedyś rozmawialiśmy i mówiliśmy o dwóch źródłach przychodów firmy ubezpieczeniowej, na wynik składa się wynik techniczny oraz wynik z działalności lokacyjnej. Ten wynik z działalności lokacyjnej, w przyszłym roku, czy w obecnym roku może być mniejszy, z bardzo prostego powodu, że trzynaście miliardów złotych spółka wypłaciła w listopadzie swoim akcjonariuszom. Te trzynaście miliardów złotych, pomnożone załóżmy nawet przez stopę zwrotu na obligacjach skarbu państwa, tak dla przykładu niech to będzie sześć procent, to mówimy grubo powyżej siedmiuset milionach złotych, których już nie zarobimy w tym roku.

CS: W kasie zostało wam około dziesięciu miliardów wolnej gotówki, tak ?

AK: Nie, to nie jest tak. Dziesięć miliardów, to są kapitały własne spółki, nam do działalności potrzeba regulacyjnie, około trzech i pół miliarda.

CS: A co z resztą będziecie robić?

AK: Mamy nadzieje inwestować.

CS: W co panie prezesie?

AK: Chcielibyśmy kupić…

CS: Bo chyba nie w obligacje, prawda?

AK: Nie, w obligacje inwestujemy ponad czterdzieści miliardów złotych dlatego, że to są nasze aktywa, których nie inwestujemy w obligacje.

CS: Ale ja mówię o tych pozostałych…

AK: O kapitale?

CS: Tak.

AK: Mamy tak zwanego nadwyżkowego kapitału około dwóch do trzech mirażów złotych,
z tego będziemy musieli wypłacić dywidendę jeszcze za 2009 rok, no i zobaczymy czy uda się znaleźć jakiś przedmiot czy podmiot do kupienia w centralnej i wschodniej Europie, ale to po IPO.

CS: Ale szukacie już czy jeszcze nie szukacie?

AK: Zawsze patrzymy na rynek i patrzymy co się dzieje.

CS: A propos IPO, czyli debiutu na giełdzie, ten termin pierwszej połowy maja, pana zdaniem zostanie dotrzymany?

AK: Zgodnie z umową o ugodzie i dezinwestycji, PZU zostało zobowiązane do złożenia prospektu…

CS: ..Który został złożony.

AK: Ale tu chciałem podkreślić, siedem miesięcy po podjęciu uchwały upoważniającej. Ta uchwała w grudniu została podjęta, a my złożyliśmy prospekt po trzech miesiącach, czyli teraz wszystko jest w rękach KNF i akcjonariuszy, bo akcjonariusze wspólnie muszą decydować czy będzie debiut czy nie.

CS: Jeżeli chodzi o KNF, myśli pan, że KNF zdąży i nie będzie problemów byście zadebiutowali w pierwszej połowie maja?

AK: Ja miałem okazję wielokrotnie rozmawiać z panem przewodniczącym Kluzą, który zapewnił mnie, że wszystko zależy od jakości prospektu PZU.

CS: Ale macie już pewnie chyba jakieś pierwsze sygnały, takie nieoficjalne z Komisji?

AK: Mamy pierwsze sygnały, że prospekt jest dobrze napisany, natomiast diabeł tkwi
w szczególe, to jest księga ponad czterystu stron, gdzie każda cyfra, każde zdanie musi być odpowiednio przeanalizowane przez KNF i my ze swojej strony dołożymy wszelkich starań, żeby KNF miał dostęp do nas w każdym momencie i wiem także, że urząd nas kontrolujący
i dopuszczający prospekt jest przygotowany na bardzo szybką pracę.

CS: Drugim, potencjalnym blokującym debiut może być Eureko, jeśli wycena spółki będzie zbyt niska. Poziom owej zbyt niskiej wyceny na chwilę obecną, to jest jaki poziom? Aktualny jest ten poziom sprzed kilku miesięcy?

AK: To jest zapisane w ugodzie, czyli w umowie o ugodzie i dezinwestycji i ten poziom to jest 25,25 miliarda złotych, czyli mniej więcej co by znaczyło, że jeżeli jedna akcja będzie kosztowała mniej niż trzysta złotych, w okolicach trzystu złotych, to EUREKO na prawo,

ale nie obowiązek zawekowania procesu IPO.

CS: A pan zdaniem jedna akcja powinna ile kosztować?

AK: Ze względu na ograniczenia prawne i trwający proces IPO, niestety nie mogę tego powiedzieć.

CS: Ale ma pan swój pogląd?

AK: Oczywiście, że mam.

CS: Andrzej Klesyk - prezes PZU S.A. Dziękuję bardzo.

AK: Dziękuję.





Komentarze do artykułu
Prezes PZU: konkurencja myśli, że jesteśmy kolosem na glinianych nogach Autor: ~Soultys   2010-03-17 14:09
"w obligacje inwestujemy ponad czterdzieści miliardów złotych dlatego, że to są nasze aktywa, których nie inwestujemy w obligacje" bardzo sensowne zdanie. Co to są "miraże" złotych (..)

Wiadomość przez email

Dziennik Bankier.pl
Tygodnik Firma
Twój e-mail:

Centrum Finansowe

Zamów online produkty finansowe: